Ostatni przed ciszą wiec oświeconych

  

11 października, piękny jesienny wieczór w stolicy. Betonowa plaża na placu Bankowym. Na zaaranżowanej scenie kwiat opozycji: politycy, artyści, celebryci, „niezależni dziennikarze” i „autorytety”. Wszyscy zjednoczeni nienawiścią do jednej partii. W tle kamery Telewizji Jedynej Niezależnej (TJN).

Na scenę wbiega kandydatka KO do Sejmu Klaudia Jachira odziana w koszulkę z napisem „Bóg, Honor, Ojczyzna” z okrzykiem: „Bób, Hummus, Włoszczyzna”. Youtuberka rozpoczyna kabaretowy występ, w którym drwi z tragedii smoleńskiej, prezesa PiS i premiera Morawieckiego. Potem żegna się: „W imię ojca, syna, syna i brata bliźniaka”. Dalej jest tylko gorzej. Jachira stoi niczym uczennica na szkolnej akademii i deklamuje: „O godzinie 18 transmisja z Brunatnej Góry z okazji rocznicy urodzin Hitlera”. Publiczność wyje z zachwytu. Na koniec zwraca się do rozentuzjazmowanej publiki: „Cześć, wiecie, ile jest osób z zaburzeniami psychicznymi w Polsce? Sześć milionów. Sporo, nie? A wiecie, ile osób głosowało na PiS w ostatnich wyborach? 5 711 686 osób. Ja nic nie mówię, liczby mówią za sobie”.

Wyedukować ciemne społeczeństwo

Na scenę wchodzi Aleksandra Dulkiewicz. „Przede wszystkim chciałam przeprosić za to, że nazwałam burmistrza Londynu »egzotycznym gościem«”. Z tłumu rozlegają się okrzyki: „Bronisław Komorowski, Bronisław Komorowski!”. Dulkiewicz z rumieńcem wstydu opuszcza scenę.

Na jej środek wbiegają, trzymając się pod ramię, Wojciech Pszoniak, Janusz Gajos, Anna Nehrebecka, Zbigniew Hołdys i wykrzykują: „Nie świruj. Idź na wybory”. Pszoniak wysuwa się do przodu i wykrzywia twarz w nienaturalny sposób imitujący osoby z problemami psychicznymi, wymachuje rękami. Publiczność nie wie, jak się zachować. Obok głupkowatego rechotu pojawiają się gwizdy. Aktorzy w popłochu uciekają ze sceny.

Dziarskim krokiem wkraczają na nią Maja Ostaszewska, Margaret i Anja Rubik. „Siemacie ludziska. Chciałybyśmy was wyedukować seksualnie, bo Polacy to zacofane społeczeństwo w dziedzinie seksu”. Światła kamer kierują się na Margaret, która odczytuje swój wiersz: „Czy sprawy cielesne to sprawy święte, ja wolę seks przy zapalonym świetle. Powiedziałam to na głos? Zaraz będzie afera. Kiedy kij w mrowisko wetknę, to nie czuję się bezpiecznie. Ja tam wolę seks przy zapalonym świetle”. Wiersz kończy konkluzją: „Nam potrzeba edukacji jest – nie rewolucji”. Potem wszystkie oczy kierują się na modelkę, która postanawia podzielić się z publicznością swoimi pierwszymi doświadczeniami seksualnymi. „Kiedy myślę o własnych doświadczeniach, zaczęłam w wieku siedmiu, ośmiu lat. Bawiłam się misiem. Z tego okresu nie pamiętam niczego innego, tylko tego misia”. W tle na telebimie widać filmiki, na których celebryci opowiadają o swoich doświadczeniach seksualnych, udzielają cennych porad, polecają masturbację jako „naturalną i powszechną formę ekspresji”. Publiczność wykrzykuje: „Edukacja seksualna, edukacja, seksualna!”.

Celebrytki dodają na koniec: „Nie pozwólmy, by nasze dzieci żyły w ciemnogrodzie wychowania do życia w rodzinie”. Maja Ostaszewska wrzeszczy na całe gardło: „Wara od moich dzieci! Edukacja seksualna musi być obowiązkowa!”.

Gardzić każdy może…

Celebrytki opuszczają scenę. Niezależny dziennikarz zapowiada kolejnego gościa: „Zapraszamy do nas wybitnego filozofa publicystę, orędownika blokowania Jarosławowi Kaczyńskiemu możliwości wjazdu na Wawel Jana Hartmana, który opowie nam o swoich preferencjach”. Rechot publiki. „To nie to, co Państwo myślą, preferencjach wyborczych, a raczej wyborczych antypatiach”.

Na  scenę wkracza powoli filozof i zaczyna: „Paranoicy, psychopaci, patologiczni narcyzowie i ograniczone umysłowo prymitywy mogą czuć się bezpiecznie. To ich czas. Ich Polska!”. Publika ryczy z zachwytu. „Ich racja i ich triumf. A co sobie do skarpety odłożą, to też ich […]. Kaczyński jest przywódcą tego stada troglodytów, bo jest inny”. Z sali słychać gromkie: „Dziękujemy, dziękujemy!”.

Hartman opuszcza scenę. Wbiega na nią przebrany za diabła Nergal, który depcze po obrazie Najświętszej Maryi Panny, na którym widnieje napis: „O matko pełna miłosierdzia, módl się za nami”. Konsternacja wśród wyborców opozycji. Zachwyt miesza się z zażenowaniem.

Na scenie znów pojawia się niezależny dziennikarz. „Otwieram aukcję rozbitego seicento. Oczywiście cały dochód z aukcji zostanie przeznaczony na nowy samochód dla Sebastiana. Aukcję całkowicie spontanicznie i bezinteresownie organizuje pan Rafał B. Cena wywoławcza za fiata, który jest symbolem walki z totalitarnym systemem państwa PiS, to 5 tys. zł. Kto da więcej?”. Z sali padają coraz wyższe kwoty. W końcu słychać: „150 tysięcy po raz pierwszy, drugi, trzeci. Sprzedane!”.
„Szczęśliwym nabywcą został Pan Pisior Nienawistnik. Gratulujemy. Pieniądze tymczasowo przechowa na koncie żona organizatora zbiórki pana Rafała B.”.

Odebrać prawa wyborcze

Jako ostatnia na scenę wchodzi Agnieszka Holland, która postanawia podzielić się z publicznością błyskotliwym pomysłem. „Kochani! Będąc w pełni władz umysłowych, mam pomysł, który jest realizacją głoszonych przeze mnie haseł »Równości, tolerancji i wolności obywatelskich«. Postuluję odebranie praw wyborczych mężczyznom na 12 lat. Pewnie przez pierwsze cztery lata byłby chaos. Ale potem będzie tylko lepiej”. Z tłumu rozlega się głos jednego z przypadkowo obecnych wyborców PiS: „Dyskryminacja, dyskryminacja!”.

Zza sceny słychać głos Jacka Poniedziałka: „Pręży swoje oślizgłe, ociekające krwią cielsko i węszy: kogo by teraz pożreć. Biedny, otumaniony 500+, tanio kupiony pseudodumą rodem z paska »Wiadomości«. 40-proc. narodzie, rozpłyń się i przepadnij. Jesteś zakałą świata”.

Przedstawiciele opozycji, „niezależni dziennikarze”, aktorzy, celebryci i „autorytety moralne” dobierają się w pary i na środku sceny tańczą chocholi taniec, w tle słychać śpiew Pawła Kukiza, który trzyma się za ręce z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem: „Bo tutaj jest jak jest, po prostu. I ty dobrze o tym wiesz”, po czym zastygają w bezruchu. Gasną kamery.
Dwa dni później 13 października Telewizja Jedyna Niezależna (TJN) ogłasza wyniki wyborów. Dziennikarze w pocie czoła pracują, by klęskę opozycji przedstawić niczym sukces. Z telebimu słychać przebój Budki Suflera w wykonaniu Grzegorza Schetyny: „Znowu w życiu mi nie wyszło, uciec pragnę w wielki sen”...
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl