Ks. Oko dla Niezalezna.pl: Lawendowa mafia dąży do władzy, dlatego posuwa się do rzeczy strasznych

W rozmowie z portalem Niezalezma.pl ksiądz doktor habilitowany Dariusz Oko wyjaśnił, że został skazany przez niemiecki sąd na grzywnę lub areszt za nazwanie „przerzutami rakowymi, które niszczą Kościół”, a także „pasożytami niszczącymi swojego nosiciela” homoseksualnych klik w Kościele. Użycie tych zwrotów spowodowało, że homoseksualny aktywista ks. Wolfgang Rothe zwrócił się do sądu o ukaranie ks. Oko oraz 90-letniego ks. Johannesa Stöhra.

Albigowa, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons

Został ksiądz niedawno skazany na 4800 euro grzywny lub 120 dni aresztu po opublikowaniu naukowego artykułu w piśmie „Theologishes”. Wyrok wydał sąd w Kolonii. Na początku prosiłbym o przybliżenie naszym czytelnikom zawartości tego artykułu. Zwłaszcza zaś tych jego treści, które stały się przyczyną wydania wspomnianego wyroku.

Ten artykuł jest częścią mojej książki „Lawendowa mafia”, w której staram się bronić Kościół przed klikami homoseksualnymi. Mówił o nich wiele papież Benedykt XVI. To są związki czynnych homoseksualistów, którzy – aby ułatwić sobie swoje działania w Kościele – łączą się w pewne zespoły, dążąc do władzy. I posuwają się do rzeczy strasznych. Tak, jak kardynał McCarrick, który już jako ksiądz regularnie gwałcił chłopców oraz uprawiał stosunki homoseksualne, z kim tylko się dało. Mimo to został biskupem i kardynałem – i to najważniejszym, najbardziej wpływowym kardynałem Stanów Zjednoczonych. Wtedy współżył z klerykami i młodymi księżmi, molestował i nawet gwałcił. To jest horror! Ale takich ludzi jest więcej: kardynał O’Brien z  Edynburga, kardynał Groër z Wiednia. A to są także najważniejsi kardynałowie w swoich krajach: w Szkocji i w Austrii. Stanowi to jednak tylko „wierzchołek góry lodowej”, takich ludzi w Kościele jest legion. Bo żeby tacy ludzie mogli dojść do szczytu Kościoła, musiało ich wielu popierać. Gdyby w Kościele było więcej ludzi normalnych, przyzwoitych, to by nie dopuścili do awansu tego typu osób. A jeżeli jednak taki awans był możliwy, to widać, jak wielkie oni mają wpływy w Kościele. I jak mu szkodzą. O lobby homoseksualnym mówili też papież Franciszek i jego przyjaciel kardynał Maradiaga.

Więc ja niejako rozwijam myśl papieży, starając się uświadomić, co złego dzieje się w Kościele, żeby się przed tym bronić. Bo mam szczególnie wielką wiedzę. Jestem znany z obrony Kościoła na polu homoideologii i ideologii gender. Toteż napływa do mnie z całego świata i z Polski wiele informacji na temat tego, co się dzieje pod tym względem złego w Kościele. Dlatego też wydałem wspomnianą już książkę „Lawendowa mafia”, która stała się bestsellerem: trzydzieści dwa tysiące egzemplarzy wydrukowanych! W Polsce superbestseller. Niedawno była promocja słowackiego wydania tej książki. Byłem więc na Słowacji, gdzie jej promocję prowadził znany ksiądz arcybiskup Trnawy Jan Orosch. On zresztą napisał wstęp do książki. Bo jego poprzednik był właśnie „lawendowy” i dlatego bardzo zaszkodził diecezji. Z tego też powodu obecny arcybiskup Trnawy tak bardzo popiera to, co robię. Bo wie najlepiej i doświadczył, do czego prowadzi homoseksualizm w Kościele.

Książka „Lawendowa mafia” okazała się więc niezwykle potrzebna...

Tłumaczy ludziom wiele. Właśnie jeden artykuł z tej książki opublikowałem w języku niemieckim w piśmie „Theologishes”. Najlepszym niemieckim piśmie teologicznym. Gdzie - oczywiście - jest surowa recenzja naukowców. Oni uznali mój tekst za bardzo dobry, spełniający warunki naukowe. Opublikowali go. Na to zareagował wybitny członek „lawendowej mafii” ksiądz Wolfgang Rothe z Monachium. Oskarżył redakcję i mnie. Sąd niemiecki bardzo chętnie przyjął to oskarżenie. Powtórzył rozumowanie, a właściwie sformułowania księdza Rothego. I skazał redaktora prowadzącego na siedemdziesiąt dni więzienia albo dużą karę finansową: około czterdzieści jeden tysięcy złotych. A mnie na cztery miesiące więzienia albo dwadzieścia dwa tysiące złotych kary. Przy tym ksiądz Johannes Stöhr, który został ze mną skazany, ma już dziewięćdziesiąt lat. Jak widać, taki wiek też nie chroni przed zawleczeniem do niemieckiego więzienia.

I co szokujące dla większości osób: za jeden artykuł naukowy dano mi cztery miesiące bezwzględnego więzienia. To pokazuje, co się dzieje w Niemczech i w Kościele niemieckim. Potwierdza też tezy mojej książki o znaczeniu „lawendowej mafii”. Bo właśnie ksiądz Rothe jest wybitnym członkiem „lawendowej mafii”. On był wicerektorem seminarium w Sankt Poelten, kiedy w 2004 roku wybuchł wielki skandal: okazało się, że regularnie odbywały się tam homoseksualne orgie, że seminarium stało się czymś w rodzaju homoseksualnego domu publicznego. W mediach były też oskarżenia księdza Rothego o to, że on także uczestniczył w orgiach. Ksiądz Rothe temu wszystkiemu zaprzecza. A jednak nie wierzono mu. Biskup natychmiast usunął go z seminarium. Rothe musiał też odejść z diecezji Sankt Poelten, bo biskup chciał go w ogóle usunąć ze stanu kapłańskiego. Znalazł schronienie w Monachium. I tam jest „twarzą” homoseksualizmu Kościoła niemieckiego. Popiera homoseksualizm, jak może. Błogosławi pary homoseksualne wbrew zakazowi papieża. Przy tym śmieje się z papieża. Kpi z niego. Ubliża mu. Tak jak Luter. Homoseksualny, współczesny Luter! Udziela wywiadów na temat homoseksualizmu jako jego zdecydowany propagator. Czyli ewidentnie, widać tu działanie „lawendowej mafii”.

Poza tym ksiądz Rothe jest znany z popierania picia whisky. Jest wielbicielem whisky. Organizuje nawet pielgrzymki do Szkocji, gdzie zwiedzane są gorzelnie produkujące whisky. Tacy „pielgrzymi” wraz ze swoim „pasterzem” degustują tam najlepsze i najdroższe trunki oraz kupują je całymi kartonami. To jest tego typu ksiądz. Zresztą on dobrze prezentuje poziom Kościoła niemieckiego. Bo tam chętniej organizuje się nabożeństwa do whisky niż nabożeństwa eucharystyczne albo różańcowe.

Ksiądz Rothe jest więc obrazem stanu upadku Kościoła niemieckiego i Nowej Reformacji, która kręci się wokół seksualności. Tak jak Żydzi na pustyni zaczęli się kręcić wokół złotego cielca. Większość niemieckich duchownych zapewne myśli tak jak Rothe. A większość polskich księży i biskupów jak ja. Ale my za to mamy iść do więzienia. Albo też prawomyślny ksiądz niemiecki jest wsadzany do więzienia przez taką grupę. Widać nadszedł taki czas. Wcześniej gestapo wsadzało nas (księży) do więzienia. A teraz już księża niemieccy wsadzają do więzienia księży polskich i niemieckich prawomyślnych. Kardynał Marx mówił, że oni nie są filią Rzymu. Prawdę powiedział. Bo bardziej są filią Berlina i urzędem państwowym niż Kościołem chrześcijańskim. Akurat w tym przypadku to dobrze widać. Dlatego jakkolwiek to smutne i tragiczne, myślę, że ten skandal może mieć „dobre owoce”. Bo jeszcze lepiej uświadomi, jak bardzo Kościół jest niszczony przez „lawendową mafię”. A jak się takim homoklikom pozwoli działać, to mogą też niszczyć kulturę na wielu polach. To uświadomi nam, że w Niemczech znowu dzieje się coś strasznego. Że jak wcześniej w NRD panował socjalizm bolszewicki, a w ogóle jeszcze wcześniej w całych Niemczech socjalizm narodowy, to teraz praktycznie panuje tam socjalizm genderowy, któremu podporządkowują się instytucje państwowe.

Wydają więc wyroki właśnie według tego: sprzecznie z rozumem, sprzecznie z zasadą praworządności. Ale zgodnie z ideologią gender. To może pomóc się bronić przed tym śmiertelnym zagrożeniem. Bo znowu widać, że Niemcy stają się „Imperium Zła”, w którym skazuje się ludzi za artykuły naukowe, za sprzeciwienie się ideologii. To jest zarazem szansa na to, że w Europie Wschodniej, zwłaszcza zaś w Polsce, lepiej zrozumiemy to, co się dzieje w Niemczech, w Kościele niemieckim i będziemy się przed tym bronić. Podobnie jak się broniliśmy przed reformacją, przed szaleństwami Lutra. Nasi ojcowie i matki w XVI wieku nie poszli za tym. Chwała im za to.

Dzięki temu jesteśmy katolikami. I ponownie teraz trzeba się bronić przed tą „Reformacją bis”, skoncentrowaną na seksualności. Z księdzem Rothe jako nowym Lutrem, który gardzi papieżem, jego nauczaniem. To mogą być dobre owoce tego smutnego wydarzenia.

A co dokładnie w księdza artykule stało się powodem wyroku skazującego wydanego przez sąd w Kolonii?

To jest szukanie pozorów. Chodzi o moje określenie „lawendowej mafii”. Bo wobec takich ludzi jak kardynał McCarrick, którzy gwałcą chłopców i kleryków oraz oszukują papieża, użyłem sformułowania, że są jak „pasożyty, które niszczą swojego nosiciela”. Bo widać, że oni głównie dbają o swoje interesy, a nie o Kościół. Okłamują papieża.

Kardynał McCarrick tak skutecznie okłamywał papieża, że ten mu powierzył ważną funkcję normalizacji stosunków dyplomatycznych Watykanu z Chinami. Mówiłem również, że to są „jakby przerzuty rakowe, które niszczą Kościół”. Wobec tego, co oni robią, to są adekwatne określenia.

Ja mówię jak człowiek, dla którego Kościół jest najważniejszy, najświętszy. Chcę go ratować, oczyszczać z takiego zła. I właśnie dokładnie za te sformułowania, mam iść do więzienia! Bo sąd mówi, że obraziłem grupę ludzi, ale nie pisze, jaką. Widać tutaj wielką słabość prawna, niekonsekwencję, nielogiczność. Po prostu brak prawny. Ale to dlatego, że chodzi o tego typu oskarżenie, że gdybym krytykował mafię sycylijską, mówiąc, że są to ludzie, którzy czynią wielkie zło, to w takim razie obrażam wszystkich Włochów. Coś absurdalnego! Ale ideologia jest z natury absurdalna i musi prowadzić do absurdalnych działań. Opiera się nie na rozumie, ale na politycznej przemocy. Również na przemocy systemu więziennego.

O ile wiem, w sprawie księdza złożono już odwołanie. 

Tak, złożono. Broni mnie Ordo Iuris. Warto zajrzeć na ich stronę. Po prostu włączyć się w obronę przed tą przemocą. Przed łamaniem podstawowej wolności naukowej i religijnej. Ale też godności naukowca, godności człowieka, godności Polaka, znowu deptanej niemieckimi butami. Godności innych ludzi, którzy nie chcą poddać się tej ideologii. Nie chcą – jak w Apokalipsie - oddać pokłonu Bestii. Chodzi też o obronę godności Polaków, polskich duchownych. Niemcy zamordowali trzy tysiące polskich księży, z czego dwa tysiące w obozach koncentracyjnych. W tym świętego Maksymiliana. A właściwie trudno znaleźć esesmana, który chociażby jeden dzień spędził w więzieniu za tą zbrodnię. A mnie skazują na cztery miesiące więzienia! Czyli to ma oznaczać, że krytyka „kliki homoseksualnej” – jak mówił papież Benedykt - jest gorsza niż praca esesmana w Auschwitz. Może też będą atakować papieża Benedykta, bo on mówi o homoklikach? Też pewnie - według nich - obraża. Doszliśmy już do tego stopnia terroru genderowego. Ale skutek może być taki, że będzie lepsze zrozumienie tego, co się dzieje i przed czym musimy się bronić.

Naprawdę może ksiądz iść do więzienia? Ten wyrok może księdza doścignąć nawet w Polsce?

Oczywiście! Jest nawet możliwe, że w wyższych instancjach wyrok będzie jeszcze surowszy. Aby ludzie się bali i poddawali pierwszemu wyrokowi, w wyższej instancji zwykle dostaje się jeszcze wyższy wyrok. Ale ja nie mogę się zgodzić na zarzucenie obrony kleryków. Ja to robię, bo trzeba bronić młodych mężczyzn (chłopców, kleryków) przed homoseksualnymi drapieżnikami w Kościele. I będę to robił. Choćby Niemcy mi zakazywali. Bo widać, że ci, co mnie atakują, to właściwie stoją po stronie takich homoseksualnych drapieżników, jak kardynał McCarrick. I nie pozwalają mi bronić przed nimi Kościoła. Ale podobnie było w czasie wojny. Niemcy zakazywali ratowania Żydów. Za to była kara śmierci. A jednak moja babcia i dziadek ich ratowali, ryzykując życie swoje i swoich dzieci. Zresztą to się przyczyniło do śmierci mojej babci. A dziadek też o mało co nie został zabity przez gestapowców, kiedy wpadł w „kocioł”, przychodząc po fałszywe dokumenty do rodziny żydowskiej, której jeszcze udało się być na wolności. Ja czczę mojego dziadka, który się ośmielił coś takiego robić. To właśnie było – jak wskazują Niemcy -„Volksverhetzung”, czyli „sianie nienawiści”. Bo babcia i dziadek też niejako „siali nienawiść” do Niemców, ponieważ nie słuchali ich rozkazów. Wbrew tym Ubermenschom ratowali Żydów. Wtedy za ratowanie Żydów przed SS-manami była od razu niemiecka kula w głowę albo dłuższe konanie w niemieckim Auschwitz. Teraz za ratowanie kleryków przed homoseksualnymi gwałcicielami jest niemieckie więzienie. Historia zatoczyła koło: znowu wielkie zło dzieje się w Niemczech. No i mój proces, moje osadzenie w więzieniu, może ludziom lepiej uświadomić to, że już jesteśmy w czasach nowego totalitaryzmu. Że znowu za obronę Prawdy i Dobra, za obronę człowieczeństwa, za obronę podstawowych praw, Polaków i księży zamyka się w niemieckich więzieniach. I to może być wielki pożytek. To może wiele osób przebudzić. W Polsce, w Niemczech, w całej Europie i w świecie!

 

Źródło: niezalezna.pl

Eryk Łażewski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo