Polscy żołnierze wrócą na Bliski Wschód. Szef MSZ: Konflikty na świecie wciąż trwają, ochrona cywilów jest konieczna

Jacek Czaputowicz / twitter.com/MSZ_RP

  

Przewodzący wtorkowemu posiedzeniu RB nt. prawa humanitarnego, szef polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Jacek Czaputowicz oświadczył, że "łamiący prawo muszą być pociągani do odpowiedzialności". W rozmowie z dziennikarzami zapowiedział szerszy udział polskich żołnierzy w misjach ONZ.

Polacy mieliby ponownie włączyć się w misję pokojową ONZ działającą od 1978 r. na terenie południowego Libanu, znaną jako UNIFIL.

Jest to jedna z najdłuższych, ale też i najmniej skutecznych misji ONZ. Jej żołnierze nie byli w stanie zapobiec ani wojnie z 1982 r., połączonej z masakrą przebywających w libańskich obozach dla uchodźców Palestyńczyków, ani też późniejszym nalotom izraelskiego lotnictwa.

"Chodzi o nieco ponad 200 żołnierzy, którzy mogliby się przyczynić do zaprowadzenia pokoju i zapewnienia bezpieczeństwa w regionie Bliskiego Wschodu w ramach tej operacji"

- podkreślił. "Nie jest to znaczny udział, ale będzie to nasz powrót. Po dłuższej przerwie pierwsi polscy żołnierze wrócą na Bliski Wschód" - dodał.

Szef polskiej dyplomacji przypomniał, że posiedzenie RB na temat prawa humanitarnego wiąże się z 70. rocznicą uchwalenia 12 sierpnia 1949 roku konwencji genewskich o ochronie ofiar wojny (III i IV konwencja).

"Jest to ważny problem. Konflikty na świecie wciąż trwają, ochrona cywilów jest konieczna. (…) Prawo humanitarne musi być przestrzegane, osoby, które łamią prawo, muszą być pociągane do odpowiedzialności" – postulował.

Minister zwrócił też uwagę na zmiany zachodzące w naturze konfliktów. "Używane są nowe technologie, są nowi aktorzy, pojawiają się grupy terrorystyczne" - zaznaczył. Wyraził opinię, że prawo humanitarne powinno ewoluować stosownie do tych zmian.

Na pytanie, czy prawo nadąża za wskazanymi przezeń zmianami, polski minister odparł, że "przede wszystkim przestrzegane muszą być dotychczasowe przepisy".

"Ważna jest implementacja i, jak mówił cytowany przeze mnie Rafał Lemkin (twórca pojęcia +ludobójstwo+ i projektu konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, podpisanej 9 grudnia 1948 r.- red.), pociąganie do odpowiedzialności tych, którzy dopuszczają się wielkich zbrodni. To jest konieczne. Z drugiej strony stoimy na stanowisku, choć są różne opinie wśród znawców, że samo prawo powinno ewaluować"

– tłumaczył Czaputowicz.

Uzasadniał, że w większym stopniu powinno uwzględniać nowe podmioty, niepaństwowe grupy zbrojne, a także nowe technologie: np. używanie dronów czy broni w warunkach miejskich.

"Trwa dyskusja jak zapewnić bezpieczeństwo osób niezaangażowanych w konflikt, czyli cywilów" – dodał polski minister. Za najbardziej dotknięte skutkami konfliktów uznał dzieci, kobiety i osoby niepełnosprawne. Narażanie ich na cierpienia wynika, jak podkreślił, z nieprzestrzegania prawa, które "rozwija się w takim kierunku, aby zapewnić im ochronę".

Podczas rozmowy z dziennikarzami Czaputowicz wyraził zadowolenie z uczestnictwa w debacie Rady Bezpieczeństwa szefa niemieckiej dyplomacji Heiko Maasa i swoich z nim rozmów.

W wystąpieniu na forum Rady niemiecki minister odniósł się do swej niedawnej wizyty w Polsce z okazji rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Maas podkreślił, że zbrodnie niemieckie wobec ludności stolicy dały asumpt do uchwalenia konwencji genewskich z 1949 r., a przez to przyczyniły się do rozwoju prawa humanitarnego.

"Było to ważne odwołanie się do winy Niemców, ale też do sytuacji w Polsce"

– ocenił Czaputowicz.

Warszawa zamierza ściśle współpracować z Berlinem w sferze prawa humanitarnego, m.in. w ramach wyznaczonej na przyszły tydzień debaty RB na temat Bliskiego Wschodu i sytuacji osób represjonowanych z powodów religijnych - zadeklarował Czaputowicz.

"Będą przyjmowane dalsze dokumenty. Mówiliśmy dziś z ministrem spraw zagranicznych Niemiec o tym, jak zareagować na prośbę Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, jeśli chodzi o swobodę żeglugi w Cieśninie Ormuz" – wyliczył szef MSZ.

Czaputowicz podkreślił też, że podczas rozmów z Maasem nie była poruszana kwestia ewentualnego przeniesienia części stacjonujących w Niemczech jednostek USA do Polski, co zasugerował niedawno prezydent Donald Trump.

"Minister Maas wie, że nie zachęcamy do tego bynajmniej Amerykanów. Wojska amerykańskie w Niemczech służą też zapewnieniu naszego bezpieczeństwa" – wyjaśnił Czaputowicz.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Czy to zemsta Kosiniaka-Kamysza? Działacz PSL nie kandyduje w wyborach. Nie dostał obiecanej "jedynki"

Władysław Kosiniak-Kamysz / Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

  

To już kolejny zgrzyt w Polskim Stronnictwie Ludowym, związany z miejscami na liście wyborczej. Po tym, jak swoje odejście z polityki ogłosił poseł Eugeniusz Kłopotek, kolejny działacz zrezygnował ze startu w wyborach. To Mirosław Augustyniak, który cztery lata temu... konkurował z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem o fotel lidera PSL. Czy to zemsta za tę konkurencję?

Mirosław Augustyniak od 2010 roku jest radnym sejmiku województwa mazowieckiego. Reprezentuje PSL, a swoje najgłośniejsze "5 minut" w partii miał cztery lata temu, gdy stanął do walki o fotel prezesa PSL z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Był jego jedynym kontrkandydatem.

"PSL ma słaby wynik od parlamentarnych wyborów w 1997 roku. Uważam, że ta polityka na górze musi być zdecydowana. PSL nie może być partią wiecznie się zastanawiającą: być ani za, ani przeciw. Liderzy innych partii starają się tak prowadzić politykę, aby blask od ich wielkich gwiazd padał na tych malutkich na dole. U nas w PSL jest odwrotnie. Musimy też podkreślać charakter narodowy naszej partii, bo dotychczas była raczej cosmpolitan opera. Nasze władze naczelne nie potrafią słuchać działaczy, potrafią tylko do nich mówić"

- mówił wówczas w rozmowie z "Tygodnikiem Ostrołęckim".

W tym roku coraz częściej mówiło się o tym, że Augustyniak wystartuje do Sejmu z okręgu nr 18 (siedlecko-ostrołęckiego). Okazało się jednak, że radny wojewódzki... zrezygnował w ostatniej chwili. Wszystko przez niespełnioną obietnicę Władysława Kosiniaka-Kamysza.

"Nie kandyduję. Nie ukrywam, że chodzi o miejsce na liście. Miałem startować z pierwszego miejsca, taką obietnicę złożył mi prezes partii. Ostatecznie tak się nie stało, stąd moja decyzja"

- powiedział "Tygodnikowi Ostrołęckiemu" Augustyniak, który w ubiegłorocznych wyborach samorządowych zdobył ponad 15 tysięcy głosów.

Listę PSL w okręgu nr 18 otwiera były minister rolnictwa Marek Sawicki.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: to.com.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl