Kiedy człowiek wyląduje na Marsie?

Płk Alfred M. Worden (w środku) / fot. NASA. [Public domain]

  

W eksploracji kosmosu najważniejsza jest współpraca. Myślę, że każde państwo, nawet małe, może w przyszłość świętować triumf na tym polu, może mieć ogromny wkład w locie człowieka na Marsa – ocenił w poniedziałek w Krakowie astronauta, pilot NASA płk Alfred M. Worden. Zdaniem astronauty człowiek postawi stopę na Marsie później, niż się wydaje. Być może dopiero za 40 lat.

Płk Alfred M. Worden był pilotem modułu dowodzenia Endeavour podczas misji Apollo 15 w 1971 r. i pierwszym człowiekiem, który odbył spacer kosmiczny w rekordowej odległości od Ziemi - 315 000 km.

87-letni dziś astronauta przyleciał do Krakowa na zaproszenie przedsiębiorstwa telekomunikacyjnego Motoroli Solutions, które w Krakowie ma drugą największą po USA siedzibę i zatrudnia w dawnej stolicy Polski ok. 2 tys. osób. Rozwiązania technologiczne Motoroli i współpraca z NASA od dekad zapewniały komunikację pomiędzy Ziemią a astronautami w kosmosie.

Worden podczas poniedziałkowego spotkania z pracownikami korporacji w Krakowie oraz z dziennikarzami wspominał swój lot na Księżyc i podkreślał, jak ważna w kosmosie jest komunikacja o znaczeniu krytycznym – czyli komunikacja możliwa dzięki zaawansowanym technologiom, potrzebna służbom bezpieczeństwa w razie katastrof, wojen i innych sytuacji krytycznych.

Alfred M. Worden pod koniec misji Apollo 15, już podczas powrotu na Ziemię, 5 sierpnia 1971 r., odbył spacer kosmiczny w rekordowej odległości od Ziemi – 315 tys. km (196 tys. mil). Worden wyszedł ze statku kosmicznego, aby dotrzeć do modułu silnikowego i ustalić przyczyny awarii mechanizmu wysuwania kamery i spektrometru masowego. Z kamer astronauta przyniósł na statek filmy nakręcone podczas misji.

„Spędziłem 38 minut, pracując w próżni kosmicznej, mając równocześnie doskonały widok na Ziemię, jak i na Księżyc. Moim jedynym połączeniem z załogą był system komunikacji, który stanowił jeden z najważniejszych elementów sprzętu”

– wspominał swój kosmiczny spacer amerykański astronauta.

Zapytany o to, co czuł podczas tego spaceru odpowiedział, że nie myślał o tym, co czuje, tylko koncentrował się na swoim zadaniu.

Uczestnicy spotkanie pytali Wordena m.in. o współczesny „kosmiczny wyścig”. Odpowiadając na to pytanie przyznał, że nie lubi mówić o kosmicznych wyścigach, o rywalizacji między USA a Rosją, USA a Chinami. W jego ocenie w eksploracji kosmosu najważniejsza jest współpraca, ponieważ programy badań kosmosu, w tym lotu na Marsa, są drogie - zbyt drogie do realizacji przez jeden kraj. „Myślę, że każde państwo, nawet małe, może w przyszłość świętować trumf na tym polu, może mieć ogromny wkład w locie człowieka na Marsa” – powiedział.

Zdaniem astronauty człowiek postawi stopę na Marsie później, niż się ludziom wydaje, czyli nie za kilka, kilkanaście lat, ale za 30, 40.

„Promieniowanie słoneczne byłoby ogromnym problemem dla człowieka na Marsie. Nie wiemy, jakie skutki by miało, co by się stało z naszym mózgiem”

– zwrócił uwagę.

Wspominając misję Apollo 15, Worden podkreślił żartobliwie, że w kosmosie trzeba mieć dużo poczucia humoru. Mówił też o potrzebie pozostania w formie, o regularnych ćwiczeniach fizycznych - przed lotem i w czasie lotu.

Poza spotkaniem w Krakowie Worden będzie również uczestniczył w 27. Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obrony (MSPO) w Kielcach, jako gość honorowy amerykańskiego pawilonu, zorganizowanego przez Kallman Worldwide.

Celem misji Apollo 15 były m.in. zebranie próbek gruntu Srebrnego Globu w rejonie księżycowych Apeninów i Szczelin Hadleya i ocena długotrwałego pobytu astronautów na powierzchni Księżyca. W misji udział wzięli: dowódca misji David R. Scott, pilot modułu dowodzenia Alfred M. Worden i pilot modułu księżycowego James B. Irwin.

Podczas misji Al Worden samotnie okrążył Księżyc, a Scott i Irwin stanęli na powierzchni Księżyca - przemierzyli po powierzchni Srebrnego Globu prawie 28 km w ciągu ponad 18 i pół godziny, zebrali w tym czasie 70 próbek o masie ponad 77 kg. Apollo 15 był dziewiątą misją załogowego amerykańskiego programu Apollo i czwartym lądowaniem na Księżycu. Była to pierwsza misja charakteryzująca się dłuższym, trzydniowym, pobytem na Księżycu i skupiająca się w większym stopniu niż wcześniejsze na badaniach i obserwacjach naukowych. Była to też pierwsza misja, po której astronauci nie przechodzili kwarantanny.

Motorola świętuje w tym roku 50-lecie lądowania człowieka na Księżycu. “To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości” – to słynne słowa wypowiedziane przez astronautę Neila Armstronga zostały przekazane na Ziemię w 1969 r. za pomocą przekaźnika S-Band, sprzętu marki Motorola Solutions.

Dyrektor generalny tej firmy w Polsce Jacek Drabik zaznaczył, że firma przez dekady dostarczała sprzęt radiowy dla lotów kosmicznych:

„Dzisiaj wchodzimy w nową erę bezpieczeństwa publicznego. Dzięki innowacjom technologicznym w komunikacji o znaczeniu krytycznym, programom dla centrów dowodzenia, rozwiązaniom bezpieczeństwa publicznego w oparciu o wideo wykorzystujące sztuczną inteligencję oraz usługom zarządzania i wsparcia, dokładamy wszelkich starań, by kontynuować tworzenie pionierskich kamieni milowych”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Polonia Amerykańska jednoczy się z Polską w obchodach 38. rocznicy stanu wojennego

/ Małgorzata Schulz / Los Angeles

  

Uroczystości związane z obchodami 38. rocznicy stanu wojennego odbyły się między innymi w Bostonie, New Jersey i Kalifornii.

Wczoraj o godzinie 19 czasu lokalnego w Bostonie, w Kościele Matki Boskiej Częstochowskiej, odbyła się msza święta z wystawieniem najświętszego sakramentu i modlitwami za ojczyznę oraz represjonowanych w czasie stanu wojennego. Po mszy odbyło się spotkanie Bostońskiego Klubu "Gazety Polskiej", którego przewodniczącym jest Wiesław Wierzbowski, jeden z liderów Solidarności odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, a jednym z członków Tadeusz Walkowiak - odznaczony Medalem 100-lecia Odzyskania Niepodległości za działalność niepodległościową i zaangażowanie w życie polonijne.

Wiesław Wierzbowski jest także prezesem Kongresu Polonii Amerykańskiej Wschodniego Massachusetts. Wierzbowski był internowany 14 grudnia 1981 na ranem, ale nie bez aktywnego oporu, ponieważ uciekł przed próbującymi go aresztować oficerami SB. Został aresztowany za działalność jako członek Zarządu oraz członek Prezydium Zarządu regionu Warmińsko–Mazurskiego Solidarności w Olsztynie oraz wiceszef tego regionu.

Wczoraj wieczorem czasu lokalnego, w New Jersey stowarzyszenie „Pamięć” zorganizowało spotkanie pod hasłem „Zapal światło wolności.” Zebrani działacze Solidarności i represjonowani oraz ich rodziny oraz przyjaciele zapalili znicze, aby uczcić 38. rocznicę stanu wojennego.

W USA mieszka wielu działaczy i liderów Solidarności, których życie po internowaniu w latach 1981-1982 stało się w Polsce niemożliwe.

W stolicy Kalifornii Sacramento osiedliła się rodzina Grellusów, pochodzących z Poznania. Eugeniusz i Danuta wraz z dziećmi musieli wyjechać z Polski, ale ich działalność i walka o wolność trwała w USA. Założyli Polonijny Ośrodek Kulturalno-Pastoralny z kaplicą pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej.

„W dniu otwarcia olimpiady w Los Angeles w 1986 roku, na wzgórzu ze słynnym na cały świat napisem Hollywood, wciągnęliśmy transparent „Solidarity Alive” – Solidarność żyje. Transparent częściowo przykrywał napis Hollywood i był pokazywany kilkakrotnie przez wszystkie stacje telewizyjne z całego świata, w czasie otwarcia olimpiady”

- powiedział Grellus.

Eugeniusz i Danuta Grellus także zapalili światło wolności.

Marian Czarnecki od 1984 roku mieszka w Connecticut. Zakładał Związki Zawodowe Solidarność w Zielonogórskiej Elektrociepłowni. Jutro weźmie udział w uroczystych obchodach 38. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego i spotkaniu z działaczami Solidarności, które odbędą się w Sanktuarium Jana Pawła II w Parafii Matki Bożej Różańcowej w Passaic, New Jersey.

W piątek także zapalił światło pamięci i wspominał czasy internowania, kiedy to w 1982 garnizonowy Sąd Wojskowy skazał go na 18 miesięcy więzienia. Wyszedł na wolność po 12 latach, ale nie mógł już znaleźć w Zielonej Górze pracy i wyjechał do USA.

„Po latach mogę ocenić, że wprowadzenie stanu wojennego zatrzymało rozwój Polski na około 30 lat” - powiedział Czarnecki.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl