Gen. Wroński dla Niezalezna.pl: „Rosjanie jadą już na rzęsach, ale Putin musi wyjść z twarzą"

Trwa ósmy dzień rosyjskiej napaści na Ukrainę. - Rosjanie jadą na rzęsach, brakuje im paliwa, części zamiennych. Mimo to na szybki koniec inwazji nie ma co liczyć - określił gen. bryg. pil. Dariusz Wroński w rozmowie z portalem Niezalezna.pl

Zdjęcie ilustracyjne
pixabay.com

- Na dziś zaplanowano drugą turę rozmów rosyjsko-ukraińskich. Czy można liczyć w tym momencie na porozumienie, przełomowy moment? 

- W dzisiejszym spotkaniu chodzi raczej tylko i wyłącznie o to, że obie strony postanowiły się badać, czy po którejś z nich jest determinacja na jakieś ustępstwa. Mówiąc kolokwialnie, zaplanowane na dziś spotkanie będzie raczej obwąchiwaniem się, co jeszcze można ugrać, na ile jedna i druga strona jest zdeterminowana. Druga sprawa - miejsce spotkania jest niezwykle symboliczne. To właśnie tam podpisano umowę o rozwiązanie Związku Radzieckiego. U Rosjan symbolika odgrywa bardzo ważną rolę. Sam moment inwazji jest niezwykle symboliczny - 23 lutego to Dzień Obrońców Narodowych, jedno z największych rosyjskich świąt. Trzecia sprawa - rosyjskim siłom zbrojnym potrzebne jest zwolnienie tempa. Przegrupowanie wojsk, uzupełnienie zapasów - ponieważ Rosjanie jadą w tej chwili na rzęsach (paliwo, części zamienne). To jest całe logistyczne przedsięwzięcie. Minione 8 dni mocno wyczerpały rosyjskie pododdziały. Przerwa, która występuje podczas rozmów, jest zjawiskiem potrzebnym dla obu stron. 

- Mimo wszystko ukraińska armia dokonuje czegoś, czego nikt się nie spodziewał. Można powiedzieć, że ich dzielna postawa zaskoczyła cały świat. To, jak ci ludzie są zdeterminowani, zmotywowani, jest godne podziwu. 

- Trzeba powiedzieć jasno, wojska ukraińskie zaskoczyły cały świat. To, że Putin jest zaskoczony, jest porażką jego służb, które najprawdopodobniej okłamywały go, mówiąc, że wejdą jak w masło, bo nic nie jest do niczego przygotowane i morale Ukraińców jest poniżej zera. Nonszalancja i pewność siebie Rosjan spowodowały, że dostali sromotnie po kulach, czego życzę im dalej. Mimo wszystko musimy pomagać Ukrainie na każdej płaszczyźnie. Z odpowiednią pomocą ten kraj wytrzyma długo i dużo.

- Ukraiński Sztab Generalny poinformował dziś, że od wybuchu wojny, wojska rosyjskie poniosły olbrzymie straty. Szacuje się, że jest to ponad 200 czołgów, 900 czołgów opancerzonych. Czego może to być efekt? Możemy mówić w tym miejscu o stale spadającym poziomie determinacji armii agresora?

- Rzeczywiście, od kilku dni zauważamy ciekawe zjawisko. Nastąpił ogromny chaos. Dowódcy nie byli przygotowani na taki opór, na taką fachową i profesjonalną obronę. Byli przekonani, że będzie to zbieranina ludzi totalnie nieprzygotowanych, którzy rzucą wszystko i uciekną. Natomiast Ukraińcy wykazali się ogromnym sercem, zdeterminowaniem i ta moralna strona, gdzie walczą o swoje państwo, swoją ojczyznę - to jest dziś tym motorem napędowym, który pozwoli obronić terytorium. Przewaga militarna Rosji pod względem ilości sprzętu jest jednak niepokojąca. Faktem jest, iż oni mają wszystkiego 2-3-krotnie więcej. Chociaż z historii, z modeli matematycznych wynika, żeby pokonać przeciwnika, musieliby mieć sześciokrotność wszystkiego - sił, środków i ludzi. Wtedy mieliby totalną przewagę i mogliby osiągnąć cel. Takiej przewagi jednak nie ma. Jeśli Ukraina dostanie odpowiednią ilość sprzętu, amunicji, uzbrojenia, odpowiednie systemy, to może to wpłynąć na załamanie Rosji. 

- W internecie pojawią się przesłanki o rzekomo porzucanych przez Rosjan mapach, planach strategicznych. Dla wielu było to zjawisko optymistyczne, ponieważ z treści dokumentów wynikało, że inwazja - jak zakładano - ma potrwać 15 dni, a jej zakończenie szacuje się na 6-8 marca. 

- Myślę, że jest to jednak fake news ze strony Rosjan. Putinowi, żeby wyjść z twarzą, potrzebny jest jakiś spektakularny wynik, którego nie ma i przez długi czas może nie być. Determinacja Ukrainy jest tak duża, że mogą tego celu nie osiągnąć nigdy. Bardzo dziwna rzecz by się stała, gdyby Putin nagle przystąpił do negocjacji, zawieszenia broni. Myślę, że nie zgodzi się na warunki Ukrainy, a mianowicie opuszczenie miejsc, które zajęli do tej pory. Dlatego uważam, że ta data - pierwszy tydzień marca - jest mocno wykombinowana. 

 

 


Źródło: niezalezna.pl

#Ukraina

Anna Zyzek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo