Publikowane są kolejne sondaże, a ocena rządu - jednoznacznie pozytywna. Chodzi o sytuację na granicy

Według sondażu przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie "Rzeczpospolitej" Polacy w zdecydowanej większości opowiadają się za wpuszczeniem na teren stanu wyjątkowego na polsko-białoruskiej granicy organizacji humanitarnych. Zwrócono jednak uwagę, że takie odpowiedzi "niekoniecznie" oznaczają zmianę stanowiska opinii publicznej w sprawie sytuacji na granicy. - Pomaganie nie jest tożsame ze zgodą na wpuszczenie uchodźców do Polski – powiedział szef IBRIS Marcin Duma. - Ocena polityki rządu polegającej na zamknięciu granicy wciąż jest pozytywna, niezależnie od tego, kto przeprowadza sondaż – wyjaśnił.

Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Jak przypomniano, "na polsko-białoruskiej granicy wciąż trwa kryzys związany z falą migracyjną". "Rząd, w związku ze stanem wyjątkowym, odmawia wjazdu na teren strefy przygranicznej organizacjom humanitarnym i dziennikarzom" - napisano.

Wyjaśniono, że w sondażu IBRIS, "respondenci oceniali każdą z zaproponowanych opcji – osobno". W artykule podkreślono, że na pytanie, "czy rząd na teren objęty stanem wyjątkowym powinien wpuścić przedstawicieli organizacji humanitarnych", twierdząco odpowiedziało 60,8 proc. badanych.

- Na to samo pytanie w odniesieniu do dziennikarzy "tak" odpowiedziało 51,6 proc. 33 proc. respondentów uważa zaś, że na terenie objętym stanem wyjątkowym powinny działać tylko Straż Graniczna, wojsko i Policja ew. współpracujące z nimi służby - czytamy w dzienniku. Dodano, że 5,1 proc. nie ma zdania w tej sprawie.

Zwrócono uwagę, że takie odpowiedzi "niekoniecznie" oznaczają zmianę stanowiska opinii publicznej w sprawie sytuacji na granicy. "Pomaganie nie jest tożsame ze zgodą na wpuszczenie uchodźców do Polski" – powiedział szef IBRIS Marcin Duma, cytowany w "Rz".

- Ocena polityki rządu polegającej na zamknięciu granicy wciąż jest pozytywna, niezależnie od tego, kto przeprowadza sondaż – wyjaśnił. Jego zdaniem "zgoda na to, by na miejscu pomagały uchodźcom organizacje humanitarne i by dostęp mieli dziennikarze, jest do pewnego stopnia "rozgrzeszaniem się".

- Z wielu badań dotyczących budowy muru czy wypychania uchodźców z powrotem na granicę wynika, że potrzeba bezpieczeństwa może być większa niż nakaz etycznego działania

– zauważył Duma.

Zwrócono uwagę, że "z analizy odpowiedzi wynika, że większą empatią w stosunku do losu uchodźców na granicy wykazują się kobiety". "69 proc. z nich uważa, że należy wpuścić organizacje humanitarne. Zgadza się z nimi 52 proc. mężczyzn" - podkreślono.

"Za to wyraźnie mniej kobiet wybrało odpowiedź oddającą monopol działania w strefie stanu wyjątkowego Straży Granicznej i innym służbom – 28 proc., przy 38 proc. mężczyzn wskazujących taką opcję" - czytamy w artykule.

Zwrócono uwagę, że "stosunek do tej sprawy ma też wymiar zdecydowanie polityczny: wśród wyborców PiS tylko 23 proc. chciałoby wpuszczenia organizacji humanitarnych, w przypadku KO to 91 proc., Lewicy 97 proc., PSL-KP – 86 proc., a Konfederacji – 68 proc".

"Jeszcze mniej wyborców PiS chciałoby wpuszczenia dziennikarzy – zaledwie 12 proc. Wyborcy innych partii w zdecydowanej większości popierają obecność mediów w strefie stanu wyjątkowego" - czytamy w "Rz".

Przypomniano, że "w środę Senat obradował nad ustawą o murze na granicy z Białorusią". "Ma ona umożliwić szybką budowę bez formalności związanych z prawem budowlanym, ochroną środowiska czy przetargami" - napisano.

Wyjaśniono, że wiceminister spraw wewnętrznych Maciej Wąsik zapewniał senatorów, że "budowla ta będzie poprowadzona nie dalej niż 15 metrów od samej granicy", a "mur ma mieć 5,5 metra wysokości".

"Senat nie przyjął wieczorem wniosku o odrzucenie ustawy w całości. Przyjęto jednak liczne poprawki, nakazujące m.in. zastosowanie ustawy o zamówieniach publicznych" - czytamy w dzienniku. 

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo