O istnieniu rosyjskich nieruchomości odziedziczonych przez Federację Rosyjską po ZSRS pisała w maju 1996 roku „Gazeta Polska”. To właśnie „GP” odkryła ich istnienie.
Budynków było w sumie 30, gdy zaczynałem opisywać tę sprawę
– powiedział kilka lat temu na antenie telewizji Republika Tomasz Sakiewicz.
W 1996 r. po raz pierwszy ujawniłem na łamach „Gazety Polskiej” fakt istnienia tych nieruchomości. Do 1996 r. ich istnienie było utajnione przez władze. Okazało się, że dokumentacja, która powinna leżeć w ministerstwie spraw zagranicznych nagle znalazła się w Urzędzie Miasta Warszawy. W wyniku bardzo dziwnego procesu, sprawa tych nieruchomości, która powinna być na szczeblu państwa znalazły się na szczeblu miasta Warszawy
– opowiadał Tomasz Sakiewicz.
Rosjanie uzyskali na terenie Warszawy około 20 obiektów na podstawie umów pomiędzy ZSRR a PRL. Teoretycznie Polacy mieli w zamian za te obiekty dostać nieruchomości w Moskwie, ale Rosjanie nigdy się z tej części umów nie wywiązali.
[polecam:https://niezalezna.pl/98434-rosja-zaplaci-za-okupacje-nieruchomosci-o-procederze-juz-w-1996-roku-pierwszy-pisal-t-sakiewicz?page=2]
Od miesięcy pracujemy nad przejęciem osiedla przy ul. Sobieskiego 100. Mamy prawomocne wyroki, jest wyznaczony komornik. Wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę zdecydowałem, że długofalowo urządzimy tam mieszkania na potrzeby ukraińskich rodzin z dziećmi
- napisał w mediach społecznościowych prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
Po odzyskaniu budynku stolica zamierza przeznaczyć lokale dla rodzin z małymi dziećmi, które straciły swoje domy wskutek agresji Rosji w Ukrainie.
"Warszawa chce odzyskać nieruchomości bezprawnie zajmowane przez Federację Rosyjską na terenie stolicy. W ubiegłym tygodniu miasto złożyło wniosek do komornika sądowego o wszczęcie postępowania egzekucyjnego w sprawie budynku przy ul. Sobieskiego. Stolica będzie domagać się też zwrotu kolejnych nieruchomości"
- przekazał stołeczny ratusz.