W czwartek wiceszefowa Komisji Europejskiej Viera Jourova podczas debaty w Parlamencie Europejskim zapowiedziała monitorowanie praworządności na Węgrzech z powodu środków wprowadzonych przez rząd w tym kraju w związku z pandemią. Wskazała również, że w przypadku Węgier uprawnienia nadzwyczajne przyznane w związku z pandemią wydają się szersze niż w innych państwach członkowskich.

Europosłanka PiS Beata Kempa, odnosząc się w radiu Wnet do debaty w sprawie Węgier, zaznaczyła, że była "niezwykle zdumiona" włączeniem tej kwestii do porządku obrad PE.

"Dokładnie widać, że elity brukselskie - szczególnie te liberalne, lewicowe i lewackie - żyją w jakiejś odrealnionej bańce, nie widząc, co dzieje się w Europie, na świecie, w poszczególnych państwach. Bardzo staramy się sobie radzić z niewidzialnym wrogiem, jakim jest wirus, co w Parlamencie Europejskim z uporem maniaka próbuje się wykorzystywać"

- oceniła.

Beata Kempa podkreśliła, że zajęcie się sprawą Węgier było dla niej zdumiewające i bolesne, bo - jak dodała - "za chwilę przyjdzie potężne uderzenie na Polskę".

"Musimy mieć tego świadomość"

- podkreśliła.

Dodała, że niebawem zostanie ujawniony raport, który może być poważnym atakiem na Polskę.

"Dokument, do którego treści już dotarłam - dosłownie w ciągu ostatnich godzin - pokazuje, że to uderzenie może być bardzo poważne. Jest tam absolutnie dużo treści, które są treściami nieprawdziwymi"

- podkreśliła europosłanka.

Dopytywana o przykłady z raportu wskazała, że będą to kwestie dotyczące uruchomienia procedury związanej z art. 7.

"Tutaj zrobiono przegląd wszystkiego, czemu sprzeciwia się niemądrze nasza opozycja, która nie chce, żeby reformowano kraj"

- powiedziała.

Dodała, że chodzi w szczególności o kwestie dotyczące wymiaru sprawiedliwości i wyborów.

Kempa zaznaczyła, że przewodniczący Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) Juan Fernando Lopez Aguilar (S&D) obiecał co prawda, że raport "będzie wyartykułowany po wyborach prezydenckich", ale "wszystko na to wskazuje, że tak się nie stanie".

"Przyjdzie nam się z tym zmierzyć. To, co się dzieje z Węgrami, to jest tylko preludium do tego, co może zdarzyć się, jeśli idzie o Polskę i czas najwyższy powiedzieć temu pas dlatego, że dzisiaj mamy naprawdę bardzo dużo problemów związanych z zabezpieczeniem bezpieczeństwa zdrowotnego, a przede wszystkim kwestii gospodarczych"

- wskazała