"Chciałbym zdjąć trochę takie odium, które nad tą władzą jest takie widoczne, że ona jest taka groźna. Jak słyszę takie słowa (Jarosława Kaczyńskiego o +wykorzystywaniu wszystkich środków, żeby prawo zostało wykonane+ - red.), to chciałbym powiedzieć do pana Kaczyńskiego: +Nie strasz, nie strasz…+. Nie będę kończył tego starego, polskiego powiedzenia" - mówił Tusk wczoraj w TVN24, odnosząc się do wyborów prezydenckich.

Pytany w Radiu Zet o wypowiedź b. premiera Sellin powiedział:

"Przede wszystkim był dosyć prymitywny językowo, co mnie dziwi u doświadczonego już polityka. Dobrze, że się zreflektował w porę, że rozmawia przed godz. 22 i innych określeń nie używał"

- dodał.

Zwrócił uwagę, że Tusk "w ostatnich już latach czy miesiącach zwłaszcza daje wyraz jakimś takim emocjom, które raczej pasują do jakiegoś trolla internetowego, niż do poważnego polityka".

Sellin przypomniał, że w środę odbyło się wspólne wystąpienie trzech liderów Zjednoczonej Prawicy - Jarosława Kaczyńskiego (PiS), Zbigniewa Ziobry (SP) i Jarosława Gowina (Porozumienie). "Ugrupowania rządzącego Polską od 5 lat, które wygrało sześć ostatnich wyborów z rzędu" - podkreślił.

"Natomiast Donald Tusk jako były premier i lider ważnego środowiska politycznego raczej powinien się właśnie o to się troszczyć, żeby w Polsce panowała demokracja i żeby procedury demokratyczne mogły się odbyć" - ocenił.

"Wiadomo, że w ramach tej demokracji i procedur muszą się odbyć wybory prezydenckie, a nie utrudniać i nie wyzłośliwiać się" - dodał wiceszef resortu kultury.