Prawica liberalizmem zwiedziona

  

Polska prawica po 1989 r. dała się skolonizować przez liberałów. To może był jeden z powodów, dlaczego była tak bardzo nieskuteczna. Dopiero zrzucenie z barków liberalizmu po 2015 r. pozwoliło prawicy stać się największą siłą polityczną w kraju.

Przeciwnicy Prawa i Sprawiedliwości lubią narzekać na to, że partia ta prowadzi szeroko zakrojoną politykę wsparcia socjalnego dla rodzin, że wzmacnia polskie, państwowe przedsiębiorstwa, że zwalcza proceder unikania podatków, że prowadzi politykę monetarną nastawioną na wzrost gospodarczy, a nie tylko na walkę z inflacją. Te wszystkie działania PiS mają rzekomo wykluczać tę partię z grona partii prawicowych. Problem w tym, że nie ma to nic wspólnego z prawdą.

Liberalizm wcale nie jest ideologią prawicową. Jednak polscy prawicowcy przez lata dali sobie wmawiać, że muszą prowadzić politykę liberalną. Kolonizacja polskiej prawicy przez liberałów spowodowała, że nie potrafiła ona nie tylko zdobyć władzy na dłużej, lecz także przebić się z własnymi ideami. Zmienił to dopiero rok 2015 i polityka rządów Beaty Szydło oraz Mateusza Morawieckiego. Czy obce ciało udało się z polskiej prawicy usunąć na stałe?

Historyczne oszustwo

Twierdzenie, że liberalizm jest ideologią prawicową, nie ma żadnego uzasadnienia w historii. Liberalizm powstał przecież jako ideologia stricte lewicowa. Na początku XIX w. liberalizm był ideologią bogacącej się burżuazji, która chciała uregulować życie społeczne i gospodarcze według własnych interesów.
W tym celu likwidacji miała ulec większość dotychczasowych struktur społecznych. Celem ataków liberałów stała się więc nie tylko arystokracja, lecz także w wielu wypadkach Kościół i religia. Hasła wolnego handlu i demokracji miały służyć przede wszystkim zwiększeniu swobody gospodarczego działania burżuazji i zwiększenia jej możliwości wpływania na politykę. Liberalizm był więc na początku XIX w. ideologią rewolucyjną. Kiedy jednak burżuazja zajęła miejsce arystokracji jako najważniejsza siła społeczna wielu krajów, szybko przeszła na pozycje prawicowe, konserwatywne. Zabrała jednak ona z sobą na prawą stronę wiele z liberalizmu.

Konserwatyści, którzy jeszcze w XIX w. bronili silnej pozycji państwa w gospodarce i gospodarczego protekcjonizmu, w XX w. stanęli w obliczu nowej rewolucji, tym razem socjalistycznej. W ideologii socjalistycznej państwo nie miało już służyć zagwarantowaniu porządku społecznego, ale jego zburzeniu. Wobec takiego zagrożenia konserwatyści i liberałowie musieli zawrzeć taktyczny sojusz.
Tymczasem pamiętać trzeba, że przez znaczną część XX w. polityka sojuszu konserwatywno-liberalnego polegała na bardzo socjalnej i protekcjonistycznej polityce. Dzisiejsi „prawicowi liberałowie” pewnie złapaliby się za głowę, gdyby zobaczyli, jak duże zasiłki socjalne i jak dużą rolę związków zawodowych postulowali niemieccy ordoliberałowie.

Wszystko zmieniło się w latach 80. Neoliberałowie, niszcząc państwo opiekuńcze i pozwalając na przeniesienie miejsc pracy do Azji, doprowadzili do zapoczątkowania procesów rozpadu społeczeństwa i rodziny. A konserwatyści, sparaliżowani sojuszem z liberałami, nic z tym nie zrobili.

Oszustwo przeniesione do Polski

W Polsce również neoliberałowie praktycznie sparaliżowali prawicę, kiedy była ona najbardziej potrzebna. Kiedy w latach 90. likwidowano znaczną część polskiego przemysłu, wypychając miliony Polaków w biedę, potrzebna była siła, która powie „stop”. Potrzebna była prawdziwa polska prawica.

Jednak większość polskich partii prawicowych była sparaliżowana poglądami głoszonymi przez takich ludzi jak Janusz Korwin-Mikke, którzy wmawiali Polakom, że prawicowość polega na niskich podatkach dla bogaczy, prywatyzowaniu czego się da i likwidacji jakiegokolwiek zabezpieczenia socjalnego. Mało kto zauważył, że poglądy Korwin-Mikkego były tylko zwulgaryzowaną wersją tego, co Polakom wtłaczała do głowy „Gazeta Wyborcza”. W ten sposób prawica aż do 2015 r. słabo radziła sobie w walce z niesprawiedliwym systemem III RP.

Choć najpierw powstanie PiS, a później triumf zjednoczonej wokół niego polskiej prawicy wiele zmieniły, to wciąż trwa destruktywny wpływ korwinizmu na prawą stronę naszej sceny politycznej. Wpływ liberalizmu spod znaku Korwin-Mikkego paraliżuje chociażby polski ruch narodowy. Narodowcy zostali wyjałowieni z własnej, oryginalnej myśli politycznej. Zamiast pomysłów na narodową politykę gospodarczą z ust polityków mieniących się narodowymi płynie tylko potok narzekań na „wysokie podatki”, „wysoki socjal” czy „wysoką inflację”. Nie ma za to wśród „polityków narodowych” refleksji nie tylko nad tym, jaka polityka gospodarcza rzeczywiście służy narodowi polskiemu, lecz także nad tym, czy rzeczywiście ich narzekania mają pokrycie w rzeczywistości.

Najgorsze jest jednak to, że za „politykami narodowymi” idzie narodowo nastawiona młodzież. W ten sposób ta młodzież, zamiast walczyć o rozwiązania korzystne dla siebie, walczy o politykę nastawioną na spełnianie oczekiwań międzynarodowych korporacji.

Odwracanie kota ogonem

Udawanie prawicy przez liberałów jest typowym oszukiwaniem ludzi. Jeśli ktoś pragnie, aby w życiu społecznym panował porządek, aby rodziny rozpadały się jak najrzadziej, aby młodzież nie schodziła na złą drogę, aby jego rodacy żyli dostatnio, to musi być zwolennikiem państwa solidarnego. Państwa, które zapewni szeroki dostęp do edukacji, do służby zdrowia. Państwa, które pomaga finansowo rodzinom. Państwa, które inwestuje w swoją gospodarkę. Państwa, które nie zostawia swoich obywateli samych w potrzebie. Państwo solidarne oczywiście kosztuje. Ale w myśleniu prawicowym, czyli myśleniu nastawionym na wspólnotę, a nie na indywidualny egoizm, ci, którym się lepiej wiedzie, w duchu odpowiedzialności więcej przekazują do wspólnej kasy. Liberałowie proponują coś dokładnie odwrotnego niż państwo liberalne.
Naczelną ideą liberałów, zwłaszcza tych spod znaku Janusza Korwin-Mikkego, jest egoizm i „prawo silniejszego”. Jednostki mają ze sobą walczyć, a państwo ma w tym im nie przeszkadzać. W tej wizji nie ma miejsca nie tylko na solidarność w ramach wspólnoty narodowej, lecz także na wartości rodzinne, które są zaprzeczeniem egoizmu.

Co więcej, „prawo silniejszego” może mieć opłakane skutki dla polskiego interesu narodowego. Z powodu wieloletniego braku suwerenności nasz kraj nie zdążył się dorobić wystarczająco silnych przedsiębiorstw. Przyjęcie zasad liberalnych oznaczałoby w naszych warunkach wzmocnienie międzynarodowych korporacji kosztem polskich przedsiębiorców. Jednak udający prawicowców i narodowców miłośnicy Korwin-Mikkego za cel ataku stawiają sobie nie zagraniczne korporacje, ale wielkie polskie firmy, jak Orlen czy PKO BP, tylko dlatego, że są firmami państwowymi. Typowy przykład odwracania kota ogonem.

Zdążyć przed Korwinem

Proces odzyskiwania polskiej prawicy dla prawicowców idzie w ostatnich latach dosyć sprawnie. W głównym nurcie polskiej prawicy liberalizm jest coraz słabiej słyszalny. Nawet wielu dawnych, „prawicowych liberałów”, jak Jarosław Gowin, daje się przeciągnąć na stronę patriotyzmu gospodarczego. Na polskiej prawicy już mało kto wierzy, że kapitał nie ma narodowości.

Do lamusa zaczyna odchodzić też wiara, że polityka Narodowego Banku Polskiego ma polegać tylko na walce z inflacją, nawet kosztem wzrostu gospodarczego. Coraz częściej słychać też głosy, że terapia szokowa Balcerowicza, likwidacja zakładów pracy i zbyt szybkie otwarcie się na handel z zagranicą były błędem.

Wciąż jednak silny jest, zwłaszcza wśród młodszej generacji prawicy, liberalny korwinizm. Mimo upływu lat korwiniści wciąż się reprodukują. Kiedy starsi z nich zaczynają w końcu rozumieć procesy społeczne, pojawiają się młodsi, powielający na nowo „mądrości” Janusza Korwin-Mikkego. Kolejne pokolenia dają się nabrać na historię o „państwie, które nie pozwala im rozwinąć skrzydeł”.

Dlatego do potencjalnych korwinistów trzeba dotrzeć, zanim dotrze do nich Janusz Korwin-Mikke. Do młodych, zdolnych, którzy czują się niewystarczająco docenieni, trzeba dotrzeć z ideą, że tylko silne państwo narodowe może ich docenić. Inaczej dadzą się przekonać, że doceni ich dopiero „prawo silniejszego”.


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts