W Pradze ma stanąć pomnik własowców. Decyzji samorządu towarzyszyły liczne protesty

Żołnierze oddziałów ROA / By Ruffneck88 - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=58367015

  

Samorząd praskiej dzielnicy Rzeporyje zdecydował we wtorek wieczorem o upamiętnieniu żołnierzy Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej - formacji utworzonej w 1944 roku przez Niemców i dowodzonej przez byłego sowieckiego generała Andrieja Własowa.

Własowcy, których w innych krajach Europy Wschodniej otacza ponura sława w związku z tym, że odznaczali się okrucieństwem, dopuszczali mordów, gwałtów i grabieży, w Pradze budzą wśród wielu osób pozytywne skojarzenia.

W dniach 5-9 maja 1945 r. wystąpili oni wraz z Czechami przeciwko Niemcom w ramach tzw. powstania praskiego. Zdaniem historyków, żołnierze Sił Zbrojnych Komitetu Wyzwolenia Narodów Rosji wnieśli nawet decydujący wkład w pokonanie niemieckiego garnizonu i jednostek SS w stolicy Czech.

Pomnik żołnierzy generała Własowa, którego ostatecznego kształtu jeszcze nie określono, ma powstać do maja przyszłego roku, gdy obchodzona będzie 75. rocznica zakończenia II wojny światowej i rocznica powstania w Pradze.

W ocenie starosty Pavla Novotnego, dzielnica Rzeporyje, która do 1974 roku funkcjonowała jako podmiejska wieś, a w której w 1945 r. stacjonowali żołnierze Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej (ROA), powinna złożyć hołd 300 wojskowym z tej formacji poległym w walkach z Niemcami.

Novotny zapowiedział, że pomnik będzie znajdował się pod stałym nadzorem kamer, aby uniknąć niepożądanych incydentów. Zostanie też wykonany z materiału, do którego nie będą przywierać farby graffiti. Starosta zapowiedział ponadto, że na pomniku nie pojawi się nazwa "własowcy", pojawią się natomiast obiektywne informacje wskazujące na udział żołnierzy Własowa w walkach na froncie wschodnim po stronie Wermachtu.

Wtorkowe posiedzenie samorządu dzielnicy było bardzo burzliwe. Zanim doszło do głosowania, mieszkańcy Rzeporyjów, którzy uczestniczyli w debacie, krytykowali pomysł. Byli też tacy, którzy powołując się na świadectwa rodziców i dziadków, wskazywali, że prażanie odbierali obecność Rosjan w niemieckich mundurach w swoim mieście wyłącznie pozytywnie.

Przeciwko idei upamiętnienia ROA w Rzeporyjach wystąpiła ambasada Federacji Rosyjskiej w Pradze, która podkreśliła, że pomnik byłby naruszeniem międzynarodowych zobowiązań Czech, które wynikają z umowy o nieprzedawnianiu zbrodni wojennych. Przed dwoma tygodniami Novotny przekazał personelowi rosyjskiej ambasady list do prezydenta Rosji Władimira Putina, w który stwierdził, że o planach dzielnicy nie ma zamiaru dyskutować z Kremlem. Rosyjska dyplomacja uznała później samą ideę upamiętnienia za "obrzydliwą inicjatywę", która służy reinkarnacji nazizmu.

ROA powstała po długich, ciągnących się od 1942 r. przygotowaniach we wrześniu 1944 r. 130 tys. armię skompletowano spośród sowieckich jeńców znajdujących się w niemieckich obozach. Zaproponowano im służbę w Wermachcie i walkę z Armią Czerwoną.

Generał Andriej Własow, który dostał się do niemieckiej niewoli w 1942 r. i po wydaniu tzw. deklaracji smoleńskiej podjął kolaborację z nazistami, sformował dwie dywizje, które na początku 1945 roku walczyły z Armią Czerwoną. Wiosną 1945 r. zostały one dyslokowane w Czechach i starały się przedostać na tereny zajęte przez aliantów zachodnich.

W maju 1945 r. część dowódców ROA podjęła decyzję o włączeniu się do powstania w Pradze po stronie Czeskiej Rady Narodowej. W walkach z Niemcami zginęło w sumie 300 własowców, przy stratach powstańców sięgających 3 tys. zabitych. W powstaniu praskim życie straciło około 8 tys. mieszkańców czeskiej stolicy i okolicznych osad.

Żołnierzom ROA nie udało się ostatecznie przedostać do strefy amerykańskiej. Własow i jego oficerowie dostali się do strefy brytyjskiej i zostali następnie przekazani przez Brytyjczyków w ręce władz sowieckich, które w 1946 r. skazały ich na karę śmierci za zdradę. Pewna grupa żołnierzy ROA trafiła do więzień i na zsyłkę.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Thunberg złożyła tajemniczą wizytę w Polsce. Chciała wejść do elektrowni Bełchatów

Greta Thunberg / By Anders Hellberg - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org

  

Greta Thunberg postanowiła złożyć wizytę i nagrać film w elektrowni Bełchatów. Polska Grupa Energetyczna, która jest właścicielem zakładu nie wyraziła zgody na ekologiczny happening szwedzkiej nastolatki, w związku z czym aktywistka nagrywał swój film z pobliskiego tarasu widokowego, na terenie gminy Kleszczów.

Jak informuje Dziennik Łódzki, 17-latka rozpoczęła swoją niezapowiedzianą wizytę w Polsce docierając najpierw do Gdańska, gdzie była gościem dwóch wegańskich restauracji. Następnie udała się wraz z towarzyszącymi jej osobami do Bełchatowa, gdzie podjęła próbę wejścia na teren elektrowni Polskiej Grupy Energetycznej.

[polecam:https://niezalezna.pl/284049-rejs-grety-thunberg-obciaza-klimat-cala-prawda-o-ekologizmie-nowej-ikony-zielonych]

Podróż do Bełchatowa miała odbyć dwoma samochodami, a nie komunikacją zbiorową, co oznacza, że tzw. ślad węglowy ciągnął się za Gretą przez pół Polski. 

- Jak wynika z nieoficjalnych informacji, dwa tygodnie temu Szwedka zwróciła się do Polskiej Grupy Energetycznej z prośbą o możliwość nagrania filmu na terenie elektrowni. Odpowiedź była jasna. Nikt nie wyraził zgody na wizytę Grety Thunberg na terenie zakładu energetycznego

- informuje dzienniklodzki.pl.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że tuż przed przyjazdem do Bełchatowa, Greta miała się przesiąść do elektrycznej Tesli.

Jak podał DŁ, aktywistka - z towarzyszącą jej ekipą filmową - przyjechała na taras widokowy w gminie Kleszczów. Podczas trwających około godziny nagrań nastoletniej aktywistce towarzyszył wezwany przez ochronę elektrowni patrol policji, a także sami ochroniarze.

Jak poinformowała policja, miało to miejsce w ubiegły wtorek.

"Wszystko przebiegło bardzo spokojnie (...). Taras widokowy jest dostępny bez ograniczeń, podobnie jak możliwość robienia z niego zdjęć czy filmowania"

- zaznaczyła rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Bełchatowie nadkom. Iwona Kaszewska.

Dodała, że trudno w tym przypadku mówić o zdarzeniu, bo - zdaniem policjantki - do żadnego zdarzenia nie doszło.

[polecam:https://niezalezna.pl/303427-sluzby-socjalne-zajma-sie-rodzicami-grety-thunberg-naplynely-donosy-o-wykorzystywaniu-dziecka]


Elektrownia w Bełchatowie nie po raz pierwszy stanowi tło do wystąpień aktywistów klimatycznych. W ubiegłym roku na jej chłodni kominowej aktywiści Greenpeace wyświetlili portret premiera Morawieckiego z napisem "Wstyd". Protestowali w ten sposób przeciwko zablokowaniu zapisu o dojściu do 2050 r. UE do neutralności klimatycznej; podawali też, że bełchatowska elektrownia jest największym w Europie emitentem dwutlenku węgla.

Elektrownia Bełchatów to największa w Europie jednostka zasilana węglem brunatnym, produkująca około 35 TWh energii elektrycznej, co stanowi 22 proc. krajowej energii. Moc pracujących bloków energetycznych wynosi 5298 MW. Energia elektryczna wytwarzana w elektrowni trafia do blisko 11,5 mln gospodarstw domowych. Jest jedną z najnowocześniejszych elektrowni tego typu na świecie

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, dzienniklodzki.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts