Müller został zapytany o ocenę decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie, który wydał zabezpieczenie, zakazujące w praktyce dziennikarzowi "GP" pisania przez rok o Zbigniewie Bońku, prezesie PZPN, niemal w każdym aspekcie.

- Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Tego typu zachowania przypominają czasy, o których byśmy już nie chcieli pamiętać - ocenił rzecznik rządu.

Przyznał, że dziś jest szereg mediów, które komentują tę decyzję. - Osoby, które składały ten wniosek o zabezpieczenie, dziś żałują tego wniosku. De facto osiągnęło to odwrotny efekt - zauważył Müller.

- Nie mówimy dziś przecież tylko o problemach związanych z byłymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa, ale także o cenzurze, jaka wynika z ich działalności

- dodał rozmówca red. Michała Rachonia.

- Należy bezpośrednio i jednoznacznie skrytykować te działania sądu, które mają charakter cenzury prewencyjnej

- podsumował gość programu TVP Info „#Jedziemy”.

Przypomnijmy, że w poprzednim wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”, opublikowany został artykuł Piotra Nisztora „Kapitan SB trzęsie polską piłką”. Dotyczy on Andrzeja Placzyńskiego, prezesa firmy Lagardere Sports Poland (LSP), wcześniej działającej pod nazwą SportFive.

Według „GP”, Placzyński ma ciemną kartę w życiorysie i w latach 1980–1990 „był pracownikiem Departamentu I MSW (wywiadu PRL), z czego ostatnie trzy lata służby spędził jako funkcjonariusz pod przykryciem w Wiedniu”. „GP” dotarła do dokumentów Placzyńskiego, które szczegółowo opisują jego działalność wywiadowczą.