Podczas mijającego właśnie weekendu na warszawskich przystankach autobusowych pojawiły się hejterskie plakaty z tytułem "Ewangelia wg Łukasza Sz.", które były wymierzone w ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i jego rodzinę.

Dotychczas trudno jednoznacznie wskazać autora i zleceniodawcę tej skandalicznej akcji, ale wiele wskazuje na to, że w sprawę zamieszane są środowiska sprzyjające Platformie Obywatelskiej. Przestrzeń reklamowa na warszawskich przystankach należy do spółki AMS, wchodzącej w skład holdingu "Agory".

Jak wskazał prowadzący dzisiejszą audycję "Gość Wiadomości" dziennikarz, „warszawski ratusz tak tworzył ustawę krajobrazową, by to właśnie ta spółka AMS stała się monopolistą na rynku reklamy w Warszawie”.

"Agora" za pośrednictwem "Gazety Wyborczej" odcina się od hejtu skierowanego w stronę ministra Szumowskiego, a według operatora wiat przystankowych plakaty dotyczące ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego zostały zawieszone nielegalnie, jednak wątpliwości pozostają.

Odniósł się do nich redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie" Tomasz Sakiewicz.

- Jeżeli chodzi o intencje „AMS-u” i koncernu „Agora”, do której „AMS” należy, to przecież rzecz jest bardzo prosta. Jak rozumiem, jutro rano składają doniesienie do prokuratury, w którym powiedzą, że ktoś się włamał - bez ich wiedzy i bez ich zgody – i użył ich nośników do nielegalnej działalności i muszą to podpisać. Ja oczekuję, że kierownictwo „Agory” i „AMS" podpisze takie doniesienie. Jeżeli jest to nieprawdą, to pójdą do więzienia za złożenie nieprawdziwego doniesienia do prokuratury. Jeżeli jest to prawdą, no to zakładam, że w pewien sposób sprawa jest wyjaśniona. Ale jeżeli nie złożą takiego doniesienia, biorą na siebie odpowiedzialność i przyznają się, że to oni za tym stali. Jutro się przekonamy

- ocenił Tomasz Sakiewicz.

- Ja proponuję, żeby dziennikarze od jutra dzwonili, pytali, czy już złożyli takie doniesienie do prokuratury, bo przecież dokonało się przestępstwo i oni, jako szefowie tych spółek, mają obowiązek - działając w imieniu tych spółek – złożyć doniesienie, bo inaczej, działają na szkodę swoich spółek

- dodał publicysta.

- Ja rozumiem, że gazety przez nich wydawane, z lubością działają na szkodę państwa, ale żeby na szkodę własnych spółek działały, to będzie pewna nowość, więc od jutra dzwońmy do nich i pytajmy, czy już złożyli takie doniesienie do prokuratury

- zaapelował naczelny "Gazety Polskiej".