Te filmy pokochali fani gier komputerowych

Kadr z filmu "Mortal Kombat" z 1995 r. w reż. Paula W.S. Andersona / fot. mat.pras.

  

To wyjątkowe zestawienie, bo zadowolić graczy i kinomaniaków jednocześnie, jest niemal niemożliwe. Niemal, bo w tych przypadkach jednak się udało. Oto pięć filmów, które powstały na podstawie gier komputerowych.

W sfilmowanych grach, takich jak "Tomb Rider" czy "Prince of Persia" z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku, fabuła była szczątkowa. Trudno też mówić o jakimś profilu psychologicznym postaci. Liczyła się akcja. Trzeba było pokonywać przeszkody i zaliczać kolejne poziomy trudności

- mówi krytyk i tester gier Mikołaj Baran.

Ale to, co w grze nie było atutem, w filmie stało się mankamentem. Nudził brak sensownej fabuły, jedynie "do celu po trupach". Później to się zmieniło. Z różnym skutkiem. Np. w filmie "Max Payne" duży nacisk położono na stworzenie mrocznego klimatu. Wykorzystano efekt "bullet-time", spowolnienia akcji, jak w "Matriksie". W grze ten zabieg jest fajny, w filmie może nużyć. Jednak gry "nauczyły się" już od filmów tworzenia ciekawej fabuły i budowania charakteru bohatera, a filmy tylko na tym skorzystają

 - puentuje. Które filmy jego zdaniem zasługują na uwagę?

1. "Warcraft: Początek" w reżyserii Duncana Jonesa (2016 r.). Ludzie walczą z orkami, których gatunek jest zagrożony wyginięciem. W roli głównej Travis Fimmel, znany z roli Ragnara w serialu "Wikingowie". Film zadowala zarówno graczy, jak i kinomanów, bo nie dość, że wiernie oddaje fabułę gry, to nie narzuca widzowi tezy, że ludzie powinni wygrać. Powstawał długo, bo scenariuszowi zarzucano, że jest zbyt bliski "Władcy pierścieni".

2 "Mortal Kombat" z 1995 r. w reż. Paula W.S. Andersona. Ziemscy śmiertelnicy mierzą się z siłami chaosu. Bohaterom, reprezentującym Ziemię, policjantce, mistrzowi zakonu i aktorowi kina akcji, sprzyja jednak bóg piorunów (w tej roli Christopher Lambert). Świetne sceny walki, ciekawa intryga i dokonała ścieżka dźwiękowa. W scenach kaskaderskich bardziej liczy się kunszt wykonawców niż triki komputerowe. Film zasłynął także tym, że zagrania w nim odmówiło wielu aktorów, m.in. Jean-Claude Van Damme, Tom Cruise i Johnny Depp, Cameron Diaz. A ci zainteresowani zmarli przed rozpoczęciem zdjęć (Brandon Lee i Steve James).

3. "Pokemon: Detektyw Pikachu" w reżyserii Roba Lettermana (2019 r.). Kino familijne, ale z przytupem. Furorę robi Ryan Reynolds, aktor dramatyczny o zacięciu komicznym, który przygotowując się do "bycia głosem" maleńkiego pokemona, obserwował świat z punktu widzenia chomika. Np. kładł się w miejscach publicznych. Na ekranie relacja pomiędzy ludzkimi bohaterami, a myszowatym pokemonem, wpleciona w wartką akcję, wywołuje salwy śmiechu.

4. "Tomb Raider". Ten z Alicią Vikander w reżyserii Roara Uthauga (z 2018 r.), a nie z Angeliną Jolie ("Lara Croft: Tomb Raider" z 2001 r. i "Lara Croft: Tomb Raider: Kolebka życia" z 2003 r.). Główna bohaterka jest seksowną archeolożką i mierzy się z tajemnicami, do których przyzwyczaił nas filmowy Indiana Jones. Są starożytne grobowce z pułapkami i łamigłówkami. Do tego sporo walki. Tylko widzowie-gracze narzekają, że filigranowa i dziewczęca Lara-Alicia nie jest tak wielką sexbombą jak Lara-Angelina. A jednak przyciąga uwagę jak magnes.

5. "Max Payne" w reżyserii Johna Moore'a (2008 r.). Upadły detektyw nowojorskiej policji (w tej roli Mark Wahlberg) mści się na mordercach żony i córki. Zbrodni tej dokonali pod wpływem narkotyku który przemienia ludzi w potwory. Schemat. Ale też ukłon w stronę scenarzystów i reżysera, że nie odwzorowali wściekłej masakry z gry, a skupili się na psychologii postaci.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP Life, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Woś Młodzi powinni z dużą pokorą podchodzić do koronawirusa

/ Krzemin28 / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)

  

- Młodzi powinni z dużą pokorą podchodzić do tego wirusa. To nie jest zwykła grypa i każdy organizm reaguje inaczej - podkreśla w rozmowie z sobotnim "Plus Minus" minister środowiska Michał Woś, który zachorował na koronawirusa.

Minister środowiska w wywiadzie dla "Plus Minus", dodatku weekendowym dla "Rzeczpospolitej", opowiedział o swoim i jego rodziny doświadczeniu z tą chorobą. Zachorowała także jego żona i córka. "Pierwsze objawy łagodnego kaszlu miałem w piątek, 13 marca. Od rana w sobotę kaszel zaczął narastać i wtedy też dowiedziałem się, że leśnik, z którym miałem spotkanie, poszedł na test do szpitala zakaźnego" - powiedział minister dziennikowi.

Jak mówił, był przekonany, że to zwykłe przeziębienie do momentu, gdy dowiedział się o leśniku. "Pomyślałem, że to pewnie coś sezonowego i nic poważnego. Tydzień wcześniej moja żona i córeczka – jak wtedy myślałem – były przeziębione. Byłem przekonany, że przejąłem coś od nich, ale z biegiem czasu niepewność zaczęła narastać. To był już moment, gdy dużo mówiliśmy o koronawirusie, a osoba, z którą miałem kontakt, właśnie przechodziła test. O jego pozytywnych wynikach dowiedziałem się w niedzielę, gdy miałem już gorączkę" - opowiedział.

Pytany jak dokładnie doszło do zakażenia, powiedział, że to było trzyosobowe spotkanie w ministerstwie. "Chorował leśnik, zachorowałem ja, a trzecia osoba jest zdrowa. Z przenoszeniem wirusa może być różnie. W czasie, gdy nie wiedziałem, że jestem zakażony, brałem udział w kilku spotkaniach. W tryb zdalnej pracy urząd przeszedł ok. 11–12 marca. Wcześniej byłem w Raciborzu na konferencji z samorządowcami, a w Katowicach spotkałem się z zarządem województwa. Szczęśliwie nikt nie został zakażony. Wtedy też pół niedzieli i noc spędziłem u moich rodziców – oni też już przeszli kwarantannę bez żadnych objawów. Z drugiej strony miałem dłuższe spotkanie w dziesięć osób, z którego tylko jedna wyszła bez wirusa" - opowiedział.

"Wszyscy przechodzą chorobę w miarę łagodnie. Większość z nich to młode osoby, których organizmy poradziły sobie z wirusem, ale nie można bagatelizować zagrożenia. Koronawirus zabija niezależnie od wieku"

- podkreślił.

Woś odniósł się także do sugestie, że mógł zarazić pracownika Ministerstwa Sprawiedliwości, który zmarł na skutek koronawirusa. "Głębokie wyrazy współczucia dla rodziny. Nie znałem tego kierowcy. Ministerstwo poinformowało, że od około miesiąca przebywał poza ministerstwem. Jego przypadek niestety pokazuje, że mamy do czynienia z poważną sytuacją" - mówił.

"Młodzi powinni z dużą pokorą podchodzić do tego wirusa. To nie jest zwykła grypa i każdy organizm reaguje inaczej. Te apele, które słyszymy, to nie jest jakiś pic na wodę. Dziś zostając w domu na kanapie czy spędzając czas przed tabletem, ratujemy komuś życie"

- zauważył.

Woś zastrzegł, że nie chce być "koronacelebrytą". "I tak uważam, że za dużo mówię o własnych przejściach, kiedy ludzie walczą o życie. Ale sądzę, iż właśnie dlatego, że wiem, z czym mamy do czynienia, powinienem mówić, może kogoś, kto chorował na Covid-19, ludzie bardziej posłuchają: ten wirus zabija" - wskazał.

"Podchodźmy poważnie do tych trudnych restrykcji, de facto państwowej kwarantanny. Dlatego ciężko też mówić o własnych przeżyciach, o strachu. Starałem się być dobrej myśli przez cały czas, ale tak, pojawiły się obawy – zwłaszcza o najbliższą rodzinę. Cieszę się, że z żoną i córką wszystko ok, że dziecko pod sercem jest zdrowe. Dalej dużo myślę o rodzinie: rodzicach, teściach. O znajomych. Dlatego tym bardziej takie działania państwa są konieczne. Jako społeczeństwo musimy zachować tę dyscyplinę, de facto umartwienie w Wielkim Poście. Zobaczymy, jak się sytuacja się rozwinie koło Wielkanocy"

- powiedział minister.

Dodał, że "córka wyzdrowiała najszybciej z nas wszystkich", a jego i żonę lekarze uznają za ozdrowieńców. "Objawy już ustąpiły. Czekamy, aż lekarze uznają nas za ozdrowieńców. Mam nadzieję, że nie mamy żadnych poważnych powikłań, chociaż wirus jest nowy, a doniesienia ze świata są różne. Jesteśmy dobrej myśli" - podkreślił.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Rzeczpospolita, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts