W Europie nie skazujemy ludzi na śmierć z powodu rasy, religii czy orientacji seksualnej. Ot, taki nasz cywilizacyjny standard. Szkoda, że pojęcia "praw człowieka" nie rozumieją eurodeputowani PiS, którzy nie zagłosowali za potępieniem karania śmiercią homoseksualistów w Ugandzie. Mentalnie jest im widać bliżej do Ugandy niż europejskich standardów

- napisał na Facebooku Biedroń.

W czwartek Parlament Europejski przyjął rezolucję potępiającą pomysł władz Ugandy, aby karać śmiercią za "gorszące akty homoseksualizmu". Za przyjęciem rezolucji głosowało 521 eurodeputowanych, 4 było przeciw, a aż 110 wstrzymało się od głosu. 

Beata Mazurek, eurodeputowana PiS, w rozmowie z wp.pl wyjaśniła, że "jeśli chodzi o głosowanie nad rezolucją dotyczącą sytuacji osób LGBT w Ugandzie, to delegacja z Polski w grupie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów wstrzymała się od głosu nad całością, lecz poparliśmy zapis potępiający karę śmierci dla tych osób".

Zrobiliśmy to poprzez głosowanie oddzielne, czyli tak zwane separate vote

- dodała.

Mazurek dodała, że chodziło o sformułowania, które w reszcie treści nie do końca odpowiadały europosłom EKR.

Rezolucja nie była wystarczająco szeroka, ponieważ z podobnymi problemami mierzą się niestety także inne kraje w Afryce

- dodała europoseł PiS.

Informację, którą opisał Biedroń, podchwyciła "Gazeta Wyborcza". Fake newsa zdementował na Twitterze inny europoseł PiS, Zdzisław Krasnodębski: