Przemysław Obłuski: Wczoraj Władimir Putin pochwalił się, że dysponuje „najdoskonalsza bronią, której inne państwa nie posiadają”. Mówił o systemie Awangard, uzbrojonym w międzykontynentalne rakiety balistyczne z hiperdźwiękowymi głowicami manewrującymi. Czy według pana wiedzy, Rosja rzeczywiście dysponuje tego typu bronią, czy może są to przechwałki lub jakaś zagrywka psychologiczna?

Gen. dyw. Roman Polko: Putin już to „wyciągnął” parę razy. Rzeczywiście badania gdzieś tam były prowadzone nad tą bronią, natomiast w moim przekonaniu to jest znów prężenie muskułów, temat zastępczy dla samych Rosjan. Być może chce w ten sposób odsunąć kwestię tego, co się dzieje w sprawach ekonomicznych w samej Rosji. Tak jak Łukaszenka, pokazuje to „niby” zagrożenie ze strony NATO. Krótko mówiąc, nie sądzę, żeby dysponował taką hiper-bronią, natomiast samo to, że ta retoryka brzmi jak ta z epoki zimnej wojny i tych dużych napięć, mocno pokazuje, że rzeczywiście nie jest to właściwy człowiek na obecne czasy. On jest po prostu zagrożeniem. Świadczą o tym eskalowanie, czy wypowiadanie się, czy ciągłe prowokacje z jego strony, które są realizowane. Kiedyś to był hiper-czołg, potem super-samolot, a teraz ta broń, która „w każdej chwili, w każdym miejscu może uderzyć”. To pokazuje, że jest to naprawdę człowiek niebezpieczny. Na Ukrainie pokazał, że potrafi przejść od słów do czynów.

Putin nawiązywał właśnie do tego zimnowojennego tonu, mówiąc, że konieczność opracowania nowej broni wynikała z decyzji Amerykanów o budowie tarczy antyrakietowej. To rzeczywiście wskazuje, że gra na emocjach. Czy on robi to na użytek wewnętrzny, czy chce postraszyć Zachód?

I to i to. Do tej pory bardzo często było tak, że on potrząsając tą szabelką, nawet w kwestii flanki wschodniej NATO uzyskiwał swoje. Niestety kraje europejskie zbyt często i zbyt łatwo mu ustępowały. Teraz wali mu się kwestia Nord Stream 2. Ze względu na problemy ekonomiczne, energetyczne ma kłopoty w swoim kraju, również z kontrolowaniem swojego społeczeństwa. Widzi co się dzieje na Białorusi, jego popularność spada, obawia się tego, że ktoś może chcieć go obalić. Szuka w ten sposób na użytek wewnętrzny takich tematów zastępczych, po to, żeby rzeczywiście zagrać na emocjach samych Rosjan. Mówi im: „jesteśmy silni i możemy być dumni, jesteśmy potęgą światową”. Putin od początku swojej prezydentury, później premierostwa i znów prezydentury, dąży do tego, żeby zbudować „Związek Sowiecki – 2.0”, taki już bardziej zinformatyzowany. Natomiast proste porównanie chociażby budżetów tylko Rosji i samych Stanów Zjednoczonych, pokazuje, że to jest kolos na glinianych nogach. Może tylko straszyć, zapowiadać, natomiast po prostu jest za słaby, żeby jakieś kataklizmy wywoływać. Pewnie jest silniejszy niż Korea Północna i równie niebezpieczny. Pewne jest to, że mamy takiego nieobliczalnego „gracza”, ale Putin, jako oficer KGB lubi też grać takiego właśnie nieobliczalnego „gracza”. Do tej pory przynosiło to w kontaktach z zachodnioeuropejskimi partnerami, (Francją, Niemcami) dla niego pozytywne skutki. Uznano, że lepiej trzymać się od niego z daleka, lepiej nie drażnić niedźwiedzia.

No właśnie, Bieriezowski, Skripal itd., teraz Nawalny – wszystko „podpisane” Nowiczokiem, a Zachód nie jest wystarczająco stanowczy, jak się wydaje.

Dokładnie tak, jak pan powiedział. Jestem przekonany, że gdyby chciał Nawalnego zamordować i zrobić to po cichu, to zrobiłby to po cichu, a jest to specjalnie robione w ten sposób, żeby zastraszyć innych. Zabicie [Nawalnego-red.] spowodowałoby jego kult, a działanie w ten sposób sprawia, że ludzie zaczynają się bardziej bać i jest to skuteczniejsze, niż takie proste zamordowanie, wyeliminowanie przeciwnika politycznego. Przerażające jest to, że Wielka Brytania wtedy [po próbie otrucia Julii i Siergieja Skripalów-red.] też niewiele zrobiła i teraz Zachód – szczerze mówiąc – wciąż się waha. Mam nadzieję, że jednak te kluczowe decyzje będą podjęte. W kwestii flanki wschodniej mocno nam pomogli Amerykanie. Gdyby nie ich mocne postawienie sprawy - wejście tutaj, do Polski i ulokowanie w Polsce dowództwa - to rzeczywiście nie wiadomo w jaki sposób by pogrywał sobie Putin z samą Polską. Teraz widzi wyraźnie, że tutaj jest granica natowska i tej bariery nie może przekroczyć, to też pewnie szuka jakichś innych, nadzwyczajnych rozwiązań, które miałyby pokazać, że jest potężnym niedźwiedziem. Myślę jednak, że to jest bardziej chęć posiadania [broni hipersonicznej-red.] przez samego Putina, niż żeby rzeczywiście takim arsenałem dysponował.