Z OSTATNIEJ CHWILI

AFP: wiceszefowa Parlamentu Europejskiego Eva Kaili zatrzymana w związku z korupcją • • •

Najskrytsze tajemnice polskiej sztuki ujawnione! „Soros dawał więcej pieniędzy niż minister” [FILM]

To sensacyjny wywiad, który łamie obowiązujące dotychczas w artystycznym środowisku tabu! I punkt po punkcie pokazuje, jak przebiegała operacja zainstalowania w III RP sztuki walczącej z tradycją i polskością. – Kiedy George Soros w latach 90. finansował w Polsce centra sztuki współczesnej, to był to budżet większy, niż miało Ministerstwo Kultury. Jeśli ktoś się wtedy gdzieś tam załapał, niekoniecznie musiał mieć talent czy warsztat – mówi malarz Piotr Paweł Drozdowicz. Wybrańcy jeździli po nauki do Berlina, Amsterdamu czy Kassel. W operacji eliminowania tego, co nie pasowało do wymogów Sorosa brały udział uczelnie artystyczne. – Na V roku, dyplomowym, na poznańskiej ASP, namalowałem obraz. Profesor mnie za to wyrzucił. Zrobiłem coś, czego nie można było zrobić! Wszyscy to wiedzieli, tylko nie ja. Namalowanie klasycznie rozumianego obrazu, czyli na płótnie, farbami, z techniką, warstwami, tym, co mistrzowie przekazywali zawsze uczniom i jeszcze wyrażenie w tym jakiejś szlachetnej, w miarę normalnej treści, dostępnej dla zwykłego człowieka, było niewyobrażalnym chuligaństwem – mówi malarz. Niezwykle mocna rozmowa poniżej [ZOBACZ FILM na końcu tekstu].

Piotr Paweł Drozdowicz, w tarnowskim Liceum Plastycznym uczeń wybitnego malarza Jerzego Martynowa, stypendysta rządu francuskiego, z niezwykłym poczuciem humoru opisuje swoje zderzenie z lewacką ideologią na poznańskiej ASP.

Wierzyłem w profesorów, bo na wsi tak było, że jeśli ktoś jest jakimś autorytetem, na przykład proboszcz, to coś znaczy, coś potrafi, odróżnia się od innych. A na uczelni? Po pierwsze, nie było tam malarzy. Nie było malarzy, którzy rozumieją, co to jest kolor, co to znaczy obserwacja, co to znaczy światło. Większość ludzi nie wiedziała nawet, jak zagruntować płótno. Na studiach było tylko gorzej, z roku na rok, aż do roku dyplomowego.
- wspomina w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem w Wywiadzie z chuliganem.

Jakie mechanizmy decydowały o tym, kto staje się chwalonym w mediach malarzem? - Dziwię się, że historycy sztuki współczesnej jakoś nie są zainteresowani, żeby przebadać to wszystko. To jest ten czas, kiedy George Soros finansował w Polsce centra sztuki współczesnej, to był budżet większy, niż miało wtedy Ministerstwo Kultury. Jeśli ktoś się wtedy gdzieś tam załapał i zaczął funkcjonować, to niekoniecznie musiał cokolwiek znaczyć warsztatowo czy mieć talent. To nie miało znaczenia.

Jak ocenia Drozdowicz, w sztuce współczesnej nie chodzi o żadną sztukę, a tylko o „kolejny młot” na niewłaściwie myślących. A jej rodowód sięga 1920 r., gdy po przegranej przez Armię Czerwoną z Polską Bitwie Warszawskiej władze sowieckie uznały kulturę za istotny instrument propagandy rewolucyjnej w Europie.

„Nie dąży się już do wytworzenia wartościowego, materialnego obiektu – dzieła sztuki, lecz obrabia się relacje społeczne i dekonstruuje metodami awangardowymi i krytycznymi wszystkie cenne wartości, dzięki którym pozostaje ono wspólnotą”.
- napisał o tym niedawno w czasopiśmie „Obieg”.

UWAGA! Wywiad z chuliganem jest koprodukcją Radia Poznań i Telewizja Republika. Nowe odcinki programu pojawiają się W PONIEDZIAŁKI O 10.00 WYŁĄCZNIE NA KANALE YOUTUBE RADIA POZNAŃ.

Mocna rozmowa demaskująca mechanizmy rządzące nowoczesną sztuką poniżej:

 

 

 



Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Radio Poznań

Magdalena Nowak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo