Homo sovieticus wiecznie żywy

Z zażenowaniem obejrzałem występ posła rosyjskiej Dumy Witalija Milonova na granicy w Bruzgach, w którym zarzucał Polakom łamanie zasad Kościoła katolickiego, brak miłości do bliźniego i antychrześcijaństwo. Oczywiście wszystko na kanwie kryzysu związanego z uchodźcami, który wywołały Białoruś i Rosja.

To z rosyjskiego kierunku przywożono część migrantów, męczono ich na granicy, wykorzystywano, upokarzano i okradano. Rosja moralizuje zwykle w sprawach kryzysów, które sama wywołuje. Już zapomnieliśmy, że w 2014 r. Moskwa wysłała „konwoje humanitarne” na okupowane terytoria Ukrainy, w których zamiast pomocy jechały wojsko, broń i amunicja. Już zapomnieliśmy, że dobroduszny Kreml pomagał PO posprzątać po Smoleńsku. Rosja ma długą tradycję dręczenia ludzi, także swoich obywateli. Gułagów, czystek etnicznych, największych zbrodni w historii ludzkości autorstwa stalinowców. Teraz znów zagraża wolnym narodom Trójmorza, a nad wszystkim unosi się duch homo sovieticus. Człowieka opętanego, cynicznego, pozbawionego godności, wyalienowanego i służącego bezdusznej władzy. Wszystko wskazuje na to, że homo sovieticus wydał kolejne pokolenie swoich następców.

 

 

Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Tomasz Teluk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo