Naukowcy ostrzegają, że nawet jeśli transmisja koronawirusa spadnie, w związku z rozpoczęciem się wiosny i lata, takiej redukcji nie należy mylić z końcem epidemii.

Zamiast tego zmniejszenie liczby przypadków w okresie letnim powinno być postrzegane jako cenna okazja do przygotowania się na następną zimę. Według tych symulacji wirus może wtedy zainfekować 100 razy więcej ludzi niż obecnie.

Naukowcy swoje symulacje przedstawili w artykule, który jest obecnie poddawany recenzji przed oficjalnym opublikowaniem.  

Ich model sugeruje, że obecnie doświadczamy „małego szczytu na początku 2020 r. w umiarkowanych regionach półkuli północnej”, po którym nastąpi „większy szczyt w zimie 2020–21”.

Opierając się na rozprzestrzenianiu się innych koronawirusów, naukowcy uważają, że szybkość transmisji rzeczywiście spadnie wiosną i latem, ale potem znów wzrośnie, zarażając łącznie 100 milionów ludzi.

Dr Emma Hodcroft, jedna ze współautorów artykułu, powiedziała Sky News, że „trudno jest znaleźć dokładne liczby”, ale opracowany model „nie jest nieracjonalnym scenariuszem”.

Dodała, że „nie skupiałaby się na liczbach bezwzględnych”, ale „może być znacznie więcej przypadków, jeśli występuje efekt sezonowy”.

Wyjaśniła, że ta liczba zawiera „bardzo ważne zastrzeżenie”: „Są to prognozy oparte na założeniach dotyczących wpływu sezonowości na transmisję, w oparciu o to, jak rozprzestrzeniają się inne koronawirusy”.

Co najważniejsze, nie jest jeszcze jasne, jak zmiana pory roku wpłynie na nowego koronawirusa. Istnieje szansa, że możemy teraz doświadczyć szczytu transmisji wirusa, chociaż nie jest to „typowe” dla innych koronawirusów.

Główną zaletą jest to, że jeśli sezonowość maleje w okresie letnim, powinniśmy zachować ostrożność, ponieważ zimą nadal możemy zobaczyć większy szczyt. Jeśli nie jesteśmy świadomi tej możliwości, możemy być zaskoczeni, gdy znów nadejdzie zima
- powiedziała dr Hodcroft.

Po obecnym i przyszłorocznym szczycie model sugeruje, że wirus ten może stać się regularnym sezonowym zjawiskiem, podobnym do grypy.

Na całym świecie istnieje ponad 116 000 potwierdzonych przypadków COVID-19 a ponad 4000 osób na tę chorobę zmarło.