Uszkodzenie Nord Stream w momencie uruchomienia Baltic Pipe. Ekspert: „Za wybuchami stoi Rosja”

- Kontekst trwającej wojny w Ukrainie przekonuje mnie, że za uszkodzeniem NSI i NSII stoi Rosja. (…) Wybuch na Nord Stream zbiegł się w czasie z uruchomieniem nowego gazociągu między Polską a Norwegią. Czy to był przypadek? Może to oznaczać, że w ten sposób Rosja grozi Zachodowi, a jednocześnie oświadcza, że jest gotowa zrobić takie kroki w przyszłości wobec zachodniej infrastruktury np. w przypadku dalszej eskalacji - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl członek zarządu łotewskiego Centrum Badawczego Polityki Wschodnioeuropejskiej (łot. Austrumeiropas politikas pētījumu centrs) Mārcis Balodis.

kremlin.ru

Na Morzu Bałtyckim doszło do uszkodzenia gazociągu Nord Stream. Jakie konsekwencje niesie to dla regionu bałtyckiego? Na co analitycy w krajach bałtyckich zwracają największą uwagę, komentując zdarzenie?

Przede wszystkim toczy się dyskusja dot. tego – kto doprowadził do uszkodzenia i dlaczego. Kolejną kwestią jest to – czy gazociągi da się wyremontować? Czy zostały one nieodwracalnie uszkodzone? Interesuje nas także przełożenie tej sytuacji na działanie infrastruktury strategicznej krajów bałtyckich, regionu bałtyckiego czy szerzej – światowej. Bowiem mowa jest o infrastrukturze, która znajduje się na dnie morza i oceanu, np. rurociągi, ale też kable łączności internetowej. Czy są one bezpieczne? Czy jesteśmy w stanie je chronić? I w jaki sposób możemy to zrobić? Czy starczy nam na to własnych zasobów?

I oczywiście ważna dla nas kwestia – zanieczyszczenie Morza Bałtyckiego, do którego doszło w wyniku uszkodzenia NS.

W warunkach wojny, którą Rosja już prowadzi w Ukrainie, jakie zagrożenia dla bezpieczeństwa militarnego regionu bałtyckiego niosą wybuchy na Nord Stream?

Jak wspomniałem, tu ważną kwestią jest to, czy poszczególne państwa są w stanie same chronić swoją infrastrukturę. I stąd pytanie – czy w takich przypadkach, jak wysadzenie rurociągu, możemy mówić o zasadzie kolektywnej obrony NATO? Jeżeli, np. dochodzi do ataku na gazociąg należący do Polski, czy to można interpretować jako atak na państwo polskie, polskie bezpieczeństwo i niezależność.

Poza tym, właśnie kontekst trwającej wojny w Ukrainie przekonuje mnie, że za uszkodzeniem NSI i NSII stoi Rosja. Lecz same wybuchy są dla mnie potwierdzeniem, że Kreml jest gotów organizować prowokacje.

Rosja obecnie walczy z Ukrainą na kilku frontach. Nie tylko bezpośrednio na polu bitwy, ale także w wymiarze politycznym, szukając możliwości wywarcia wpływu na państwa zachodnie. Moskwa widzi, że Zachód nie akceptuje okupacji i aneksji ukraińskich terenów, jak również nie poddaje się szantażowi nuklearnemu.

Ponadto, Rosja nadal nie jest w stanie przejąć na Ukrainie inicjatywy. Więc Kreml szuka możliwości dla prowokacji i zmuszenia Zachodu do ustępstw poprzez zastraszenie już nie polityków, ale zachodnich społeczeństw.

Właśnie w Polsce mamy do czynienia ze skandalem po tym, jak były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski napisał w Internecie „Dziękujemy Wam, USA”, sugerując, że za atakiem na gazociąg stoją Amerykanie. Słowa te zostały użyte w celach propagandowych przez MSZ Rosji, zaś Stany Zjednoczone wydały oficjalne oświadczenie zaprzeczając jakimkolwiek związkom z tym, co zaszło na Morzu Bałtyckim. Czy możemy racjonalnie ocenić, co mogło być przyczyną tego, co wydarzyło się na dnie Bałtyku?

W obecnej sytuacji oczywiście jest trudno oceniać obiektywnie. Informacji jest mało i Zachodowi jest trudno je sprawdzić. Ale w tym przypadku uważam, że trzeba iść drogą logiki. I patrzeć na to, że przede wszystkim to Rosja ma zasoby, żeby coś takiego zrobić. W ciągu ostatnich lat kilkukrotnie odnotowano np. obecność rosyjskich okrętów wojskowych czy rosyjskich dronów w pobliżu rurociągów czy platform krajów NATO. Ponadto to Rosja przez lata wykorzystywała energetykę jako broń przeciwko Zachodowi.

Za ważny uważam również fakt, że wybuch na Nord Stream zbiegł się w czasie z uruchomieniem nowego gazociągu między Polską a Norwegią. Czy to był przypadek? Może to oznaczać, że w ten sposób Rosja grozi Zachodowi a jednocześnie oświadcza, że jest gotowa zrobić takie kroki w przyszłości wobec zachodniej infrastruktury np. w przypadku dalszej eskalacji. Że Rosja jest gotowa nie tylko prowadzić wojnę na Ukrainie, ale także w tej części Europy – próbując wykorzystywać tę szarą strefę, napadając na infrastrukturę, i w taki sposób wpływać na opinię publiczną w Europie. To mogłoby doprowadzić do ustępstw wobec Rosji, i szukania „pokojowego rozwiązania” w relacjach między Zachodem a Rosją, co oznaczałoby zwycięstwo Rosji i przegraną Ukrainy.

Nie wierzę w teorię, że za incydentem mogłaby stać Ukraina. Bardzo wątpię, żeby Ukraina miałaby czas i zasoby, które można na to poświęcić. Oczywiście, z punktu widzenia logiki – czemu Kreml miałby niszczyć coś, co do niego należy? To moja odpowiedź jest – żeby właśnie pokazać, że Rosja jest gotowa na takie kroki, szczególnie w kontekście odsłonięcia polsko-norweskiego gazociągu. Pokazać także, że „z Rosją trzeba się liczyć” i należy współpracować, żeby w pokojowy sposób znaleźć możliwe rozwiązania. A to by już mogło wpłynąć bezpośrednio na sytuację w Polsce i krajach bałtyckich w kontekście bezpieczeństwa energetycznego, szczególnie w perspektywie nadchodzącej zimy.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

Olga Alehno
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo