Debata w PE. I co? Nic

  

W europarlamencie odbyła się debata – jak policzyłem, nr 10 – na temat Polski. Pierwsza była równo cztery lata temu, w styczniu 2016 r. Średnio to 2,5 debaty na rok. Miałem poczucie dejà vu. Nie tylko ja. A jednak pierwszy raz w historii europarlamentu tego samego dnia grillowano aż trzy kraje: oprócz naszego także Węgry i Czechy.

Widać, że nie chodzi tu tylko o Polskę, ale o cały region, który wymknął się spod politycznej i gospodarczej kontroli. Ci sami europosłowie: socjaliści, komuniści, liberałowie, zieloni i „ludowcy” (tam, gdzie PO i PSL), którzy żądali debaty o Polsce, odrzucili w poniedziałek wniosek, aby prowadzić debatę na temat pobicia przez żandarmerię w Paryżu sędziów sądu apelacyjnego, i to w jego gmachu. Widać, że w PE królują podwójne standardy, a rządzi hipokryzja. A co wynika z „naszej” debaty? To samo, co z poprzednich, czyli jak śpiewała Edith Piaf: „rien” – „nic”. Rezolucja PE nie jest wiążąca dla kogokolwiek, nie ma żadnych formalnoprawnych skutków. Na sali podczas debaty było może 6–7 proc. wszystkich europosłów (!). Pogadali, zagłosowali i poszli. Nie powiedzieli tylko tego, co najważniejsze: że tak naprawdę chodzi o ograniczenie konkurencyjności Polski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts