Juszczyszyn w środę rano zamieścił w mediach społecznościowych wpis, który rozpoczął od stwierdzenia... "zawsze byłem niezależny".

- Przez niemal 20 lat wydałem tysiące orzeczeń. Do stron odnosiłem się z szacunkiem. Służbę sędziowską niezmiennie wykonuję z pełnym zaangażowaniem. Zdarzały się z pewnością uchybienia. Nietrudno też znaleźć osoby niezadowolone z rozstrzygnięć sądu. Niemniej wydawane przeze mnie orzeczenia podlegają kontroli odwoławczej

- napisał Juszczyszyn, odnosząc się w ten sposób do pojawiających się od kilku dni w mediach informacji o nieprawidłowościach w jego orzekaniu.

W mediach wskazywana jest m.in. sprawa niesprawiedliwej licytacji komorniczej wobec nieżyjącego już Zbigniewa Parowicza. Juszczyszyn miał nie wyegzekwować należnych Parowiczowi pieniędzy za sprzedane przez komornika gospodarstwo. Parowiczowi przyszła z pomocą senator Lidia Staroń. Po tym, jak sprawa powróciła do dyskusji w przestrzeni publicznej, TVN... usunął materiał sprzed czterech lat, pokazujący inne oblicze sędziego Juszczyszyna.

Mimo tego, Juszczyszyn nie zaprzestaje płomiennych apeli do sędziów.

- Sędzia nie może cofnąć się przed wydaniem bezstronnego orzeczenia z obawy przed grożącymi mu atakami. Apeluję jeszcze raz do sędziów: Nie dajcie się zastraszyć! Bądźcie niezawiśli i odważni!

- napisał dziś.