Władze Warszawy mieszkańców o tym, że do Wisły w ciągu zaledwie jednej sekundy trafiają tysiące litrów ścieków powiadomiły dopiero w środę. Tymczasem we wtorek rano doszło do awarii jednego z kolektorów przesyłającego ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni. Nieczystości wówczas skierowano do drugiego z kolektorów, który jednak w środę przestał funkcjonować. Wskutek awarii zarząd MPWiK podjął decyzję o kontrolowanym zrzucie nieczystości do Wisły. Jak podkreśla przedsiębiorstwo, ścieki spuszczane są poniżej ujęć, więc nie stanowi to zagrożenia dla wody w Warszawie.
 
W sprawie awarii z urzędu śledztwo wszczęła prokuratura na Pradze Północ. Jak przekazał prok. Saduś, prowadzi je w kierunku czynu polegającego na sprowadzeniu niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia wielu osób w postaci zagrożenia epidemiologicznego i spowodowania zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach.
 
Minister zdrowia wprost mówi już o zagrożeniu katastrofą ekologiczną.

A skoro o ekologii mowa, wydawać by się mogło, że taki temat powinien wywołać natychmiastową reakcję środowisk takich jak choćby Zieloni czy aktywiści Greenpeace. Nic bardziej mylnego.

Zieloni na swojej stronie internetowej, w zamieszczonym dziś wpisie chwalą się udziałem w konferencji prasowej przed ratuszem w Legionowie. Nie, nie było tam ani słowa o ściekach spływających do Wisły. Zieloni postanowili sprzeciwić się zgłoszonej przez radnych PiS uchwale potępiającej osoby o odmiennej niż heteroseksualna orientacji płciowej.

„Uchwała, wzywająca do utworzenia “strefy wolnej od LGBT” na terenie Legionowa, została na szczęście zdjęta z porządku obrad Rady Miasta.”
- chwalą się swoją interwencją Zieloni.


[fot. print screen partiazieloni.pl]

A co z aktywistami Greenpeace? Oni także niezbyt zainteresowali się tematem ścieków w Wiśle. Znaleźli za to czas na atak decyzji o budowie kolejnych odcinków Via Carpatia. Przygotowali w tej sprawie nawet petycję.

„#ViaCarpatia zagraża wyjątkowym na skalę europejską walorom przyrodniczym największych w naszej części świata torfowisk i ludziom, którzy żyją tu z rolnictwa i turystyki. Uratuj Dolinę Biebrzy razem z nami!”.

- czytamy na Twitterze polskiej komórki Greenpeace.