"Krytyczna Teoria Rasy" w amerykańskich szkołach. Rodzice powiedzieli - dość!

Dyskusje między urzędnikami, nauczycielami i rodzicami w jednym z okręgów szkolnych w Wirginii przykuły uwagę całej Ameryki. Stały się bowiem polem walki z lewacką indoktrynacją dzieci. 

pixabay.com/UnratedStudio

Okrąg szkolny hrabstwa Loudoun w Wirginii to jeden z najbogatszych okręgów szkolnych w USA. Niedawno zaszła w nim zmiana na stanowisku superintendenta, którym został Scott Zeigler. Przed potwierdzeniem jego kandydatury, władze okręgu zorganizowały serię otwartych rozmów urzędników z nauczycielami i rodzicami dzieci uczęszczających do należących do niego szkół. Niespodziewanie dla wszystkich, te wydawałoby się rutynowe rozmowy przykuły uwagę całej Ameryki po tym, gdy niektórzy z nauczycieli i rodziców postanowili wykorzystać je do protestu przeciwko lewackiej indoktrynacji dzieci. 

Wszystko zaczęło się od Tannera Crossa, nauczyciela WF-u w jednej z okolicznych podstawówek. Korzystając z okazji, postanowił wyrazić swoje wątpliwości co do utrzymanych w duchu gender zasad, które wkrótce mają być wprowadzone w jego szkole i zgodnie z którymi nauczyciele będą musieli zwracać się do uczniów takimi zaimkami płciowymi, jakimi dzieci sobie życzą.

- Kocham wszystkich moich uczniów, ale nigdy nie będę ich okłamywał, bez względu na konsekwencje. Jestem nauczycielem ale przede wszystkim służę Bogu i nie będę potwierdzał, że biologiczny chłopiec może być dziewczynką i vice versa gdyż jest to sprzeczne z moją religią - powiedział urzędnikom - To okłamywanie dziecka, to prześladowanie dziecka, a to grzech przeciwko Bogu. 

Wystąpienie Crossa błyskawicznie rozeszło się po mediach społecznościowych. On sam wkrótce został wysłany na przymusowy urlop. Władze okręgu nigdy nie przyznały, że miało to związek z jego wystąpieniem, ale w jego obronie wystąpiła znana organizacja broniąca wolności słowa ADF i jej prawnicy pomogli mu wywalczyć w sądzie przywrócenie do obowiązków. 

Jego wystąpienie najwyraźniej zainspirowało niektórych rodziców, gdyż wystąpili z wnioskiem o odwołanie sześciu urzędników okręgu, którzy ich zdaniem promują wśród uczniów Krytyczną Teorię Rasy (CRT). CRT to niezwykle popularna wśród amerykańskiej lewicy neomarksistowska teoria, która tłumaczy rzeczywistość nie walką klas, a zmaganiami pomiędzy poszczególnymi rasami. Prawica od dawna oskarża ją o rasistowskie szufladkowanie ludzi po kolorze skóry i o to, że w jej świetle każdy biały, niezależnie od swoich własnych czynów, jest uznawany za prześladowcę innych ras. 

Po wystąpieniu Crossa przed urzędnikami stanęła Lilit Vanetsyan, która jest nauczycielką w sąsiednim hrabstwie Fairfax. Stwierdziła, że lewicowi urzędnicy stworzyli taki plan lekcji który sprawi, że uczniowie będą „popierać socjalizm zanim pójdą do szkoły średniej”.

- Rodzice, im dłużej czekacie i nie rozliczacie szkół waszych dzieci, to daje tym ludziom więcej czasu na dyktowanie tego, co jest najlepsze dla fizycznego, mentalnego i emocjonalnego zdrowia waszych dzieci

 - grzmiała z podium - Uczniowie, stoicie na linii frontu przeciwko tym próbom indoktrynacji. Konfrontujcie się z pracownikami szkół, kiedy prezentują wam niedorzeczne stwierdzenia i nie pozwalajcie nikomu się przekonywać, że nie możecie czegoś osiągnąć z powodu waszego koloru skóry albo, że powinniście się nienawidzić z powodu swojego koloru skóry. Uczniowie, to od was zależy, czy będziecie kolejnym pokoleniem ofiar czy zwycięzców.

Następnie chciała zwrócić się bezpośrednio do urzędników, ale zdążyła im jedynie powiedzieć, że to nie koniec – wkrótce potem odcięli jej mikrofon. 

Kiedy o jej wystąpieniu zrobiło się głośno Vanetsyan została zaproszona do programu America's Newsroom. Na jego antenie powiedziała, że zdecydowała się na nie z troski o uczniów.

- Te dzieciaki są przyszłością kraju. I jeśli kochasz ten kraj, to zrobisz wszystko żeby chronić wrażliwą populację, jaką stanowią - powiedziała - Oni nie mogą bronić się sami. Nie mogą mówić za siebie. Boją się zemsty. To nasze zadanie – dorosłych, rodziców i nauczycieli – aby się zjednoczyć i mówić w ich imieniu dla dobra tego kraju.

Dodała, że wielu nauczycielom nie podoba się lewacka indoktrynacja narzucana dzieciom, ale z obawy o karierę nie chcą o tym mówić. 

Bardzo głośno zrobiło się również o wystąpieniu matki jednego z uczniów, Xi Van Fleet.

- Bardzo niepokoi mnie to, co dzieje się w naszych szkołach - powiedziała urzędnikom - Teraz uczycie nasze dzieci jak być lewakami i jak pogardzać naszym krajem i naszą historią. 

Xi powiedziała, że to, co obserwuje teraz w amerykańskich szkołach przypomina jej Rewolucję Kulturową – program radykalnych socjalistycznych reform wprowadzanych w Chinach przez Mao Zedonga, który kosztował życie nawet 20 milionów Chińczyków. Podkreśliła, że wie o czym mówi gdyż spędziła w Chinach młodość kiedy te reformy były wprowadzane i uciekła do USA dopiero kiedy miała 26 lat.

- Mi i wielu innym Chińczykom łamie serce fakt, że uciekliśmy przed komunizmem i teraz doświadczamy komunizmu tutaj” - powiedziała - Komunistyczny reżym w Chinach używał tej samej krytycznej teorii żeby dzielić ludzi. Jedyną różnicą jest to, że używali klasy zamiast rasy. 

Walka prawicy z lewicą o CRT nie jest w USA czymś nowym. Zaczęła się na dobre jeszcze w czasach Trumpa, kiedy New York Times stworzył oparty o nią edukacyjny Projekt 1619, na co Trump odpowiedział utworzeniem Komisji 1776 – ciała doradczego które miało wspierać edukację patriotyczną i walczyć z CRT w szkołach. Wielu komentatorów zwraca jednak uwagę, że wydarzenia w Loudoun i przede wszystkim zainteresowanie, jakie budzą w całym USA pokazują, że w tej walce rodzice i nauczyciele coraz częściej stają po stronie prawicy. A biorąc pod uwagę spore wpływy jakie amerykańscy rodzice mają na to, czego są uczone ich dzieci, może to oznaczać, że prawica ma tutaj realne szanse na zwycięstwo. 

 

Źródło: Fox News, Fox5

Wiktor Młynarz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo