Wyszkowski wspomniał, że po '89 roku uczciwi ludzie nie mieli dostępu ani do mediów, ani do instytucji naukowych.

IPN kiedy powstał, to powstał jako filia ówczesnej Unii Wolności, Unii Demokratycznej z Kieresem na czele. Wtedy to prezes Kieres - mimo wiedzy o agenturze Lecha Wałęsy - dał mu bezprawnie status pokrzywdzonego przez komunizm. Królowało kłamstwo. Do dzisiaj, przez te wszystkie lata udało się tym ludziom, którzy prezentowali fałszywy obraz wydarzeń zdominować narrację, czy refleksję nad tamtymi wydarzeniami

– mówił.

Podał przykład. Zaznaczył, że mówi się o nim jako działaczu opozycji demokratycznej. „Ani w 78 roku kiedy zakładaliśmy Wolne Związki Zawodowe, ani w 80 gdy wywalczyliśmy wolne Niezależne Samorządne Związki Zawodowe i tworzyliśmy Solidarność, nie czuliśmy się i nie mówiliśmy o sobie, że jesteśmy działaczami opozycji. Mówiliśmy o sobie, że jesteśmy działaczami antykomunistycznymi, niepodległościowymi, kontynuatorami ruchu oporu, raczej Armii Krajowej. Opozycji w komunizmie nie było i być nie mogło. To właśnie niektóre kręgi byłe PZPRowskie, środowiska, które opuściły komunizm na różnych zakrętach historii w rodzaju Kuronia, to oni mogli się nazywać opozycją, Służba Bezpieczeństwa ich nazywała opozycją, ale my byliśmy wrogami systemu" – podkreślił.

Nawiązał do słów Aleksandry Dulkiewicz. Stwierdził, że prezydent Gdańska i inni ludzie z Platformy Obywatelskiej fałszują przeszłość, mówiąc o sukcesie Porozumień.

Jeśli ktoś mówi, że to było porozumienie Polaka z Polakiem kłamie. Wtedy było to kłamstwo i dziś jest to kłamstwo. Tak mówił funkcjonariusz komunistyczny Jagielski. Myśmy to tolerowali, bo była to sytuacja wojenna, było to spotkanie na froncie. Przez cały czas groziło nam zamordowanie przez komunistów. Było to wymuszone ustępstwo na komunistach, na sowieckich agentach. Prawda o tym porozumieniu została upubliczniona 13 grudnia

– powiedział.

"Narracja o Solidarności została zdominowana przez rzeczników porozumienia przy Okrągłym Stole, może nie wszystkich – przejmując kierownictwo tygodnika Solidarność Jarosław Kaczyński od razu podjął walkę z tym układem okrągłostołowym zniewalającym Polskę pod postacią postkomunizmu" – dodał.

Prowadząca przywołała postulat odebrania przywilejów funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa, który pojawił się na nagraniach negocjacji ze stroną rządową.

„Ta dyskusja powróciła po Sierpniu, po trzydziestu latach ona nadal trwa i jest ważnym elementem debaty publicznej w Polsce, nawet elementem kampanii wyborczej” – mówiła Katarzyna Gójska. Krzysztofa Wyszkowskiego zapytała, jak patrzy na to po tych czterdziestu latach.

Patrzę na to z przerażeniem. Jeżeli kontrkandydat Andrzeja Dudy dostaje 10 milionów głosów i walczy o to, żeby esbekom przywileje przywrócić, to jest miara hańby, która w Polsce trwa. To jest miara kłamstwa, która wokół Solidarności jest zmową ludzi, takich jak Wałęsa, Frasyniuk i tym podobnych

– ocenił Wyszkowski.