To już ostatnia fala koronawirusa? Ekspert ocenia: "Sytuacja sprzed roku nam nie grozi"

- Jesteśmy bardzo blisko szczytu obecnej fali zakażeń wirusem SARS-CoV-2 - powiedział dr Franciszek Rakowski z ICM UW. Według niego będzie to ostatnia taka fala zakażeń. - Nie będzie tak jak rok temu. To nam nie grozi - ocenił.

Zdjęcie ilustracyjne
pixabay.com

Nad prognozami przebiegu epidemii w Polsce pracuje m.in. zespół ekspertów z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem dr. Franciszka Rakowskiego z Zespołu Modelu Epidemiologicznego.

"Jesteśmy bardzo blisko szczytu fali zakażeń wirusem SARS-CoV-2. Potwierdzają się prognozy, które prezentowaliśmy w ostatnich miesiącach. Możliwe jest jeszcze, że w środę czy czwartek za tydzień zobaczymy jednostkowo wynik dzienny na poziomie powyżej 30 tysięcy, ale w kolejnym tygodniu zaczną się już spadki"

- wskazał dr Rakowski.

"Liczba zakażeń spada bowiem już na Lubelszczyźnie i Podlasiu, a na Mazowszu stanęła w miejscu. Tam od przyszłego tygodnia już zacznie spadać. To najludniejsze polskie województwo, więc spadki tam będą powodowały również zmniejszanie ogólnej liczby zakażeń w kraju. W trendzie wzrostowym są jeszcze pozostałe województwa, ale też nie potrwa on już długo"

- dodał

Podkreślił, że obecnie poziom zaimmunizowania społeczeństwa (przez szczepienie bądź przechorowanie) wynosi ok. 82-83 procent, a po tej fali zakażeń sięgnie 90-93 procent.

Ostatnia fala koronawirusa?

"Będzie to więc ostatnia fala tego rozmiaru, z którą się mierzymy. Po prostu w naturalny sposób osiągniemy odporność populacyjną. Nie będzie tak jak rok temu, że na przełomie marca i lutego nastąpi odbicie i kolejna górka. To nam nie grozi"

- ocenił.

Dodał, że już w okolicach Świąt Bożego Narodzenia średnia dzienna zakażeń z ostatnich siedmiu dni powinna być poniżej 20 tysięcy.

"W tym okresie będziemy mieli jednak szczyt hospitalizacji, bo on wypada 2-3 tygodnie po szczycie fali. Może się on zatrzymać na ok. 28 tysiącach łóżek covidowych, ale i osiągnąć 30 tysięcy. Później zacznie spadać. Po fali będziemy zupełnie w okolicach końca stycznia"

- dodał ekspert.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

az
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo