Z OSTATNIEJ CHWILI

Carolyn R. Bertozzi, Morten Meldal i K. Barry Sharpless - tegorocznymi laureatami Nagrody Nobla z chemii • • •

Znieważenie pomnika smoleńskiego. Prawnik: Nad racjami prawnymi sądu przeważyły argumenty polityczne

- Dopóki sądy powszechne w którymś momencie nie powiedzą „stop” i nie skażą sprawcy znieważenia lub dewastacji symbolu czy pomnika, realizując tym samym powierzony im cel ogólnoprewencyjny, dopóty problem będzie się pogłębiać, a do takich sytuacji będzie dochodzić coraz częściej – mówi portalowi Niezalezna.pl mecenas Łukasz Jałoza.

Zdjęcie ilustacyjne
Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia oraz Sad Okręgowy w Warszawie umorzyły postępowanie wobec wandala, który umieścił wulgarny plakat na Pomniku Ofiar Katastrofy Smoleńskiej. Na zdarzenie to postanowił zareagować Zbigniew Ziobro, który złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sadu Najwyższego. Jak Pan ocenia decyzję sądów obu instancji?

- Z Kluczową częścią argumentacji sadów, którą można wyczytać w mediach i która stanowiła swoiste „clou” tych orzeczeń, nie sposób się zgodzić. Z punktu widzenia zasad logiki i doświadczenia życiowego, działanie Norberta B. poddane ocenie sądu, stanowiło bowiem jakże częste w dzisiejszych czasach nadużycie wolności wypowiedzi, maskujące celowe i ewidentne naruszanie praw innych osób. Trudno mi nie kryć zdziwienia na takie rozstrzygnięcie sądów. Gdybyśmy bowiem mieli do czynienia z jakimkolwiek przestępstwem przeciwko mieniu, życiu czy zdrowiu to z dużą dozą prawdopodobieństwa graniczącą niemal z pewnością, sąd powszechny nie miałby najmniejszych problemów, aby w podobnych okolicznościach przyjąć co najmniej zamiar ewentualny sprawcy. Podczas wydawania postanowień o umorzeniu w omawianej sprawie, nad racjami prawnymi przeważyły argumenty polityczne, co nie powinno mieć miejsca.

Czy istnieją jakieś normy, jeżeli chodzi o interpretowanie tego typu zdarzeń przez sąd? Czy prawo w jakiś sposób reguluje, kiedy mamy do czynienia ze znieważeniem, czy jest to może całkowicie dowolna interpretacja?

- Znieważenia pomnika możemy dokonać na tak wiele sposobów, iż ujęcie tego w jakiekolwiek ramy czy normy jest niemożliwe. Znieważyć możemy przecież nie tylko poprzez użycie gestów powszechnie uważanych za obraźliwe, ale również przez umieszczenie na pomniku znaków czy symboli, które w konkretnym miejscu i czasie negatywnie się nam kojarzą. Musimy też mieć na uwadze szerszy kontekst, kim jest osoba, która mogła dokonać potencjalnego znieważania, jaki właściwie był jej cel. To sprawia, iż nie mamy innego wyjścia jak zdać się na sąd orzekający w konkretnej sprawie. Na to, iż dokonując oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, uczyni to zgodnie z zasadami prawidłowego rozumowania, wskazaniami wiedzy i własnego doświadczenia życiowego. Dodać trzeba, że jeżeli sąd II instancji rozpoznający zażalenie na umorzenie uznałby, iż w sprawie występuję zagadnienie prawne wymagające zasadniczej wykładni ustawy, mógłby się pokusić o przedstawienie tego zagadnienia Sądowi Najwyższemu.

Dlaczego w tego typu sprawach sądy praktycznie zawsze decydują się na umorzenie postępowania? Czy może dostrzegł Pan, że w pewnych sytuacjach wygląda to nieco inaczej na przykład w przypadku ideologii LGBT?

- Dostrzegam pewien negatywny trend dotyczący sposobu orzekania w sprawach z tłem politycznym, ideowym, światopoglądowym. W sprawach tych faktycznie bardzo często dochodzi do umorzeń lub uniewinnień sprawców, wbrew ogólnym tendencjom. A statystycznie umorzenia i uniewinnienia stanowią w skali kraju wyłącznie niewielki margines orzeczeń. A w sprawach z tłem politycznym i światopoglądowym sądy często uznają, iż czynu nie popełniono. Powyższe przeczy oczywiście fundamentalnej zasadzie równości w prawie karnym, to jest stosowania takiej samej miary we wszystkich rozstrzyganych sprawach, zgodnie z powinnością równego traktowania wszystkich

Czy w Pana ocenie prawo powinno zostać w jakiś sposób zmienione, aby tego typu proceder powstrzymać? Czy takie przyzwolenie na bezkarne obrażenie czyichś uczuć jest dobre? Czy na tym polega „wolność słowa”?

- Mam świadomość, iż próba odgórnego narzucenia przez ustawodawcę definicji wolności słowa czy też ustalenia sztywnej granicy, gdzie owa wolność się kończy, najprawdopodobniej przyniosłaby skutek odwrotny do oczekiwanego. Z pewnością coraz częstsze pojawianie się podobnych sytuacji może budzić niepokój. Takie sytuacje jak znieważenie pomnika, ale też i podobne: kazus smoka wawelskiego, Jezusa pod krzyżem, flag LGBT z transparentem „Konstytucja”, obalenie pomnika ks. Henryka Jankowskiego rodzą słuszne pytania o odpowiedzialność karną osób potencjalnie znieważających te symbole i pomniki. Dopóki sądy powszechne w którymś momencie nie powiedzą „stop” i nie skażą sprawcy, dopóty problem będzie się pogłębiać, a do takich sytuacji będzie dochodzić coraz częściej. Tym bardziej zasadne, ale przede wszystkim konieczne, było w mojej ocenie skazanie Norberta B. za zarzucany mu czyn. Podsumowując, są normy pozwalające na pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności, dodatkowe przepisy w tym zakresie prowadziłyby do niepożądanej nadregulacji. To, co musi się zmienić, to z pewnością świadomość sędziów orzekających w tych sprawach, którzy ewidentnie tracą z oczu cele w zakresie ogólnoprewencyjnym, jakie postawił przed nimi ustawodawca.

Czy szydzenie z ofiar katastrofy smoleńskiej w ogóle można rozpatrywać w kontekście "wolności słowa"?

- Gdyby sąd uznał, iż działanie oskarżonego miało na celu szydzenie z ofiar katastrofy, musiałby go skazać. Najprawdopodobniej w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy – w tym wyjaśnienia oskarżonego - sąd uznał, iż działanie oskarżonego nie było ukierunkowane na znieważenie pomnika, a więc szydzenie, zbezczeszczenie czci jego ofiar, a na krytyczny przekaz pod adresem obecnej partii rządzącej, uznając przedmiotowy pomnik wyłącznie za „nośnik wypowiedzi”. Z tych też powodów Prokurator Generalny skierował skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego, uznając poczynione sąd ustalenia za błędne i całkowicie oderwane od zgromadzonego materiału dowodowego.

Czy taka bezkarność nie jest szkodliwa społecznie, bo jeszcze bardziej obniża poziom debaty politycznej? 

- Nic tak nie rozochoca potencjalnych sprawców jak bezkarność. Oczywistym jest więc, że jeżeli Norbert B. nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności, będzie to jasny sygnał dla aktywistów każdej stron, iż nie ma takich znaków, symboli, pomników czy osób, których pamięci nie można wykorzystać dla własnych politycznych celów i to w najbardziej obrzydliwy, odrażający sposób. Wiadomym jest przy tym, że im skrajniejsze emocji przekaz budzi tym większy rozgłos mu towarzyszy i na to tenże sprawca liczy. Zarówno Sąd Rejonowy i Sąd Okręgowy miały obowiązek spojrzeć na problem szerzej. Należy sobie bowiem zadać pytanie, co stoi na przeszkodzie aby aktywiści ze skrajnej prawicy w podobny sposób potraktowali lewicowe pomniki, symbole i wartości? Każdy taki precedens będzie przy tym obniżał poziom debaty a wiec tak, taka bezkarność jest zdecydowanie szkodliwa społecznie. 

Radca prawny Łukasz Jałoza z Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów Lech Obara i Współpracownicy jest specjalistą prawa i postępowania karnego.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#sądy #wymiar sprawiedliwości

Adrian Siwek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo