Historyk ocenił kłamstwa historyczne Kremla. „Rosja podąża w kierunku stalinowskiej narracji”

zdjęcie ilustracyjne, / pixabay.com/Peggy_Marco

  

To świadomy zabieg ożywiania stalinowskiej narracji, opartej o fałsze i przemilczenia - ocenił historyk IPN dr Maciej Korkuć odnosząc się do słów dyrektora rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego, który nazwał przedwojenną Polskę "milczącym wspólnikiem" Niemiec. "Ważne żebyśmy rozumieli, że to świadome kłamstwa i przemyślana - choć prymitywna - strategia, a nie żadna różnica w rozumieniu faktów" - podkreślił Korkuć.

Dyrektor rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiej Naryszkin oświadczył w wywiadzie dla telewizji Zwiezda, że przedwojenna Polska stała się "milczącym wspólnikiem agresora" podpisując w 1934 roku z Niemcami deklarację o niestosowaniu przemocy. Naryszkin, który jest również przewodniczącym Rosyjskiego Towarzystwa Historycznego (RIO), nazwał w wywiadzie deklarację polsko-niemiecką "paktem o nieagresji", który zawierał "tajny aneks" mówiący o neutralności Polski w razie agresji niemieckiej. "To jest, w istocie Polska stała się milczącym wspólnikiem agresora już w 1934 roku" - oświadczył.

Komentując te słowa Naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie dr Maciej Korkuć ocenił, że "Niemcy i ZSRS dążyli do rozbicia porządku wersalskiego w Europie. Polska chciała pokoju. Dlatego i z Sowietami (w 1932 r.) i z Niemcami (w 1934 r.) podpisała układy o nieagresji. Ich nazwa odpowiadała treści. Polsce chodziło rzeczywiście o wyrzeczenie się wojny we wzajemnych stosunkach".

Szef SWR po raz kolejny bronił także w wywiadzie podpisanego przez ZSRR 23 sierpnia 1939 roku paktu Ribbentrop-Mołotow, nazywając go "wymuszonym krokiem władz radzieckich, ale krokiem przemyślanym". Naryszkin powtórzył argumentację obowiązującą w dyplomacji i historiografii radzieckiej, o tym, że pakt Ribbentrop-Mołotow pozwolił ZSRR odroczyć początek wojny na swoim terytorium, wzmocnić obronność kraju i "przesunąć granice na Zachód". Współcześni historycy nie zgadzają się z tą tezą.

Pytany o tego typu narrację historyczną, Korkuć powiedział, że Pakt Ribbentrop-Mołotow ze względów propagandowych został ogłoszony paktem "o nieagresji".

"Istotą tych porozumień był tajny protokół, w którym Moskwa i Berlin dokonały podziału Polski oraz obszaru od Finlandii, przez kraje bałtyckie po Rumunię. Faktycznie był paktem przygotowującym agresje na Polskę i inne kraje. Rozbicie Polski było dla Stalina szansą na poszerzenie imperialnych zdobyczy i punktem wyjścia do eksportu rewolucji bolszewickiej na zachód. Podbite narody stały się ofiarami terroru, zbrodni, masowych deportacji. ZSRS i Niemcy rozpoczęły wojnę. Popełniały zbrodnie przeciw pokojowi, wojenne i przeciw ludzkości. Opowieść o 'zabezpieczeniu granic' to teza wyssana z palca po 1941 roku: aby ukryć prawdę o sojuszu z Hitlerem a przy okazji lansować fałszywy z gruntu mit 'geniuszu Stalina'. W rzeczywistości w l. 1939-40 Stalin rozbijając Polskę a potem surowcami wspierając niemieckie zwycięstwa na Zachodzie tak utuczył Rzeszę, że była gotowa do ataku na ZSRS"

- mówił Korkuć.

"Władze dzisiejszej Rosji to doskonale wiedzą. Rosyjska historiografia to opisała na różne sposoby - nie ma powodu żeby to nazywać 'różnicą w interpretacjach'. Władze Rosji prowadzą rozgrywkę polityczną znając doskonale zbrodnie Stalina. To świadomy zabieg ożywiania stalinowskiej narracji, opartej o fałsze i przemilczenia. W czasach ZSRS o tajnym protokole do Paktu Ribbentrop-Mołotow nie wolno było wspominać. Groziły za to represje a oficjalnie obowiązywało stwierdzenie, że nie istniał. Teraz trudniej - bo raz opublikowane dokumenty poszły w świat. Jednak Rosja konsekwentnie podąża w kierunku stalinowskich narracji"

- zauważył historyk.

"Ważne żebyśmy rozumieli, że to świadome kłamstwa i przemyślana - choć prymitywna - strategia a nie żadna różnica w rozumieniu faktów" - podkreślił Korkuć.

Pod koniec grudnia 2019 r. prezydent Rosji Władimir Putin stwierdził m.in., że przyczyną II wojny światowej był nie pakt Ribbentrop-Mołotow, lecz pakt monachijski z 1938 r. Podkreślił też wykorzystanie przez Polskę układu z Monachium do realizacji roszczeń terytorialnych wobec Zaolzia. Przekonywał m.in., że we wrześniu 1939 r. "niczego Polsce Związek Radziecki w istocie nie odbierał".

"Na przestrzeni lat czytałem wiele absurdów na temat Polski, ale prezydent Putin przebił wszystko, mówiąc że Polska być może jest nawet współodpowiedzialna za wybuch II wojny światowej. To jest taki absurd, że trudno sobie wyobrazić taką konstrukcję, która mogłaby być rzeczywista i spójna, a jednak próbowano coś takiego zrobić" - mówił we wtorek premier Mateusz Morawiecki. "Mam nadzieję, że szybko potrafiliśmy wypunktować te nonsensy i pokazać, jaka była rzeczywistość, wtedy latem i jesienią 1939 roku" - dodał.

W rozmowie transmitowanej w poniedziałek na Facebooku Morawiecki podkreślał, że początkowo przyjął wypowiedź Putina z niedowierzaniem. "Później, kiedy te tak zwane nowe odkrycia się powtarzały, wiedziałem, że mam do czynienia z prastarą rosyjską metodą propagandy" - dodał premier.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Viktor Orban oskarża Donalda Tuska. "Wniósł polskie konflikty do Europejskiej Partii Ludowej"

Viktor Orban / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Premier Węgier, Viktor Orban, wystosował do partnerów z Europejskiej Partii Ludowej (EPL) memorandum, w którym wezwał do debaty i powrót do dziedzictwa Wilfireda Martensa, wieloletniego szefa partii. Zaatakował także obecnego przewodniczącego EPL, Donalda Tuska, któremu zarzucił "wnoszenie do EPL polskich konfliktów i interesów wewnętrznych".

Tekst memorandum Orbana opublikowała na swojej stronie na Facebooku węgierska wiceminister ds. zasobów ludzkich Katalin Novak.

- Jedność jest rzeczą najważniejszą, ale w naszej obecnej sytuacji jedność – nową jedność – można osiągnąć tylko drogą szczerej debaty wewnętrznej

 – oznajmił Orban w memorandum poświęconym stanowi EPL.

Wyraził ubolewanie, że nie doszło do debaty na listopadowym kongresie EPL w Zagrzebiu i zamiast tego „wybraliśmy przewodniczącego, który wniósł do EPL polskie konflikty i interesy wewnętrzne”, tj. Donalda Tuska.

Opisując stan, w którym znajduje się obecnie EPL, zarzucił grupie sympatyzowanie z Fidelem Castro i Karolem Marksem, a także opowiadanie się za dalszą centralizacją i wzmocnieniem biurokracji w Brukseli zamiast idei subsydiarności.

- Nie reprezentujemy już otwarcie i świadomie chrześcijańskich inspiracji, jeśli jeszcze jakieś pozostały. Zrezygnowaliśmy z modelu rodziny opartego na małżeństwie kobiety i mężczyzny i wpadliśmy w objęcia ideologii gender

 – napisał Orban.

Zarzucił też EPL tolerowanie dezintegracji strefy Schengen i nieoferowanie atrakcyjnej alternatywy przeciwnikom politycznym.

- Staliśmy się centrowym sojuszem partyjnym, przemieszczającym się z chrześcijańskiego skrzydła prawicowego ku lewicy. W oczach wyborców powoli stajemy się nieodróżnialni od liberalnej, zielonej, socjalistycznej lewicy

 – ocenił premier Węgier. [polecam:https://niezalezna.pl/311436-szef-wegierskiego-rzadu-w-oredziu-europa-nie-znajduje-sie-w-brukseli]

Jego zdaniem partie członkowskie EPL powinny się zastanowić nad zmianą strategicznych wytycznych grupy i powrócić do dziedzictwa byłego szefa EPL, byłego premiera Belgii Wilfrieda Martensa, który „z powodzeniem jednoczył centroprawicowe i prawicowe partie o różnych korzeniach i różnym pochodzeniu geograficznym”, „stworzył sojusz między tradycyjnymi, kontynentalnymi chrześcijańskimi demokratami a konserwatystami z Północy” i udało mu się włączyć „chrześcijańskie, prawicowe, zorientowane narodowo partie byłych krajów komunistycznych”.

Był też – jak wskazał Orban – w bliskim sojuszu parlamentarnym z torysami i współpracował z Europejskimi Konserwatystami i Reformatorami.

Martens zabiegał również „o sojusze na zewnątrz Unii, z Turkami, Rosjanami, a nawet Chińczykami; uważał partie amerykańskie, a zwłaszcza Republikanów, za naszych naturalnych sojuszników” – podkreślił Orban. [polecam:https://niezalezna.pl/311264-premier-wegier-podsumowal-nie-musimy-zadowalac-zmeczonych-brukselskich-elit]

W tym kontekście zachęcił partie EPL do współpracy i budowania koalicji nie tylko z lewicą, ale także prawicą w swoich krajach.

Rekomendujemy, by różnorodność naszej grupy politycznej znalazła odzwierciedlenie w naszych ciałach kierowniczych i by obok przedstawicieli sił centrowych przy stole zasiadali też przedstawiciele chrześcijańskiego skrzydła prawicowego

– napisał.

Członkostwo w EPL rządzącego na Węgrzech Fideszu Orbana zostało zawieszone w marcu 2019 r. w związku m.in. z kampanią plakatową rządu węgierskiego, w której były szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker został przedstawiony wraz z amerykańskim finansistą George'em Sorosem jako czarny charakter, chcący sprowadzić do Europy miliony imigrantów. EPL chciała także wyjaśnienia sytuacji Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego (CEU). Ta założona przez Sorosa uczelnia przeniosła znaczną część zajęć z Budapesztu do Wiednia z powodu braku umowy z węgierskimi władzami.

Orban powiedział na początku roku, że „jeśli EPL nie będzie potrafiła zmienić kierunku, w jakim podąża, to w przyszłości będzie potrzebna nowa europejska inicjatywa chrześcijańsko-demokratyczna”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts