Sędziowie będą maszerować w togach. Naprzeciw nich staną ofiary wymiaru sprawiedliwości

Zdjęcie ilustracyjne / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

W związku z planowaną na jutro demonstracją sędziów, pod znamiennym hasłem "Marsz Tysiąca Tóg", środowiska patriotyczne zorganizują kontrmanifestację pod Sądem Najwyższym. Ma to być odpowiedź na protest "nadzwyczajnej kasty". W odbudowie "Miasteczka Protestu Pokrzywdzonych Bezprawiem" wezmą udział Kluby Gazety Polskiej.

Stowarzyszenia sędziowskie zaapelowały dzisiaj do sędziów, prawników i obywateli o udział w sobotnim "Marszu Tysiąca Tóg". Marsz ma być sprzeciwem m.in. wobec procedowanych ostatnio w parlamencie zmian w ustawach sądowych.

Jutro o godz. 15 sędziowie oraz prawnicy z Polski i Europy mają przejść ulicami Warszawy - jak określają - w obronie niezawisłości sądów. Marsz odbędzie się pod hasłem: "Prawo do niezawisłości. Prawo do Europy". Wcześniej - w holu Sądu Najwyższego - zapowiedziana jest konferencja prasowa z udziałem przedstawicieli sędziów z państw Europy. Jednym z głównych organizatorów "Marszu Tysiąca Tóg" jest Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia".

Tymczasem KPN Niezłomni Adama Słomki organizuje w sobotę kontrmanifestację pod Sądem Najwyższym. 

- Odbudowujemy jednodniowe Miasteczko Protestu Pokrzywdzonych bezprawiem przez sędziów III RPRL. Rozpoczęcie kontrmanifestacji  w dniu 11 styczna nastąpi o  godzinie 14:00  pod Sądem Najwyższym – Plac Krasińskich 

- czytamy na portalu barwybezprawia.pl.

Organizatorzy zapraszają wszystkich pokrzywdzonych "przez nadzwyczajną kastę". Apelują także o przybycie na kontrmanifestację przedstawicieli środowisk patriotycznych.                                                                                  

W proteście wezmą także udział Kluby Gazety Polskiej, Solidarni 2010 i wielu sympatyków „dobrej zmiany”.

- Trzeba wspólnym donośnym głosem powiedzieć stanowcze nie gigantycznemu bezprawiu rozpolitykowanych sędziów urządzających żałosną hucpę nad hucpami pod siedzibą Sądu Najwyższego. Mającego współudział w krzywdzeniu społeczeństwa poprzez sankcjonowanie przestępczych rozstrzygnięć procesowych, zapadłych w niższych instancjach z barbarzyńskim pogwałceniem  norm prawnych. W oderwaniu od materiału dowodowego i zasad logicznego rozumowania.  Godzących w powagę prawa i autorytet Państwa w imieniu którego były i nadal są produkowane na skalę przemysłową. Znajdujące się nadal w obiegu prawnym. Jak się okazuje nie do wzruszenia. Czas to zmienić !. Wszyscy musimy wziąć w tym udział

- apelują organizatorzy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, barwybezprawia.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Szef MSZ Niemiec: "W Libii trwa brutalna wojna zastępcza"

Heiko Maas / Sandro Halank, Wikimedia Commons, CC-BY-SA 3.0 [CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)]

  

Szef MSZ Niemiec Heiko Maas ocenił w wywiadzie dla "Bild am Sonntag", że w Libii trwa brutalna wojna zastępcza. Minister ma nadzieję, że niedzielna konferencja w Berlinie na temat rozwiązania sytuacji w Libii zapobiegnie, by kraj ten nie stał się drugą Syrią.

Libia leży w sąsiedztwie Europy. Toczy się tam brutalna wojna zastępcza. Angażują się w nią m.in. Turcja, Rosja, Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Strony libijskiej wojny domowej mogą walczyć tylko dlatego, że otrzymują wsparcie wojskowe z zewnątrz. Musimy to zatrzymać, aby Libia nie stała się nową Syrią

- przekonuje Maas w rozmowie z niedzielnym, magazynowym wydaniem dziennika "Bild".

Tłumacząc dlaczego Niemcy i Europa, oprócz zobowiązań moralnych, mają też interes w przerwaniu działań wojennych, minister tłumaczy, że przedłużający się konflikt w północnoafrykańskim kraju powoduje, iż coraz trudniej jest kontrolować migrację. Jak dodał, bez funkcjonujących struktur państwowych nie da się tego robić.

Maas ma jednak nadzieję, że berlińska konferencja zatrzyma dostawy broni i napływ obcych żołnierzy w rejon konfliktu. W spotkaniu, oprócz kanclerz Niemiec Angeli Merkel, udział wezmą m.in. prezydent Rosji Władimir Putin, Turcji - Recep Tayyip Erdogan, Francji - Emmanuel Macron, sekretarz stanu USA Mike Pompeo, a także dwaj główni adwersarze: premier popieranego przez ONZ libijskiego rządu jedności narodowej Fajiz Mustafa as-Saradż oraz generał Chalifa Haftar, dowódca samozwańczej Libijskiej Armii Narodowej (ANL).

Szef niemieckiego MSZ zdystansował się wobec propozycji pełnomocnika UE ds. zagranicznych Josepa Borrella wysłania do Libii unijnych sił pokojowych. Z kolei minister obrony Niemiec Annegret Kramp-Karrenbauer nie wyklucza udziału Bundeswehry w takiej misji.

Eksperci raczej pesymistycznie oceniają szanse, by spotkanie w Berlinie stało się przełomem. Wolfram Lacher z niemieckiej Fundacji Nauka i Polityka (SWP), doradzającej rządowi RFN w kwestiach międzynarodowych i bezpieczeństwa, przypomina w rozmowie z tygodnikiem "Spiegel", że strony angażujące się w wojnę domową w Libii już wielokrotnie powtarzały, że są przeciwne mieszaniu się obcych sił w konflikt i są za realizacją embarga na dostawy broni. "Jednocześnie nadal wysyłają drony i najemników. Konferencja berlińska odbywa się w czymś w rodzaju rzeczywistości równoległej, która ma niewiele wspólnego z tym, co się faktycznie w Libii dzieje" - podkreśla ekspert.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts