Luksusowy gdański hotel Dwór Oliwski został wybrany przez Niemców bez przetargu, jako zamówienie z wolnej ręki. Jego współwłaścicielem jest trójmiejski biznesmen Janusz Baran, którego nazwisko od wielu lat pojawia się w kontekście nie do końca jasnych interesów z pogranicza dużej polityki i służb specjalnych.
Zasiadał on w zarządach m.in. takich spółek jak Maritim-Shipyard czy Caravana wraz z Jackiem Merklem, współzałożycielem PO, i Mohammedem Al-Khafagim. Te same nazwiska pojawiają się także we władzach spółki Maritim-Shipyard, która odegrała istotną rolę w tzw. aferze stoczniowej w 2009 r. O spółce Maritim-Shipyard było głośno podczas nieudanej próby prywatyzacji gdyńskiej stoczni. To właśnie ta spółka miała załatwić pieniądze od tajemniczych katarskich inwestorów.
Według informacji zawartych w raporcie z weryfikacji WSI, firma ta miała być założona za aprobatą m.in. Gromosława Czempińskiego, byłego szefa UOP-u, a sam Merkel działał z inspiracji UOP-u. Janusz Baran, oprócz prezesowania spółce Maritim-Shipyard, jest m.in. członkiem spółki Baltic Shipyard Poland, w której władzach również zasiada Al-Khafagi.
– Pobyt piłkarskiej reprezentacji Niemiec w Gdańsku był możliwy tylko w wypadku pokrycia przez miasto części kosztów zakwaterowania – mówi nam Krzysztof Guzowski z biura prezydenta Gdańska ds. Euro 2012. Jak tłumaczy, Niemcy postawili warunek – zamieszkają w Dworze Oliwskim, jeśli miasto zapłaci za pokoje zajęte przez dziennikarzy obsługujących medialnie drużynę naszych zachodnich sąsiadów.
– Pobyt swoich drużyn opłacają wyłącznie federacje. Także one wybierają miejsce pobytu na podstawie przygotowanej listy proponowanych hoteli – tłumaczy Juliusz Głuski, rzecznik prasowy spółki Euro2012 Polska, odpowiedzialnej za organizację tej imprezy w naszym kraju.
Władze miasta tłumaczą, że pobyt reprezentacji przyniesie Gdańskowi wiele korzyści, zarówno wizerunkowych, jak i finansowych. Tymczasem pozostałe polskie miasta, które będą gościły piłkarzy innych drużyn, również otoczonych dziennikarzami czy fanami, nie zapłacą ani złotówki za pobyt drużyn w ich mieście. Np. w Krakowie, gdzie zatrzymają się aż trzy reprezentacje: włoska, angielska oraz holenderska i przynajmniej – jak szacują władze miasta – sześciuset dziennikarzy, koszty poniosą federacje piłkarskie oraz redakcje.
Władze Warszawy, gdzie odbędą się najważniejsze etapy rozgrywek, również były zaskoczone pytaniem o finansowanie pobytu sportowców. – Oczywiście, że każda federacja płaci za swoich zawodników, miasto niczego nie dokłada – powiedziano nam w biurze prasowym.
Więcej, m.in. o tym dlaczego Niemcom nie wolno ujawniać szczegółów umowy zawartej ze stroną polską w dzisiejszym wydaniu dziennika "Gazeta Polska Codziennie".