Eksperci uważają, że jedynym skutecznym sposobem walki ze szkodnikami jest rozpylanie pestycydów nad polami przez samoloty.

Obecnie w Kenii w opryskach bierze udział zaledwie pięć małych samolotów, próbujących zapobiec rozprzestrzenieniu się inwazji do sąsiedniej Ugandy i Sudanu Południowego.

Ministerstwo rolnictwa Somalii nazwało dziś inwazję szarańczy poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa żywnościowego kraju oraz ogłosiło stan nadzwyczajny.

Szarańcza, przemieszczająca się w rojach o powierzchni porównywalnej z dużymi miastami, dotknęła również części Sudanu, Dżibuti i Erytrei, gdzie resorty rolnictwa do walki z inwazją zaangażowały zarówno wojsko, jak i ogół społeczeństwa.

Minister rolnictwa Kenii przyznał, że władze nie były przygotowane na taką sytuację. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę, że minęły dziesięciolecia od ostatniej porównywalnej inwazji tych owadów w kraju - tłumaczą przedstawiciele ONZ cytowani przez Associated Press.

W jednym kilometrze kwadratowym roju może być 150 milionów owadów i w ciągu dnia są one w stanie zjeść tyle co 35 tys. osób. Jeden szczególnie duży rój w północno-wschodniej Kenii mierzył 60 kilometrów długości i 40 kilometrów szerokości.

Naukowcy sądzą, że inwazja przynajmniej częściowo spowodowana jest przez zmiany klimatyczne.

Ulewne deszcze w Afryce Wschodniej sprawiły, że rok 2019 był jednym z najbardziej mokrych w historii regionu - cytuje eksperta Associated Press. Wywołane jest to gwałtownie ocieplającymi się wodami Oceanu Indyjskiego u wschodnich wybrzeży Afryki, co w ubiegłym roku zaowocowało tam nadzwyczaj wysoką liczbą cyklonów tropikalnych.

Intensywne opady deszczu i wyższe temperatury to warunki sprzyjające rozmnażaniu się szarańczy. Nawet obecnie opady deszczu utrzymują się w niektórych częściach regionu, a rozwijająca się pod ich wpływem roślinność stanowi dodatkowe pożywienie dla szkodników.

W sobotę stan nadzwyczajny z powodu inwazji szarańczy ogłosił także rząd Pakistanu.

Inwazje szarańczy mogą być katastrofalne w skutkach. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) w latach 2003-2005 jedna z nich dotknęła 20 krajów Afryki Północnej i zanim została zatrzymana kosztem ponad 500 mln dolarów, spowodowała straty w zbiorach w wysokości ponad 2,5 mld dolarów.