Niedawno w warszawskiej burgerowni „Krowarzywa” kelner odmówił obsługi małżeństwa, które było na Marszu dla Życia i Rodziny. Znakiem uczestnictwa w nim były zauważone przez kelnera żółte naklejki z ludzkim płodem i napisem „Ratuj mnie. Stop aborcji”. Środowiska LGBT nieraz narzekały, że na przykład ktoś nie chce drukować ich plakatów. Tu zaś, kelner po prostu nie sprzedał kanapki. Czym jest tego typu zachowanie?

Opisał pan dwie bardzo różne sytuacje. Ale wpierw, odpowiedzmy sobie na pytanie: czym jest dyskryminacja? Dyskryminacja zachodzi wtedy, kiedy jakaś osoba, ze względu na pewną określoną cechę, jest gorzej traktowana, niż inna osoba. Na przykład, w dostępie do usług. Tak, jak było w przypadku tej sytuacji po Marszu dla Życia i Rodziny,

Natomiast, jeżeli plakat, który ma być wydrukowany zawiera w sobie jakieś symbole, treści, które mają przyczyniać się do promocji pewnych postulatów politycznych, to odmowa jego wydrukowania wcale nie jest dyskryminacją. Przede wszystkim dlatego, że mieści się w ramach konstytucyjnej wolności sumienia. Ze względu więc na to, że się nie zgadzamy z danymi treściami, nie mamy obowiązku uczestniczyć w ich promowaniu.

Dlatego też, całkowicie niezasadną jest analogia, że sprawa z burgerowni przypomina jakoś słynną sprawę drukarza z Łodzi. To są dwie zupełnie inne sprawy. W przypadku państwa z Warszawy, mieliśmy do czynienia z dyskryminacją ze względu na ich poglądy. Oni je ujawnili w ten sposób, że mieli nalepkę wzywającą do obrony życia. I ze względu na to odmówiono im świadczenia, które w żaden sposób nie miało przyczyniać się do promowania tych poglądów. A zatem, ewidentnym jest, że mamy do czynienia z dyskryminacją

A jak często mamy do czynienia w Polsce z tego typu wydarzeniami?

Szczerze powiedziawszy, nie dysponujemy żadnymi tego rodzaju statystykami. I dlatego wymienienie liczby takich wydarzeń nie jest możliwe. Ale to wynika też z takiego względu, że z pewnością wiele z nich nie jest nigdzie zgłaszanych. Generalnie zaś rzecz ujmując: tutaj nie dochodzi do przestępstwa. Z tego powodu, nie ma również statystyk prokuratorskich w tym względzie.

Ale chociaż nie ma przestępstwa, zachodzi jednak naruszenie tak zwanej „ustawy antydyskryminacyjnej”, która została przyjęta w 2010 roku. Na jej podstawie, ewentualnych roszczeń dochodzi się na drodze cywilno-prawnej.

Dodam jeszcze, że takie wydarzenia to jeden z elementów szerszego zjawiska nienawiści wobec chrześcijan, osób o konserwatywnej wrażliwości.


Po skandalu, jaki wybuchł w związku z nieobsłużeniem rodziny przez naklejki "Ratuj mnie. Stop aborcji", właściciel sieci wydał oświadczenie. Na swoim profilu na Facebooku - przeprosił w imieniu firmy:

Oświadczenie W dniu 20. września 2020 roku w jednym z naszych lokali Goście nie zostali obsłużeni przez pracownika....

Opublikowany przez Krowarzywa Czwartek, 24 września 2020