Eksplozje na Krymie to element większych działań. "Nic nie wskazuje na użycie HIMARS-ów"

Według doniesień Instytutu Badań nad Wojną (ISW), uderzenia na rosyjskie cele wojskowe na tymczasowo okupowanym Krymie są skoordynowane z kontrofensywą ukraińskich sił zbrojnych w obwodzie chersońskim.

Screen

Jak podaje amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW), rosyjskie linie zaopatrzeniowe z półwyspu bezpośrednio wspierają okupantów na kontynentalnej Ukrainie, w szczególności w zachodniej części obwodu chersońskiego.

Celowanie przez Ukrainę w rosyjskie lądowe linie komunikacyjne, zaplecze i wsparcie na Krymie jest zgodne z ukraińskimi akcjami kontrofensywnymi, skierowanymi w mosty na rzece Dniepr i rosyjskie elementy wsparcia tylnego w okupowanym regionie Chersoniu

 – czytamy w raporcie amerykańskich analityków z 16 sierpnia.

Jak podkreślają analitycy, nic nie wskazuje na to, by podczas ostatnich ataków na Krymie siły ukraińskie używały broni dostarczonej przez Stany Zjednoczone.

Ostatecznym rezultatem tej kampanii będzie najprawdopodobniej zakłócenie zdolności wojsk rosyjskich do wsparcia sił zmechanizowanych na zachodnim brzegu Dniepru oraz ich ochrony przy pomocy lotnictwa i artylerii przed kontratakami ukraińskimi

 - przewidują analitycy ISW.

Agencja Ukrinform donosi, że rankiem 16 sierpnia na tymczasowo okupowanym Krymie wybuchł pożar w podstacji transformatorowej w mieście Dżankoj, i doszło do detonacji składu amunicji w pobliskiej wsi Majske.

Według przedstawiciela prezydenta w Autonomicznej Republice Krymu Tamili Taszewej, po wybuchach w okolicach Dżankoje na moście z Półwyspu Krymskiego w kierunku Federacji Rosyjskiej utworzyły się ogromne kolejki samochodów z rosyjskim turystami opuszczającymi półwysep.

 

 



Źródło: PAP, Niezalezna.pl

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo