Czy Ukraina uderzy w cele na terytorium Rosji? Gen. Wroński: Pokaz siły „tak”, atak „nie”

Ukraina zaczyna coraz śmielej odpowiadać na rosyjską agresję, atakując cele militarne na okupowanych terytoriach. Gen. dyw. pil. Dariusz Wroński w rozmowie z portalem Niezalezna.pl ocenił, że mało prawdopodobne jest to, aby zdecydowano się na ataki na terytorium Rosji. - To nie jest ten czas - stwierdził.

Ukrainian soldiers stand in formation for the opening - PICRYL Public Domain Image Ukrainian soldiers stand in formation for the opening - PICRYL Public Domain Image jenikirbyhistory.getarchive.net

W tym tygodniu miała seria potężnych eksplozji, w wyniku których zniszczone zostały m.in. rosyjskie samoloty oraz składy amunicji znajdujące się w bazie lotniczej Nowofedorowka oddalonej od linii frontu o ponad 200 km. Jest to jedno z kluczowych lotnisk wykorzystywanych przez Rosję do realizacji misji bojowych na południowym froncie. - Rosyjski sprzęt wojskowy zniszczony w wyniku wtorkowego ataku na bazę lotniczą w Nowofedoriwce na anektowanym Krymie był wart 650-850 mln dolarów – oszacowało ukraińskie wydanie "Forbesa".

Ukraińska produkcja

Ukraina zaczyna mieć środki, które pozwalają sięgać coraz dalej położonych celów militarnych. Gen. dyw. pil Dariusz Wroński w rozmowie z portalem Niezalezna.pl wyjaśnił, jakiego sprzętu użyli Ukraińcy do ataku. – W tej chwili zauważamy pewną ciekawą rzecz. Do tej pory Ukraińcy ograniczali się do wykorzystania konwencjonalnych środków i tych starszych lub średnich wiekowo. Natomiast to, co się wydarzyło na Krymie, jest typowym sięgnięciem po systemy, które wchodziły na uzbrojenie rok, czy dwa lata temu. System Olcha, który jak przypuszczamy, został użyty do uderzenia na lotnisko na Krymie, był testowany na jesieni na poligonie niedaleko Odessy. To systemy z rakietami, które latały nawet od 150 do 204 kilometrów. To były próby. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Ukraińcy zdołali użyć takiej rakiety, która wykonuje zadanie powyżej 200 kilometrów. Co to oznacza? Że nie muszą już sięgać po broń sojuszników, a są w stanie razić cele na dystansie powyżej 200 kilometrów. Być może już niedługo dowiemy się, że Ukraińcy poprzez modernizacje sami wyprodukowali dalekonośne, dalekosiężne rakiety, które mogą razić cele w Rosji – przekazał.

Generał przyznał, że nie spodziewa się, aby celem Ukraińców stały się cele położone na terytorium Rosji. - Uważam, że na ten moment będzie pokaz siły na długich dystansach po to, żeby uświadomić Rosjanom, że „oto mamy was w zasięgu swoich rakiet”. Nie spodziewam się jednak, żeby doszło do ataku na cele położone na terytorium Rosji, a przynajmniej jeszcze nie teraz. To nie jest ten czas – powiedział.

[polecam:https://niezalezna.pl/453379-prof-grochmalski-dla-niezalezna-pl-rosja-ma-swiadomosc-ogromnego-zagrozenia-w-jakim-sie-znalazla?desktop]

Rosyjska doktryna 

Dr Jacek Raubo, analityk portalu Defence 24 ocenił, że jego zdaniem Ukraina nie będzie atakowała żadnego celu znajdującego się poza granicami kraju. – Dzisiaj wystarczy tych istotnych celów na terytoriach Ukrainy, które są okupowane przez Rosjan – zaznaczył.

Dopytywany, czy Ukraińcy mogą zaatakować cele na terytorium Rosji i jaka mogłaby być reakcja Zachodu na takie wydarzenie, stwierdził, że „rozważanie takiego scenariusza nie ma żadnego sensu”. – Z prostej przyczyny: Rosjanie tylko czekają na tego typu spekulacje, jeżeli chodzi o uderzenia w cele. W doktrynie rosyjskiej atak na cel znajdujący się na terytorium kraju mógłby być potraktowany, jako element wywołujący odpowiedź atomową. Chcę przy tym zaznaczyć, że okupywany Krym nie uważam za terytorium Rosji – podkreślił.

Racjonalne podejście 

W atak Ukrainy na cele militarne na terytorium Rosji nie wierzy także europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk. – Ukraina tego nie zrobi z wielu względów. Po pierwsze broń, którą dostaje, wydaje się, że jest z zastrzeżeniem, że nie może nią atakować terytorium Rosji. I myślę, że Ukraina zachowuje się w tej sprawie racjonalnie. Jest przecież spore ukraińskie terytorium zajęte przez Rosjan, na którym Rosjanie mają składy broni i magazyny, więc Ukraińcy mają co atakować na swoim terytorium. Myślę, że to jest właściwa metoda postępowania z Rosją – zaznaczył.

[polecam:https://niezalezna.pl/453294-rosjanie-w-panice-opuszczaja-krym-korki-na-drogach-wyjazdowych-to-nagranie-podbija-siec?desktop]

Co zrobi Zachód? 

Profesor Paweł Soroka, politolog Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, ekspert ds. polityki zagranicznej zapytany o to, jaka mogłaby być reakcja Zachodu, gdyby Ukraina zdecydowała się zaatakować cele na terenie Rosji, stwierdził, że „jeśli te ataki byłyby na większą skalę i by się powtarzały, to Zachód powściągałby Ukrainę”. – Z tej prostej przyczyny. Zachód nie chce eskalacji. Z tą sprawą jest pewien dylemat, bo z jednej strony Ukraińcy się bronią i mają prawo atakować przeciwnika także na jego terytorium, bo tak na wojnach bywa. Z drugiej strony z pewnością na Zachodzie, a szczególnie w Europie Zachodniej pojawią się siły, które w przypadku takiego scenariusza będą się obawiały, że to doprowadzi do eskalacji. Najważniejsze jest to, w jaki sposób zareagowałyby na to Stany Zjednoczone – podsumował.

 

 



Źródło: Niezalezna.pl

#Ukraina

Adrian Siwek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo