Ten prezent dla Papieża wywołał burzę. Libicki: Trudno sobie wyobrazić, byśmy mieli do czynienia z bezmyślnością

Prezydent Francji przekazał papieżowi książkę z pieczęcią polskiej instytucji. – Nie wydaje się, żeby otoczenie głowy tak poważnego państwa zachowywało się bezmyślnie – ocenił w rozmowie z Michałem Rachoniem Jan Filip Libicki, senator Koalicji Polskiej Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Jan Filip Libicki
TVP Info/print screen, #Jedziemy

W poniedziałek prezydent Francji Emmanuel Macron spotkał się z papieżem Franciszkiem. Francuski przywódca wręczył głowie kościoła katolickiego prezent - pierwsze francuskie wydanie rozprawy filozoficznej Immanuela Kanta „Projekt wiecznego pokoju”, z 1796 roku.

Chwilę po tej wizycie udostępniono zdjęcie strony tytułowej prezentu od Macrona. Burzę wywołało pochodzenie dzieła. Chodzi o widoczną na nim pieczątkę z napisem „Czytelnia Akademicka we Lwowie”.

„To zdjęcie wywołało w Polsce spore zamieszanie – znaczek wyraźnie wskazuje, że książka podarowana papieżowi Franciszkowi przez prezydenta Francji była kiedyś własnością (wówczas) polskiej biblioteki uniwersyteckiej we Lwowie… Co najmniej żenujące”

– napisał na Twitterze były dyplomata Robert Pszczel.

„Sprawa wymaga weryfikacji. Książka mogła być wymieniona przed II wojną światową (jako duplikat) na inną książkę ze zbiorów jakiejś innej biblioteki. Jednak Niemcy masowo plądrowali polskie biblioteki/archiwa, więc to nadal jest najbardziej prawdopodobne źródło pochodzenia”

– zauważył Sławomir Dębski, prezes Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

O sprawie mówił dziś Michał Rachoń w #Jedziemy.

Senator Jan Filip Libicki ocenił, że są dwie możliwości w tym przypadku.

Ja byłem tym zdziwiony. Są dwie możliwości, albo jest tak, że to się stało przez przypadek i wtedy trzeba sobie powiedzieć, że służby prezydenta Francji są po prostu służbami bezmyślnymi. Nie wydaje się, żeby otoczenie czy gabinet głowy tak poważnego państwa zachowywało się bezmyślnie, choć bezmyślność w polityce się też czasem zdarza. Albo jest wariant drugi, że miało to jakąś konkretną intencję. Jeśli miało to nie wiem jaką, trudno mi to zgadnąć, ale na pewno nie pozytywną

– powiedział senator Jan Filip Libicki.

Michał Rachoń zwrócił uwagę, że można wyobrazić sobie bardzo dużo negatywnych kontekstów, związanych z tym drugim scenariuszem „odnoszących się z jednej strony do tego, co wydarzyło się na tych ziemiach Europy Środkowej przedwojennej Polski. Lwów dziś jest miastem ukraińskim. To również wiąże się z pewnymi kontekstami, które wszczepiał do przestrzeni publicznej Władimir Putin przez całe lata. Doprawdy trudno zrozumieć o co w tym chodzi” – powiedział redaktor.

Ja nie będę dociekał, bo nie jestem jasnowidzem. Nie siedzę w głowie ani prezydenta Francji, ani w głowie szefa jego gabinetu czy jego bezpośredniej obsługi. Ale trudno sobie wyobrazić, że moglibyśmy mieć na takim szczeblu do czynienia z bezmyślnością

– dodał senator.

Redaktor zauważył, że jest to pierwsze historyczne wydanie tego dzieła. „Dochodzi przecież jeszcze jeden kontekst. Poza pieczęcią polskiej instytucji we Lwowie, jest to wydanie oryginalne książki w Konigsbergu, dziś nazywanym w Polsce Królewcem, a w Federacji Rosyjskiej nazywanym od imienia zbrodniarza wojennego Kaliningradem. Tu również dodatkowe konteksty z tym związane” – wspomniał. Zapytał polityka KP-PSL co powinno się stać z tym konkretnym tomem.

Na obecnym etapie to jest własność Stolicy Apostolskiej. Myślę, że byłoby rzeczą miłą i oczekiwaną, gdyby Stolica Apostolska wykonała w tej sprawie jakiś gest, np. powiedziała, że to jest kontekst Polski, więc przy jakiejś okazji można ten prezent po prostu dalej przekazać któremuś z wysokich urzędników polskich będących w Stolicy Apostolskiej, albo przekazać to metropolicie lwowskiemu. Może to byłoby ciekawym rozwiązaniem

– dodał Jan Filip Libicki.

 

 

 



Źródło: niezalezna.pl

 

#Polska

Michał Gradus
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo