Rosja od 1 listopada br. zawiesi działalność swojego przedstawicielstwa przy Sojuszu Północnoatlantyckim oraz działalność wojskowej misji łącznikowej NATO w Moskwie - zapowiedział w poniedziałek szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow.
Rosyjski minister oświadczył, że jeśli NATO "będzie miało jakąś pilną sprawę", to może skontaktować się z Moskwą poprzez ambasadora Rosji w Belgii. Ławrow oznajmił, że Moskwa nie będzie udawać, że w najbliższej perspektywie możliwe są jakieś zmiany w relacjach z NATO. O możliwości zawieszenia działalności placówek pisały wcześniej media w Rosji. Oceniały, że Moskwa może odpowiedzieć w ten sposób na niedawne wydalenie przez NATO jej ośmiu dyplomatów.
Pogorszenie relacji
Zapytaliśmy profesora Pawła Sorokę, politologa Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, eksperta ds. polityki zagranicznej o to, jakie mogą być konsekwencje takiej decyzji Rosji. - Na pewno to jest gest, który jeszcze bardziej pogorszy relacje między NATO a Rosją, które się popsuły bardzo po zajęciu Krymu i po wydarzeniach na wschodzie Ukrainy - stwierdził.
- Jak były przyjmowane do NATO nowe państwa z Europy Środkowo-Wschodniej, to powstała rada Rosja-NATO. Chodziło o to, żeby jakieś trudne sytuacje związane np. z konfliktami, rozprzestrzenianiem broni atomowej na tym forum omawiać, żeby polepszyć zaufanie w stosunkach narodowych, jeżeli chodzi o kwestie militarne
- powiedział.
Koniec kolejnego kanału dialogu
Ekspert ocenił, że decyzja Rosji „osłabia potencjał zaufania w stosunkach międzynarodowych”. - Jest to nieprzyjazny gest w kierunku NATO i nie jest to w interesie stabilizacji bezpieczeństwa przede wszystkim w Europie. Jest to zlikwidowanie kolejnego kanału rozmów, dialog, który zwłaszcza w sytuacji napięć i konfliktów jest ważny - zaznaczył.
- Trudno powiedzieć, jakie będą tego konsekwencje. Na pewno pogarsza to atmosferę i bezpieczeństwo w relacjach w Europie i w relacjach transatlantyckich. Jest to niepokojące i być może kryje się za tym zapowiedź jakichś bardziej radykalnych kroków, ale to trudno przewidzieć
- podkreślił profesor Paweł Soroka.