Drugi po bizonie? A może pierwszy?

Wygląda na to, że John Earle Sullivan stanie się drugim najbardziej rozpoznawalnym, po "człowieku-bizonie" uczestnikiem gorszących zajść w Stanach Zjednoczonych. Problem w tym, że już był rozpoznawalny, tylko jako jeden z liderów ruchu Black Lives Matters. W końcu był zapraszany w dobrym czasie antenowym do telewizji CNN.

Wypowiadał się jako założyciel grupy Insurgance USA (dosłownie "Powstanie przeciwko władzy USA"). Mówił wówczas, że jest znany w środowisku lewicowych aktywistów, jako członek lewackiej Antify. Zaznaczył również, że oficjalnie do niej nie należy. Grupa "Insurgance USA" powołana została w Utah, po śmierci George'a Floyda, a po jej wystąpieniach na ulicach, także Sullivan usłyszał zarzuty.

W sierpniu nawoływał na ulicach miasta Provo do "pozbycia się" Donalda Trumpa z Białego Domu (patrz nagranie powyżej).

Printscreen z telewizji CNN; źródło: Twitter.com

Pan prowodyr

Z zeznań samego Sullivana wynika, że był obecny na Kapitolu. Twierdził, że wszedł przez wybite okno. W 2021 roku jednakże niemal wszystko jest filmowane telefonami przez gapiów, przez co w sieci dostępny jest film, na którym widać 26-latka, który namawia innych uczestników zajść do wspólnego sforsowania policyjnych barierek.

Tyle jest nas tutaj, chodźmy! To gówno należy do nas, k....!. Damy radę z tym gównem. Razem to zrobiliśmy, k...! Jesteśmy wszyscy częścią historii"

- krzyczy podczas przewracania barierek i starć z mundurowymi.

Spalmy to gówno doszczętnie!

- nawołuje na końcu nagrania. 

Nie jest "kablem"...

Wedle zeznań, był później widziany, kiedy namawiał innych do wspinania się po murach. Wedle zeznań policjantów, Sullivan podchodził do nich z nożem i żądał wpuszczenia na chroniony przez nich teren. Niczym porywacz informował, że jeżeli nie będą stawiali oporu, nikomu nic się nie stanie. 

Na nagraniu, które... sam publikował na żywo z Kapitolu, Sullivan rozmawia z reporterką stacji CNN, Jade Sacker, buszując po jednej z sal budynku. 

Co ciekawe Sullivan powiedział gazecie Epoch Times, że znał plany ataku na Kapitol z "podziemnych forów internetowych i tym podobnych miejsc". Przekazywał je dalej w swoich mediach społecznościowych, ale nie poinformował o nich policji. Na uwagę, że powinien to zrobić odparł, że "nie jest kablem".