Za każdym razem, gdy wraca temat rozdzielenia przez Donalda Tuska i Władimira Putina, posłowie Platformy i sam Donald Tusk zaprzeczają, jakoby szczegóły wizyty były ustalane już podczas wizyty premiera Rosji w Sopocie - 1 września 2009 roku. Po zajrzeniu do archiwum strony Platformy Obywatelskiej okazuje się jednak, że to sama PO „chwaliła się” tym, że „Katyń już był tematem rozmowy premierów Polski i Rosji podczas ich ubiegłorocznego, wrześniowego spotkania w Sopocie".
 
Oto, jak 20 kwietnia 2012 r. „żartobliwie” relacjonował swoją rozmowę z premierem Rosji Władimirem Putinem Donald Tusk:
 
Podczas spotkania na molo rozmowa była dość krótka i głównie pokazywałem wówczas premierowi Putinowi, gdzie mieszkam, i trasę, którą często przebiegam jako jogger, pytaliśmy także siebie nawzajem, jak wygląda kwestia życia prywatnego w kontekście ochrony. Premier Putin m. in. powiedział, że jego ochrona siedzi u niego w kuchni, ja mówiłem, że ja mam zdecydowanie większy komfort, bo mam większą swobodę.
 
Jak podkreślał wtedy Donald Tusk, „na tym się wyczerpała ta tajna rozmowa na molo zaimprowizowana przez nas tylko po to, żeby móc pokazać delegacji rosyjskiej, jak Sopot i Bałtyk wygląda z perspektywy mola”. Szef rządu oczywiście nie mógł powstrzymać się od zaatakowania opozycji. - Ja wiem, że tych, którzy uważają, że polityka polega na konspiracjach, spiskach, zabójstwach i zamachach, ta wersja prawdopodobnie nie usatysfakcjonuje i ubolewam nad tym - rzucił.

Warto więc w tym kontekście oddać głos samemu rzecznikowi rządu, którego 4 lutego 2010 r. cytowała Platforma na swojej stronie internetowej.


 
W tekście pt. „O Katyniu rozmawiano już wcześniej” czytamy, że Paweł Graś 3 lutego 2010 r. po telefonie Wladimira Putina chwalił się, że Katyń był tematem rozmowy premierów Polski i Rosji już „podczas ich ubiegłorocznego, wrześniowego spotkania w Sopocie”.
 
- Te ustalenia, te rozmowy, które miały miejsce, w ten sposób się zmaterializowały - podkreślał rzecznik rządu. Jak czytamy na stronie Platformy, „Graś podkreślił, że to była inicjatywa obu panów premierów”. Z dzisiejszej perspektywy możemy zrozumieć, dlaczego w projekcie „obu panów” prezydent Lech Kaczyński „przeszkadzał”.