UEFA nie zgodziła się na tęczowy stadion. Libicki: „Chce się trzymać z daleka od politycznych sporów”

Mam wrażenie, że UEFA uznaje, że chce się trzymać z daleka od politycznych sporów i to dobrze - powiedział gość Michała Rachonia w programie "#Jedziemy" w TVP Info Jan Filip Libicki, komentując decyzję UEFA o nie zezwoleniu na podświetlenie stadionu w Monachium w kolorach tęczy LGBT.

pixabay.com/SatyaPrem

Stadion podświetlony na tęczowo

Podczas meczu Niemcy-Węgry stadion w Monachium miał rozbłysnąć kolorami tęczy na znak protestu przeciwko ustawie przyjętej przez węgierski rząd. UEFA jednak się na to nie zgodziła.

Mam wrażenie, że UEFA uznaje, że chce się trzymać z daleka od politycznych sporów i to dobrze. Myślę, że jest tak naprawdę różnica w spojrzeniu różnych krajów, które należą do UEFA na to, jak oceniać różne elementy zjawiska, które nazywa się ogólnie rzecz biorąc ruchem LGBT. Ja mam wrażenie, że to, co się dzieje, przez wiele krajów zachodnich jest uznawane za pewien standard i za standard jest uznawane to, że te osoby mają prawo do związków cywilnych, czy quasi małżeństw, a w następstwie tego mają prawo do adopcji dzieci

- mówił Jan Filip Libicki.

Ja się z tym nie zgadzam, jestem temu przeciwny, zawsze byłem. Uważam że jeżeli takie osoby są realnie dyskryminowane w pracy, prześladowane, to państwo ma obowiązek interweniować, natomiast państwo nie powinno przyjmować postulatów o charakterze prawnym, które te środowiska zgłaszają. Także kiedy patrzę na te wszystkie parady, które się odbywają, tak jak ostatnio w Warszawie pod patronatem prezydenta Trzaskowskiego, to tego nie rozumiem. Uważam, że kwestia tego, kto jak realizuje swoją seksualność, jest kwestią prywatną, intymną i nie powinno być przedmiotem manifestacji ulicznych

- dodał.

Do PSL dołączają kolejni politycy z KO

Problem polega na tym, ze w Polsce jest dosyć mało miejsca dla osób, które mają konserwatywny światopogląd, ale są przekonane do wolności gospodarczej. W Polsce jest podział, że albo musisz być integralnym liberałem i wtedy musisz być i za liberalizmem obyczajowym i za liberalizmem ekonomicznym. A jak jesteś konserwatystą, to w tedy co prawda możesz próbować być w ugrupowaniu, które mówi, że broni wartości konserwatywnych, ale za to jest przekonane o tym, że w gospodarce powinno być jak najwięcej państwa i etatyzmu. W Stanach Zjednoczonych to się jakoś udaje. Republikanie są taką partią, a w Polsce to się udaje mniej i takie osoby próbują znaleźć sobie miejsce na scenie politycznej

- powiedział Libicki.

Redaktor Rachoń zwrócił uwagę, ze te osoby znajdują swoje miejsce w partii postkomunistycznej, czyli PSL.

Jeśli pan uważa Władysława Kosiniaka Kamysza za postkomunistę, to w tej kwestii się głęboko różnimy

- odpowiedział Libicki.

 

Źródło: TVP Info, niezalezna.pl,

Beata Mańkowska
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo