Ekspert dla niezalezna.pl: To, co się dzieje na naszej wschodniej granicy, nosi znamiona przemocy zbrojnej

Nie spodziewam się eskalacji, jeśli chodzi o naruszenie naszej suwerenności. Natomiast na pewno można się spodziewać wielu dramatów ludzkich i wykorzystywania ich przez białoruskie i rosyjskie służby do przedstawiania Polski w bardzo złym świetle. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że to nie jest tylko problem Polski i Białorusi. To jest problem znacznie, znacznie większy. W naszym interesie powinno być zaangażowanie jak największej liczby naszych sojuszników – powiedział w rozmowie z Niezależna.pl Artur Dubiel, ekspert ds. bezpieczeństwa i politolog z Wyższej Szkoły Bankowej w Chorzowie.

fot. Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

Umiędzynarodowienie konfliktu z Białorusią i wskazanie, że jest to zagrożenie nie tylko dla Polski, może nam pomóc – ekspert ds. bezpieczeństwa specjalnie dla Niezależna.pl

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej z dnia na dzień staje się coraz poważniejsza. Grupy migrantów co jakiś czas próbują wedrzeć się siłą na terytorium Rzeczpospolitej. Uniemożliwiają im to polscy funkcjonariusze, którzy przez całą dobę pełnią heroiczną służbę na wschodnim krańcu naszego kraju.

Nasza redakcja zwróciła się do Artura Dubiela, eksperta ds. bezpieczeństwa i politologa z Wyższej Szkoły Bankowej w Chorzowie z pytaniem, czy eskalacja konfliktu na granicy może zagrażać naszej suwerenności.

- Nasz kraj w każdej chwili musi być zabezpieczony na możliwość otwartego konfliktu. Natomiast nie sądzę, aby takowy nastąpił. Trzeba pamiętać, że w dzisiejszych czasach nie opłaca się, poza małymi wyjątkami, najeżdżać innych państw. Można czerpać z nich korzyści i uzależniać je na wiele innych sposobów. Sama sytuacja na granicy jest narzędziem. Białorusi nie chodzi tylko o Polskę, ale plan jej i jej mocodawców sięga znacznie dalej. Oczywiście największym beneficjentem całej sytuacji będzie Rosja

– mówi nam Artur Dubiel.

Dodaje, że „trzeba zastanowić, co próbuje ugrać Turcja swoim postępowaniem i kto następny się włączy” do tego sporu.

Naszego rozmówcę spytaliśmy także, czy jego zdaniem liczba migrantów przy naszej wschodniej granicy będzie się w następnych tygodniach stale powiększać.

- Jestem pesymistą, jeśli chodzi o tę kwestię. Rosji i Białorusi w ogóle nie interesuje, czy tym ludziom dzieje się krzywda, czy oni cierpią. Są dla władz w Mińsku, za którymi stoją władze na Kremlu, jedynie narzędziem. Trzeba wziąć też pod uwagę, że idzie zima, temperatury ujemne i ci ludzie koczujący teraz przy granicy będą coraz bardziej zdesperowani. To, co my możemy robić, to wystawiać odpowiednio liczne siły. To zresztą już się dzieje, bo raz słyszymy o 20 tys., raz o 30 tys. funkcjonariuszy i żołnierzy, którzy pełnią służbę na wschodzie kraju. Chodzi mi o mundurowych podległych MSWiA, a także MON

– odpowiada nam ekspert.

Politolog z Wyższej Szkoły Bankowej w Chorzowie podkreśla również, że „to, co się dzieje na naszej wschodniej granicy, nosi znamiona przemocy zbrojnej”. 

- Przemoc zbrojna nie oznacza jeszcze otwartego konfliktu. Niemniej takie elementy, które brutalnie łamią międzynarodowe prawo, przyczyniają się do zaognienia całej sytuacji. Z pewnością po stronie Łukaszenki i Putina są założone jakieś plany i cele minimum oraz te docelowe, ale pamiętajmy, że tutaj jeden przed drugim też może grać. Jednak bardziej Putin przed Łukaszenką, bo to Rosja wykorzystuje Białoruś do swoich celów politycznych – powiedział Dubiel.

Artur Dubiel zwraca także uwagę, że powinniśmy się zastanowić nad głosami od lat płynącymi w sprawie Europy.

- Z jednej strony chcemy granic bronić, a z drugiej pomagać tym ludziom, którzy na nie napierają. To nie jest pierwszy raz, kiedy nasze wartości są wykorzystywane przeciwko nam. Zmarnowaliśmy lata, żeby się zastanowić jak Europę zabezpieczyć, ale dalej pozostać humanitarnym i wyciągać pomocną dłoń do tych ludzi, którzy znajdują się poza naszymi granicami. Tu jest problem. Musimy to zrobić dobrze i szybko

– zaznacza nasz rozmówca.

Podsumowując swoją wypowiedź, Dubiel podkreśla, że nie spodziewa się eskalacji, jeśli chodzi o naruszenie naszej suwerenności

- Natomiast na pewno można się spodziewać wielu dramatów ludzkich i wykorzystywania ich przez białoruskiej i rosyjskie służby do przedstawiania Polski w bardzo złym świetle. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że to nie jest tylko problem Polski i Białorusi. To jest problem znacznie, znacznie większy. W naszym interesie powinno być zaangażowanie jak największej liczby naszych sojuszników. Nie chodzi tu tylko o UE i często niestety urzędniczy jej czas i sposób działania. Chodzi też o sojusze, w których jesteśmy, w tym NATO, a także Organizację Narodów Zjednoczonych (ONZ), Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) i wszystkie inne instytucje, które coś znaczą jeśli chodzi o stosunki i bezpieczeństwo międzynarodowe. Umiędzynarodowienie tego konfliktu i wskazanie, że nie jest to zagrożenie tylko dla Polski, może nam pomóc. Inicjatywa powinna być po naszej stronie – wskazuje ekspert ds. bezpieczeństwa.

 


Źródło: niezalezna.pl

Jan Przemyłski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo