Wielka Brytania jest jednym z najbardziej poszkodowanych przez pandemię państw w Europie. Od jej początku odnotowano ponad 1,3 miliona infekcji i ponad 51 tysięcy zgonów. 12 listopada ogłoszono aż 33470 nowych infekcji, co jest najwyższym dobowym przyrostem od początku pandemii. 

Poseł Tom Tugendhat, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Izby Parów powiedział portalowi Huffington Post, że kiedy w UK pojawi się w końcu skuteczna szczepionka na COVID, to jego zdaniem pracodawcy i właściciele miejsc, w których zbiera się publika, jak restauracje czy puby, wprowadzą nakazy okazywania zaświadczenia, że było się zaszczepionym.

„Jeśli szczepionka będzie działać i będziemy pewni, że jest bezpieczna, a wszystko na to na razie wskazuje, to z pewnością widzę dzień w którym firmy powiedzą: musisz wrócić do biura i jeśli nie jesteś zaszczepiony, to cię nie wpuścimy”

- stwierdził. 

Poseł porównał tą sytuację do konieczności okazywania certyfikatu bycia zaszczepionym na choroby tropikalne, którego wymagają niektóre państwa. „Pamiętam, kiedy podróżowałem więcej niż teraz – kiedy docierałeś do pewnych państw musiałeś pokazać certyfikat o byciu zaszczepionym na żółtą febrę i jeśli go nie miałeś, to nie byłeś wpuszczany” - stwierdził

- „Nie było żadnej dyskusji, nie było odwołań i kolejnych próśb. I widzę sytuację w której owszem, nie musisz się szczepić, ale będą tego konsekwencje”

dodał.

Wedle obecnie panujących przepisów w Wielkiej Brytanii nie ma żadnej możliwości wprowadzenia obowiązkowych szczepień. Nawet wprowadzona w marcu „Ustawa koronawirusowa” nie tylko nie wprowadziła takiego przymusu, ale również potwierdziła dotychczasowe zapisy o tym, że nikogo nie można zmusić do terapii medycznej, co obejmuje też szczepionki.

Z drugiej strony eksperci są zgodni, że aby szczepionka na COVID osiągnęła zamierzony cel, jakim jest całkowite zniknięcie wirusa, trzeba będzie ją podać znacznej części społeczeństwa. Na razie nie wiadomo, czy rząd UK planuje wprowadzić przepisy zmuszające do szczepień. Byłoby to na pewno trudne politycznie – zapewne więc władze poczekają z ewentualną decyzją do momentu, w którym będzie można stwierdzić jak popularne są dobrowolne szczepienia. 

Pomysł certyfikatów nie jest jednak nowy. Podczas pierwszego lockdownu, który wprowadzono na wiosnę, sekretarz zdrowia Matt Hanckock ujawnił plany wprowadzenia „certyfikatów odporności” które pozwoliłyby ozdrowieńcom na bycie zwolnionym z restrykcji.

Ostatecznie nic z tego nie wyszło ale nietrudno sobie wyobrazić, że rząd UK nie wprowadzi przymusu szczepień a dotkliwe restrykcje dla osób, które się nie zaszczepiły. Nie będzie potrzebna do tego nawet specjalna ustawa, obecnie obowiązujące przepisy zdrowotne pozwalają na takie rozwiązanie.