Tarczyński wzywa Budkę do publicznego wystąpienia. "Niech powie to, co zostało nagrane"

- Hipokryzja opozycji jest niesamowita. Chwalą rozwiązania, które zaproponował rząd, ale nie chcą tego powiedzieć publicznie. Kłamią, że jest źle. Chciałbym wezwać Borysa Budkę, aby przestał kłamać i niech powie publicznie, to co zostało nagrane - mówił w programie Michała Rachonia "#Jedziemy" europoseł Dominik Tarczyński.

Borys Budka
fot. Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Komentując wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla „Gazety Polskiej”, który stwierdził: „jesteśmy konsekwentni, nasza obecna polityka jest nakierowana na zmianę postkomunistycznego porządku w Polsce, a profitenci tego systemu walczą, by utrzymać swoje wpływy i nie uznają nas. Nie uznawali od samego początku”, Tarczyński powiedział:

- Od wielu lat, bo nie chodzi tylko o wybory prezydenckie, ale też o te z 2015 r. mamy do czynienia z walką tych, którzy na postkomunie zarabiali. Przypomnijmy jak próbowano sprzedać wszystko - CIECH, Polskie Koleje Linowe, Pekao SA, nie mówiąc o tym co chciano zrobić z LOT-em, kolejami, co zrobiono z mediami. Jak wygląda IV władza, przypomniał Antoni Macierewicz, który wygrał proces z Mariuszem Walterem. Sąd uznał za prawdziwe stwierdzenie, że TVN powstał na zlecenie służb. Beneficjentami politycznymi były w Polsce tylko pewne regiony. Już prezydent Lech Kaczyński mówił o solidaryzmie całej Polski, a nie tylko miejsc, gdzie wygrywa postkomuna. Bronimy Polski przed grabieżą. O to chodzi w tej walce

- przekonywał Tarczyński.

Europoseł przypomniał opozycji, że sama jeszcze kilka lat temu chciał wprowadzać wybory korespondencyjne.

- To kolejny przykład hipokryzji. Takie wybory odbywają się w wielu miejscach na świecie. Nie możemy demokracji zawiesić na kołku na dwa lata i czekać aż  Platformie urośnie w sondażach. Ciągłość państwa musi być zachowana. Opozycja chciałaby, żeby państwo przestało funkcjonować. Mogli by wtedy wygrać wybory. To ich jedyna nadzieja. Słyszeliśmy od ich kandydatki, że dla niej najważniejsze jest, żeby w Polsce były rzeki i słońce. To jakaś alternatywna rzeczywistość, z której można by się śmiać, gdyby to nie było niebezpieczne dla Polski. Nie wyobrażam sobie Kidawy Błońskiej w trakcie jakichś ważnych negocjacji unijnych, czy natowskich. Jest to osoba niekompetentna

- twierdził Tarczyński.

Europoseł wspominał też o "schizofrenii politycznej" władz Unii, która chce karać Węgrów za wprowadzenie stanu wyjątkowego na czas pandemii, a Polskę za to, że tego stanu nie wprowadziła.

- Wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego Katarina Barley, która ten temat ostatnio poruszyła, jest z SPD, skrajnie lewicowej partii. Ja chciałbym jej tylko przypomnieć, że skończyły się już czasy, kiedy Niemcy mówią nam jak mamy postępować. Ta pani jest koleżanką Timmermansa, którego stosunek do Polski jest znany od dawna. Przypomnę tylko, że jego partia w eurowyborach dostała 5 proc. poparcia i tylko swoim kolegom eurokratom zawdzięcza, że ma jeszcze jakieś stanowisko w strukturach unijnych

- irytował się Tarczyński, który na koniec wezwał Borysa Budkę i Władysława Kosiniaka-Kamysza, żeby publicznie powiedzieli to, o czym rozmawiają między sobą, kiedy myślą, że w pobliżu nie ma kamer ( a w tym przypadku akurat były) - że Tarcza Antykryzysowa zaproponowana przez rząd jest dobra.

- Hipokryzja opozycji jest niesamowita. Chwalą rozwiązania, które zaproponował rząd, ale nie chcą tego powiedzieć publicznie. Kłamią, że jest źle. Chciałbym wezwać Borysa Budkę, aby przestał kłamać i niech powie publicznie, to co zostało nagrane

- zakończył Tarczyński.
 

 

Źródło: TVP Info, niezalezna.pl

##Jedziemy #Dominik Tarczyński #Michał Rachoń

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo