Rządzona przez lewicę Kalifornia była jednym z najbardziej poszkodowanych przez pandemię chińskiego koronawirusa stanów w USA. Odnotowano tutaj aż 1,1 miliona infekcji z 12 milionów w całych Stanach Zjednoczonych, a ponad 18,6 tysiąca osób straciło życie. W stanie tym wprowadzano również jedne z najbardziej restrykcyjnych zasad mających przyhamować rozwój pandemii. 

Najnowsze restrykcje są związane ze zbliżającym się Świętem Dziękczynienia. W USA świętuje się je rodzinnymi obiadami i wiele osób martwi się, że ta tradycja wpłynie na wzrost liczby nowych zakażeń. Tym bardziej, że już teraz w Kalifornii sytuacja epidemiczna jest najgorsza od samego początku pandemii. Gubernator Gavin Newsom wprowadził więc od soboty zakaz spotkań towarzyskich w domach od godziny 10 wieczór do piątej rano.

Mieszkańcy terenów dotkniętych tym zakazem – ok. 94 proc. całej populacji Kalifornii – nie mogą również wychodzić z domów bez istotnej potrzeby. Nowe przepisy będą obowiązywać do 21 grudnia, ale władze nie wykluczają ich przedłużenia. 

Pojawił się jednak pewien problem. Scott Jones, szeryf zamieszkiwanego przez niemal półtora miliona osób hrabstwa Sacramento, od razu zapowiedział, że jego agencja zignoruje te restrykcje. 

- Biuro Szeryfa hrabstwa Sacramento nie będzie pilnować przestrzegania – w tym wchodzenia do domów lub firm – nie będzie też narzucać przestrzegania żadnych przepisów dotyczących zdrowia, godzin policyjnych, zostawania w domu, Święta Dziękczynienia lub innych spotkań w domach lub poza nimi, maksymalnej liczby klientów czy noszenia maseczek. Ponadto nie będziemy w tym celu wysyłać oficerów. Chciałbym życzyć wszystkim szczęśliwego Święta Dziękczynienia

- napisał w oświadczeniu.  

Wkrótce potem w ślady Jonesa poszli inni kalifornijscy szeryfowie. Szeryf hrabstwa Fresno Margaret Mims na konferencji prasowej zwróciła uwagę, że zakaz spotkań w nocy jest bezsensowny ponieważ „nie widziała żadnych danych pokazujących, że wirus jest bardziej zaraźliwy nocą”. Zapowiedziała, że jej ludzie też nie będą pilnować przestrzegania tych restrykcji gdyż „nie chce robić kryminalistów z ludzi, którzy normalnie przestrzegają prawa”.

Szeryf hrabstwa Orange Don Barnes stwierdził, że jego ludzie obecnie oceniają zarządzenie Newsoma, ale do kwestii zdrowia publicznego podejdą stawiając na edukację, a nie siłę – i również nie będą karać za łamanie przepisów. Alex Villanueva, szeryf największego w Kalifornii hrabstwa Los Angeles także zapowiedział, że jego biuro podejmie działania przeciwko łamiącym te zasady wyłącznie w skrajnych przypadkach. Z każdym dniem dołączają do nich kolejni.

Powody ich buntu są poniekąd oczywiste. Szeryfowie w większości USA, w tym Kalifornii, są wybierani w demokratycznych wyborach. Wprowadzone przez Newsoma nowe obostrzenia nie cieszą się, delikatnie rzecz ujmując, popularnością wśród mieszkańców więc, karząc za nie, szeryfowie mogliby przegrać następne wybory. Biorąc pod uwagę, że pilnowanie przestrzegania prawa w Kalifornii opiera się na szeryfach, a policja działa tam głównie w dużych miastach, ich sprzeciw w praktyce oznacza, że w większości miejsc nowe restrykcje będą martwym prawem. 

Lewica sama jest winna temu, że te restrykcje wywołały aż taką niechęć mieszkańców. Lokalna telewizja Fox 11 opublikowała niedawno zdjęcia pokazujące gubernatora biorącego udział w uroczystym obiedzie na cześć jednego z lobbystów w bardzo ekskluzywnej restauracji French Laundry. Newsom przeprosił i zapewniał, że zachowali wszelkie zasady bezpieczeństwa. Stwierdził również, że ten obiad miał miejsce w przestrzeni otwartej. Na zdjęciach wyraźnie było jednak widać, że zatłoczony stolik był z trzech stron otoczony ścianami – a jedna z kelnerek wyznała anonimowo, że także z czwartej zamknięto w końcu szklane drzwi, gdyż uczestnicy imprezy byli zbyt głośno. 

Nieco wcześniej na łamaniu przepisów dała się przyłapać pochodząca z Kalifornii spiker Izby Reprezentantów Nancy Pelosi. Do mediów trafiło nagranie z kamery bezpieczeństwa pokazujące, że nie miała na sobie maseczki podczas wizyty u fryzjera w Los Angeles. Co więcej, salon fryzjerski został otwarty specjalnie dla niej, gdyż zgodnie z restrykcjami covidowymi wszystkie takie placówki powinny być zamknięte. 

Ta hipokryzja lewicy, która najpierw nakłada restrykcyjne ograniczenia a potem sama je łamie, cieszy Republikanów. Coraz częściej mówi się bowiem, że ta sytuacja może pozwolić im na odbicie Kalifornii z rąk lewicy. Kadencja Newsoma kończy się w 2022 roku i Republikanin Kevin Faulconer, obecny burmistrz San Diego, już zapowiedział, że rzuci mu wyzwanie w wyborach. Polityk stwierdził, że Kalifornijczycy, niezależnie od sympatii politycznych, mają już tego dość. 

- Potrzebujemy przywództwa - teraz. Ludzie są wkurzeni, i mają ku temu powody

- powiedział.