Wczoraj Rafał Trzaskowski deklarował gotowość do debaty z prezydentem Andrzejem Dudą i mówił: "Niech dziennikarze od lewa do prawa zadają nam pytania".

Z dalszych jego słów można jednak wnioskować, że pytanie pytaniu nierówne.

- Tak jak ja przyjąłem zaproszenie do pana telewizji, mimo że spodziewałem się, że nie będziemy rozmawiać o prawdziwych problemach, przyjąłem to zaproszenie. Myślę sobie jednak, że jeśli mielibyśmy się jeszcze raz spotkać w tejże telewizji i znowu byłaby to debata zastępcza. Naprawdę warto porozmawiać o prawdziwych wyzwaniach i o tym, o czym dziś rozmawiają Polki i Polacy, a nie o tym, o czym się rozmawia na Nowogrodzkiej

- stwierdził, zwracając się do prezydenta Dudy Trzaskowski.

Dzisiaj "otwartość" na pytania kandydat KO zaprezentował podczas wizyty w Płocku. Gdy lokalny dziennikarz zadał pytanie dotyczące warszawskich ścieków, pierwszą odpowiedzią były uśmieszki Trzaskowskiego i buczenie jego sympatyków.

- Kto jak kto, ale akurat ja i prezydent Płocka świetnie pamiętamy te wszystkie manipulacje sprzed ostatnich lat. I właśnie słuchajcie, drodzy państwo, o tym właśnie są te wybory, żeby przez cały czas nie były nam zadawane tego typu pytania. Czyli pytania, które nie mają nic kompletnie wspólnego z rzeczywistością

- wypalił kandydat KO.

- Tak proszą pana o zadawanie takich pytań, rządzący chcą zadawać takie pytania? Dzisiaj na tym chcą się koncentrować? To tak naprawdę pytanie do prezydenta Dudy, który firmuje te telewizję

- kontynuował Rafał Trzaskowski.

"Niesamowite. Trzaskowski zaczął dalszy bój o prezydenturę od wyśmiewania lokalnych dziennikarzy" - skomentował odpowiedź kandydata Koalicji Obywatelskiej Wojciech Mucha, publicysta "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie".