Katownia UB na Strzeleckiej w Warszawie

/ Piotr Życieński/IPN

  

Od 1 marca będzie można obejrzeć dawną katownię NKWD i UB na Pradze w Warszawie, gdzie IPN otworzy Izbę Pamięci poświęconą ofiarom zbrodni komunistycznych. Instytut przypomina, że w piwnicach budynku przy ul. Strzeleckiej 8 mordowano żołnierzy podziemia antykomunistycznego.

Placówka, której uroczyste otwarcie zaplanowano w piątek, dla zwiedzających będzie dostępna od 1 marca w związku z Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W budynku przy ul. Strzeleckiej 8 w okresie stalinowskim więziono, brutalnie przesłuchiwano i mordowano żołnierzy podziemia antykomunistycznego. W latach 1944-45 mieściła się tam Kwatera Główna NKWD w Polsce, a w latach 1945–48 areszt Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.

To miejsce wyjątkowe i jedyne w Polsce - to dawna siedziba NKWD na warszawskiej Pradze. Miejsce, które od dzisiaj będzie mówić o tym jak wyglądał podbój Polski przez komunistów po 1944 roku. Takich miejsc było więcej - Białystok, Lublin, a wcześniej plac Łukiski w Wilnie i ulica Łąckiego we Lwowie. Tutaj była realizowana polityka podboju niepodległej Polski przez Związek Sowiecki. 

- powiedział prezes IPN Jarosław Szarek. Podziękował także pracownikom IPN w Warszawie, w tym dr. Tomaszowi Łabuszewskiemu, naczelnikowi stołecznego Biura Badań Historycznych IPN, za to, że borykając się z trudnościami uratowali to miejsce od zniszczenia.

To miejsce mówi nam wiele, czym był system komunistyczny, bo to nie tylko miejsce represji - NKWD, a później Urzędu Bezpieczeństwa, czego wyrazem i przejmującym świadectwem są te piwnice, które zostały zachowane z tymi przejmującymi inskrypcjami: setki nazwisk, z tym najbardziej przejmującym napisem: Śmierć naszym wybawieniem. Jeżeli ktoś więziony w celi napisał te słowa, wyrył je w cegle, to możemy się tylko domyślić, co tu się działo

 - mówił Szarek i przywołał słowa z wiersza Józefa Szczepańskiego: "Czekamy ciebie, czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci".

Przypomniał też, że w budynku przy ul. Strzeleckiej 8 urzędował Iwan Sierow - generał NKWD, a od 1954 r. szef KGB, który w czasie wojny był współodpowiedzialny m.in. za zbrodnię katyńską i rozbicie Polskiego Państwa Podziemnego. Spośród wielu więźniów, którzy przeszli przez Strzelecką 8, prezes IPN wymienił m.in. Kazimierza Pużaka - wieloletniego członka władz PPS; w II Rzeczypospolitej posła na Sejm; podczas II wojny światowej jednego z przywódców PPS-WRN, komendanta Gwardii Ludowej WRN; przewodniczącego Rady Jedności Narodowej; oskarżonego i skazanego w moskiewskim procesie przywódców Polskiego Państwa Podziemnego.

W nowej Izbie Pamięci IPN przedstawi m.in. skalę komunistycznych represji. Goście tej placówki edukacyjnej przy jej wejściu dowiedzą się na przykład, że w latach 1944-54 komunistyczne represje spowodowały śmierć ok. 50 tys. ludzi.

Około 250 000 zostało skazanych z powodów politycznych, a przez areszty, więzienia i obozy pracy podległe Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego przeszło ponad 1 100 000 obywateli polskich. Znaczny udział w tych represjach miał Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie. W trakcie dziesięciu lat działalności aresztował 17 000 osób, w tym 6084 za udział w konspiracji niepodległościowej, 3859 za współpracę z organizacjami antykomunistycznymi.

Historyk dr Tomasz Łabuszewski, który odpowiada za przygotowanie koncepcji placówki i jej ekspozycję, podkreślił, że żołnierze lub działacze polskiego podziemia niepodległościowego, którzy trafiali do aresztu na Strzeleckiej 8 - mimo że był jednym z najważniejszych miejsc represji nie tylko w Warszawie, ale w tej części Polski - "zapadali w czarną dziurę". "Areszt nie miał żadnego regulaminu, nie prowadzono żadnej ewidencji" - powiedział Łabuszewski omawiając jeden z kilku paradoksów tego miejsca. Zwrócił też uwagę, że takich obiektów jak dawny areszt UB na Pradze jest w całej Polsce ponad 550.

Budynek przy ul. Strzeleckiej 8 powstał w drugiej połowie lat 30. XX w. Do 1939 r. nikt w nim jednak nie mieszkał. W czasie drugiej wojny światowej zasiedlili go częściowo tzw. dzicy lokatorzy, których usunęli Sowieci po zdobyciu Pragi we wrześniu 1944 r. Późną jesienią 1944 r. obiekt ten stał się kwaterą główną NKWD na obszarze Polski lubelskiej. Przez kilka tygodni urzędował tu gen. Iwan Sierow, tuż obok zaś płk Michałow (dowódca tzw. warszawskiej grupy operacyjnej). Tu zwożono aresztowanych żołnierzy polskiego ruchu niepodległościowego. W mieszkaniach zamienionych na pokoje przesłuchań prowadzono śledztwa. Przez zaadaptowane na areszt podręczny piwnice przewinęły się setki osób. Stąd ekspediowano je do obozu w Rembertowie.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: pap.pl, ipn.gov.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...


Białystok: Pracownicy SOR-u zakażeni. Oddział na razie działa

/ zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/@Bru-nO

  

U trojga pracowników Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku testy potwierdziły koronawirusa - poinformowała PAP w środę rzeczniczka szpitala Katarzyna Malinowska-Olczyk. Na razie SOR działa normalnie.

Szpital USK jest największym i najbardziej specjalistycznym szpitalem w województwie podlaskim.

Badania potwierdziły zakażenie koronawirusem u dwóch pielęgniarek i ratownika medycznego. Rzeczniczka szpitala poinformowała, że testy dały wynik pozytywny, u osób tych nie występują żadne z objawów, które mogłyby wskazywać na koronawirusa.

Malinowska-Olczyk dodała, że SOR działa normalnie, przyjmowani są pacjenci, ale dalsze postępowanie jest uzgadnianie ze służbami sanitarnymi. Zaznaczyła, że będą czynione wszystkie starania, by SOR mógł funkcjonować, by nie doszło do jego zamknięcia.

Już wiadomo, że badaniom na koronawirusa będą sukcesywnie poddawani teraz wszyscy pracownicy szpitala. Katarzyna Malinowska-Olczyk przypomniała, że w szpitalu obowiązują zwiększone reżimy bezpieczeństwa w związku z zagrożeniem epidemiologicznym, np. obowiązkowe testy muszą wykonać pacjenci onkologiczni, którzy zgłaszają się do szpitala na planowe przyjęcia. Testy muszą być im zrobione na dzień przed przyjęciem do szpitala. Okazało się już np., że koronawirusa wykryto u dwóch takich pacjentów spośród 15 przebadanych. Rzeczniczka dodała, że pacjenci ci nie mieli żadnych objawów COVID-19.

SOR w USK jest jednym z największych i najbardziej obleganych przez pacjentów w Podlaskiem. Dyrekcja szpitala informowała w marcu, że np. na ostry dyżur w tym szpitalu na SOR zgłasza się w ciągu doby ok. sześciuset pacjentów. Szpital USK informował też wcześniej, że np. w całym 2018 r. przyjęto na SOR w tej placówce ok. 38,7 tys. pacjentów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts