W ostatnich dniach media przypominają reportaż Piotra Czabana z TTV, zrealizowany w 2015 roku. Materiał poświęcony był tragicznej historii Zbigniewa Parowicza - człowieka, który przegrał z wymiarem sprawiedliwości. Jak zauważa red. Adam Socha, telewizja wchodząca w skład grupy TVN usunęła materiał, z którym jeszcze do wczoraj można się było zapoznać.

 

Reportaż opowiada o rolniku spod Olsztyna. Człowiek ten zmarł w nędzy, zadłużony, gdyż sędzia Paweł Juszczyszyn nie wyegzekwował należnych Parowiczowi pieniędzy za sprzedane przez komornika gospodarstwo. Zbigniew Parowicz pieniądze odzyskał po interwencji poseł Lidii Staroń, ale dopiero po 3 latach, które minęły od egzekucji komornicznej, w tym czasie odsetki urosły do rozmiarów, których rolnik nie był w stanie pokryć.

Zbigniew Parowicz przez 20 lat prowadził gospodarstwo rolne w Kondratowie pod Olsztynem. Hodował drób, sprzedawał jajka, zatrudniał ludzi. Z powodu spadku cen zmuszony był zaciągnąć kredyt u dostawcy nawozów. Spłacił połowę zobowiązania, jednak nie był w stanie regularnie płacić kolejnych rat. Dług wart 66 tys. zł trafił do komornika.

Mimo realnej wartości gospodarstwa rolnego na poziomie ok. pół miliona zł, komornik ustalił cenę wywoławczą w wysokości 217 tys. zł. Niedługo później znalazł się nabywca, który przejął nieruchomości po opłaceniu jedynie wadium do licytacji, tj. 32 tys. zł.

Sędzia Juszczyszyn miał popełnić błąd, nie zasądzając wpłaty reszty pieniędzy przez nabywcę gospodarstwa. Tym samym rolnik nie otrzymał pieniędzy na spłatę długu.

Z tego powodu rolnik nie był w stanie spłacić długów wobec wszystkich wierzycieli. Interweniował w sądzie bez skutku. Po kilku latach trafił do ówczesnej posłanki Lidii Staroń. Posłanka złożyła w sprawie rolnika wiele zapytań poselskich. Czytamy w nich, że gdyby do sądu trafiła wówczas pełna kwota z licytacji komorniczej, dług rolnika zostałby spłacony

- czytamy na portalu debata.olsztyn.pl.

Od Zbigniewa Parowicza odeszła rodzina, stracił dach nad głową. W zrealizowanym przez telewizję TTV reportażu dziennikarz domagał się wyjaśnień od m.in. sędziego Pawła Juszczyszyna.

Do tego człowieka nikt nawet się z sądu nie odezwał. Nikt nie powiedział mu "przepraszam". Panie sędzio! Nikt!

- mówił na wizji do sędziego.

Sprawa komornika trafiła do Prokuratury Okręgowej, jednak ta umorzyła sprawę.

Moje życie zostało zniszczone, nikomu za to włos z głowy nie spadł. Nie mam żadnego słowa na obronę polskiego sądownictwa i prokuratury

- to słowa, które padły w reportażu z ust Zbigniewa Parowicza.

Po latach zmagań z wymiarem sprawiedliwości, w tym roku zmarł.