Specjalnie dla nas: Jan Żaryn o NSZ

  

Narodowe Siły Zbrojne stworzyła polska elita. Ludzie nowocześni, czerpiący z polskiej tożsamości to co najlepsze, ale świetnie zorientowani w bieżącej rzeczywistości – mówi historyk prof. Jan Żaryn w rozmowie z Niezależną. Dziś mija 70. rocznica powstania NSZ.

Jak Pan ocenia stan wiedzy o Narodowych Siłach Zbrojnych 70 lat po ich powstaniu? Czy nie są to wciąż żołnierze najbardziej wyklęci z wyklętych?

Żołnierze NSZ i środowisko polityczne, które te siły tworzyło, są w Polsce wciąż nieznani. W powszechnym nauczaniu, w podręcznikach szkolnych, a nawet w syntezach służących jako podręczniki akademickie informacje o NSZ są śladowe. Nieprawdziwe i błędne informacje z kolei pojawiają się w innych publikacjach. Co więcej, poza artykułami naukowymi i podręcznikami istnieje nie do końca sprecyzowane wyobrażenie o NSZ. Kojarzy się z pojęciami „faszyści, kolaboranci, antysemici”. A więc z wszystkim, co najgorsze. To oczywiście pokłosie czasów komunistycznych. Żołnierze NSZ i działacze polityczni tworzący tamto środowisko byli w sposób wyjątkowo brutalny tępieni przez okupanta niemieckiego, a później komunistycznego. Dodatkowo komuniści pohańbili ich, pomawiając – m.in. w powojennych procesach politycznych, w publicystyce i dziennikarstwie – o współpracę z Gestapo, mordowanie Żydów. Wszystkie te hańbiące i zdecydowanie nieprawdziwe wiadomości nie są dziś wprawdzie kreowane na poziomie nauki czy edukacji powszechnej, ale funkcjonują jako wyobrażenia. Dlatego wiedza o NSZ to wciąż biała plama w polskiej historii.

Czy dzieje NSZ budzą wciąż zainteresowanie historyków?
Jestem jednym z historyków zaangażowanych czynnie w ten proces. To grupa bardzo pracowita, wydająca sporo publikacji. Głównie młodzi ludzie – wymienię „Glaukopis” z jego szefem Wojciechem Muszyńskim, moich doktorantów, takich jak Rafał Sierchuła, Leszka Żebrowskiego, najlepiej z nas znającego dzieje NSZ, Wojciecha Kaczmarskiego. Mamy jeszcze wsparcie intelektualne na emigracji w postaci prac Marka Chodakiewicza. Oczywiście to – zupełnie zresztą niekompletna – lista historyków, którzy od lat zajmują się dziejami Obozu Narodowego. Ich książki, poprzedzone doskonałymi kwerendami, są obecne w obiegu naukowym i nikt nie podważa ich wartości. Problem w tym, że krąg osób czytających ściśle naukowe prace jest dość wąski. Na szczęście w ciągu ostatnich lat dzięki IPN wydano kilka wartościowych pozycji bardziej popularnych, dających szansę dotarcia do większej liczby czytelników. Zaprezentowane jest w nich prawdziwe bogactwo pięknych sylwetek patriotycznych. A jednocześnie w zdarzeniach tak sensacyjnych, że można by na tej podstawie zrobić świetny film sensacyjny. Gdyby tylko ktoś zechciał...

Nowoczesna polityka historyczna, oprócz godnej pamięci, to także patrzenie w przyszłość. Jakie są te najważniejsze wartości, które pozostawiło dzisiejszym Polakom środowisko NSZ?
Warto wiedzieć, że NSZ powstały jako porozumienie polityczne między częścią środowiska Stronnictwa Narodowego - na czele ze Zbigniewem Stypułkowskim, autorem wspaniałej książki „Zaproszenie do Moskwy” – i Organizacji Polskiej z prof. Bolesławem Sobocińskim, Kazimierzem Gluzińskim, Jerzym Olgierdem Iłłakowiczem, mjr. Władysławem „Jaxą” Marcinkowskim. Ci ludzie dokonali w czasie wojny przejściowego scalenia obozu narodowego, powołując też Służbę Cywilną Narodu – odpowiednik Delegatury Rządu na Kraj. W tym kręgu powstał m.in. Uniwersytet Ziem Zachodnich, drugi – obok UW – działający uniwersytet podziemny w stolicy. Około 100-tysięczną armię NSZ stworzyła elita polskiej inteligencji. Profesorowie, doktorzy, ludzie z wyższym wykształceniem humanistycznym, ekonomicznym, prawniczym. Ta elita chciała, by po wojnie Polska była silnym organizmem państwowym, sięgającym Odry i Nysy Łużyckiej na Zachodzie. To miała być Polska wielka, która w ramach projektu Międzymorza łączyłaby rejon Europy określany granicami Bałtyku, Adriatyku i Morza Czarnego. Wewnętrznie państwo miało być zarządzana przez ludzi światłych, którym nieobca jest wrażliwość cywilizacji chrześcijańskiej. A zatem Polska chrześcijańska w prawie i praktyce, posiadająca dobro w postaci państwa służącego narodowi i broniącego jego praw. Również w konfrontacji z potencjalnymi wrogami zewnętrznymi. Po wojnie znajdujący się na emigracji działacze Organizacji Polskiej stali się pierwszymi sojusznikami Amerykanów w strefie niemieckiej. W swoich publikacjach bardzo mocno liczyli na to, że Polska po odzyskaniu niepodległości wejdzie do struktur europejskiej wspólnoty, będzie się z nią integrować. Byli też zdecydowanymi zwolennikami członkostwa w NATO. Podsumowując, ludzie tworzący we wrześniu 1942 r. NSZ posiadali ogromną wiedzę co do potrzeb naszej polityki. Byli suwerenni, a projekty polityczne wypracowywali w Polsce, a nie w Moskwie, Berlinie, Brukseli czy Nowym Jorku. Jednocześnie byli to politycy na wskroś nowocześni. Nie patrzący tylko w przeszłość – choć z naszej tożsamości czerpali wszystko, co najważniejsze – ale również świetnie zorientowani w bieżącej rzeczywistości, do której dostosowywali swoje koncepcje.


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Izraelski historyk bierze stronę Polaków. „Stosunek do Polski graniczy z histeryczną obsesją”

zdjęcie ilustracyjne / Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

„Izraelczycy domagają się, by Polska przyznała, że kolaborowała z Nazistami podczas mordowania Żydów. To się nigdy nie stanie, ponieważ to nie jest prawda” - pisze dla internetowego wydania "Haaretz" historyk Daniel Blatman. W niezwykle mocnych słowach odniósł się do słów Israela Katza - szefa MSZ Izraela. „Czy naprawdę spodziewał się, że splunie w twarz dumnego narodu, a oni uznają to za słodkie perfumy?” - pyta historyk retorycznie.

Nie milkną echa skandalicznej wypowiedzi p.o. izraelskiego ministra spraw zagranicznych Israela Katza, który w jednym z wywiadów stwierdził, że "Polacy antysemityzm wyssali z mlekiem matki". Na szczęście coraz więcej pojawia się głosów negujących tego typu wypowiedzi. Wśród nich są głosy nawet izraelskiej prasy. Historyk Daniel Blatman napisał na ten temat szeroką opinię dla internetowego wydania "Haaretz".

[polecam:https://niezalezna.pl/259980-mocne-slowa-premiera-morawieckiego-w-izraelskiej-gazecie-o-katzu-to-nic-innego-jak-rasizm]

„O czym myślał nasz sprytny nowy minister spraw zagranicznych? Czy naprawdę spodziewał się, że splunie w twarz dumnego narodu, a oni uznają to za słodkie perfumy?”

- pyta historyk.

„Odpowiedź polskiego premiera Mateusza Morawieckiego pokazuje, że jeśli chodzi o polską narrację w sprawie Holokaustu, to jego kraj nie zamierza odpuszczać cynicznym izraelskim politykom, którzy szukają politycznych punktów kosztem polskiej pamięci narodowej”

- czytamy dalej na haaretz.com

Jak dodaje Blatman izraelscy historycy, „wraz z samozwańczymi ekspertami w dziedzinie historii polskiego Holokaustu, mówią nam w kółko, że polski rząd jest ekstremistycznym nacjonalistycznym rządem, który przepisuje historię i blokuje krytyczne badania nad rolą Polaków w żydowskim ludobójstwie podczas Holokaustu”.

[polecam:https://niezalezna.pl/259633-rzad-netanjahu-i-katz-musza-przeprosic-polske-mocne-slowa-autora-najwiekszego-izraelskiego-dziennika]

„Problem polega na tym, że w Izraelu stosunek do Polski graniczy z histeryczną obsesją. I to w połączeniu z niewiarygodną ignorancją”

- zaznacza autor artykułu.

I dodaje, że w izraelskich szkołach o historii polskich Żydów nie mówi się praktycznie wcale, a już w ogóle o Polskiej historii.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: haaretz.com, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl