Dziś rozpoczyna się trzydniowy okres, uważany za najgorętszy w roku. Niektórzy Koreańczycy wierzą, że jedzenie mięsa psów lub zupy z kurczaka może im dostarczyć energii potrzebnej do przezwyciężenia upału.

W czasie jednej z manifestacji w Seulu około 10 działaczy trzymało transparenty z napisem: „Na świecie nie ma jadalnych psów”. Na transparentach widniały również rysunki owoców, które zdaniem aktywistów Koreańczycy powinni jeść w tym upalnym okresie zamiast psiego mięsa.

Wcześniej w tej samej okolicy protestowało około 20 innych działaczy, którzy w ramach pozorowanego „pogrzebu” składali białe kwiaty przed oprawionym w ramkę zdjęciem psa. Pokazywali też zdjęcia małych psów stłoczonych w klatce i slogan „Zatrzymać psie mięso” - podała AP.

Hodowla psów na mięso znajduje się w Korei Płd. w szarej strefie. W prawie nie ma konkretnego zakazu, ale obowiązują przepisy ochrony zwierząt i regulacje higieniczne przeciwdziałające okrutnym metodom uboju. W 2018 roku władze zamknęły największą w kraju ubojnię psów, a południowokoreański sąd orzekł w jednym przypadku, że ich zabijanie na mięso jest nielegalne, i wymierzył za to grzywnę.

Również w 2018 r. ankieta wykazała, że około 80 procent Koreańczyków nie jadło psiego mięsa w poprzednim roku. Wiele osób wciąż sprzeciwia się jednak wprowadzeniu zakazu, ponieważ w ich ocenie byłoby to uleganie presji Zachodu.

Z miłości do zwierząt słynie południowokoreański prezydent Mun Dze In, który w kampanii wyborczej opowiadał się za stopniowym wygaszaniem handlu mięsem psów. Mun opiekuje się kotem i kilkoma psami, z których jeden – kundel o imieniu Tory - został przez niego przygarnięty ze schroniska, gdzie trafił po uratowaniu z fermy psów hodowanych na mięso.