Rudawa i okolice

  

Jadąc do Krakowa drogą krajową nr 79 z Chrzanowa, mijamy związane z Potockimi Krzeszowice, a 6 km dalej znajdziemy drogowskaz, który wskaże nam po lewej stronie wieś Rudawę. Już z „gościńca” widać wieżę położonego na wzgórzu kościoła. Do granic Krakowa jest stąd tylko 10 km, do centrum – 19 km. Warto zjechać, bo to miejsce jest po prostu ciekawe.

Przejeżdżamy przez rzekę Rudawę, mijamy stadion LZS „Orlęta” Rudawa i wreszcie modernizowaną teraz c.k. linię kolejową, która łączy Kraków ze Śląskiem. Kilkaset metrów dalej mamy, też akurat modernizowany, rynek, a przy nim zabytkowy kościół pw. Wszystkich Świętych. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1326 r. Dokładnej daty powstania jednak nie znamy, bo dekret erekcyjny ukradli w czasie potopu Szwedzi.

Kościół przez jakąś tajemniczą siłę pobudowany

Jan Długosz pisał, że zmarły w 1185 r. rycerz Jan de Rudawa, alias Comtes Gnievomirus, uczestnik wypraw krzyżowych, darował kościół razem ze wsią Rudawa krakowskiej kapitule katedralnej. Jest to jeden z najstarszych murowanych kościołów w Polsce, o czym wspominał podczas wizyty biskupiej w 1598 ks. kard. Grzegorz Radziwiłł.

Legenda mówi, że zbudował go rycerz Radwan, który brał udział w zamordowaniu biskupa św. Stanisława w 1079 r. Otrzymał później od króla Bolesława Śmiałego pobliską wieś (dzisiejsze Rad-wanowice – 3 km od Rudawy) i tam miał stanąć kościół budowany jako ekspiacja za ów grzech zabicia biskupa. „Lecz nie było w tem woli Bożej, bo co w dzień wymurowano, w nocy jakaś tajemnicza siła przeniosła do Rudawy” – pisał na przełomie XIX i XX w. ówczesny proboszcz tej parafii ks. Józef Łobczowski, który jest autorem monografii tej parafii.

Parafia była duża i obejmowała wszystkie okoliczne wsie. Kościół wpisany na listę zabytków, otoczony murem i lipami, które są z kolei zabytkami przyrody, do zwiedzenia jest obowiązkowy. Malował go m.in. Henryk Uziembło (pastel obecnie we lwowskiej Galerii Sztuki) lub inny malarz Młodej Polski – Stanisław Kamocki (Stanisław Wyspiański uwieczniał natomiast rzekę Rudawę). Kościół ma piękne barokowe wnętrze, a po lewej stronie znajdziemy m.in. epitafium Elżbiety z Giebułtowskich Pisarskiej (z sąsiednich Pisar) z XVI w.

Pierwowzór Stasia Tarkowskiego i duszpasterz największej parafii świata

Tutaj zaczyna się „Historia żółtej ciżemki” Antoniny Domańskiej, popularnej kiedyś powieści dla młodzieży. Autorka zresztą mieszkała w Rudawie, a wybudowany w 1896 r. przez nią dom z wieżyczką to kolejny obiekt wart odwiedzenia. Odniesień literackich jest więcej. Każdy w Rudawie wie, że odpoczywał tu w willi Domańskiej sam Henryk Sienkiewicz. W pamiątkowej księdze parafialnej złożył autograf, który potwierdził współtwórca krakowskiej szkoły historycznej Stanisław Smolka. Smolka, syn znanego lwowskiego profesora i przewodniczącego austriackiego parlamentu Franciszka, mieszkał w 1910 r. w Rudawie, a następnie przeniósł się do pobliskiego dworu w Niegoszowicach. Rudawską „pamiątką” w twórczości Sienkiewicza jest postać Stasia Tarkowskiego z „W pustyni i w puszczy”. Chłopiec, który tak się nazywał, przynosił wówczas do Domańskich mleko.

Jeśli już o postaciach ważnych mowa, to trudno nie wspomnieć bł. ks. Władysława Bukowińskiego (1904–1974), proboszcza z Łucka, więźnia sowieckich łagrów, duszpasterza jednej z największych „parafii” świata, jaką był Kazachstan, gdzie osiadł na zesłaniu. Jego ojciec był zarządcą majątku w sąsiednich Pisarach, a ks. Bukowiński odprawiał w Rudawie swoją prymicyjną mszę św.

W tym miejscu nie sposób także nie wspomnieć o św. Janie Pawle II. Jeszcze jako biskup pomocniczy, ks. bp Karol Wojtyła wizytował rudawską parafię i udzielał tu sakramentu bierzmowania. Wikariuszem parafii w Rudawie był też późniejszy ks. kard. Albin Dunajewski. Z Rudawy do Radwanowic są tylko 3 km. W tej wsi znajduje się Fundacja św. Brata Alberta, którą prowadzi ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski. W Rudawie mieszkał też w czasie wojny znany krytyk literacki Ludwik Karol Koniński.

Od powstania styczniowego do Armii Krajowej

Rudawa była świadkiem wszystkich ważnych wydarzeń naszej historii. Na Werbowni (dzielnica przy szosie krakowskiej) zbierali się ochotnicy do powstania styczniowego, działały tu drużyny Związku Strzeleckiego w przededniu niepodległości, we wrześniu 1939 r. zginęło w potyczce 10 żołnierzy z 55. Dywizji Piechoty, którzy podjęli walkę z Niemcami. Spłonęły tu 22 domy, zbombardowano dworzec kolejowy. W czasie wojny w Rudawie zorganizowano pluton Związku Walki Zbrojnej (ZWZ), działał tu też podporządkowany Armii Krajowej pluton Narodowej Organizacji Wojskowej i Samodzielny Pluton Dywersji Bojowej 12. Pułku Piechoty AK. Jeszcze po wojnie partyzanci z Rudawy i okolic (trzy drużyny Samodzielnego Plutonu Dywersji Bojowej) weszli w skład struktur Ligi Walki z Bolszewizmem i kontynuowali pracę konspiracyjną do 1947 r. Ujawnienie się Drużyny SPDB z Rudawy było prawdopodobnie wyjściem z lasu ostatniej jednostki AK na ziemi krakowskiej. Wykorzystali to propagandowo komuniści w Polskiej Kronice Filmowej.

Historię ilustruje jednak najlepiej wizyta na parafialnym cmentarzu. Już przy wejściu po lewej stronie możemy się natknąć na grób bez krzyża z inskrypcją: „Działacz PPR”. Problem rozwiązano ni-czym na warszawskich Powązkach. Grób po prostu zakryto dużym wieńcem sztucznych kwiatów. Im dalej w głąb, tym jednak przybywa już prawdziwych bohaterów. Jest tu grób powstańca listopadowego Józefa Trzaskowskiego, nagrobek pułkownika Benedykta Zielonki (odbył kampanię 1808–1814, później był dowódcą 5. Pułku Strzelców Konnych Królestwa Kongresowego), grób „nieznanych żołnierzy” z 1939 r., masowy grób i pomnik pomordowanych Polaków podczas pacyfikacji Radwanowic, nagrobek Karola Ludwika Konińskiego czy hrabiów Rostworowskich z Niegoszowic.

Jest obawa, że Rudawa w miasto się zmieni

Politycznie Rudawa i okolice są podzielone od lat. Wspomniany kronikarz Rudawy, ks. Łobczowski pisał jeszcze o czasach austriackich: „W roku 1907 w maju na mocy nowej ustawy wyborczej odbywały się wybory do Rady Państwa w całym kraju, więc i w powiecie chrzanowskim. Socjaliści dokładali wszelkich starań za swoim kandydatem, lecz im się nie udało go przeprowadzić. Posłami zostali wybrani: ks. Andrzej Szponder i Stanisław Stohandel”. Współcześnie wieś podzielona jest niemal na pół, acz ostatnio z lekką przewagą PiS.

Niewątpliwy wpływ na postawy polityczne rudawian ma element napływowy, który osiedla się w tej okolicy. Deweloperzy zajmują kolejne wolne przestrzenie, na których powstają niemal miejskie osiedla. Sprzyja tu bliskość Krakowa. Nie ma już krów, kur, a bażanty i sarny podchodzące pod okna to już także przeszłość. Tam, gdzie nowych mieszkańców jest mniej, wysoko wygrywa w wyborach prawica, w wiejsko-miejskich tyglach ludności napływowej bywa już różnie.

Ciekawostką jest, że Rudawa przechodziła już podobną „modernizację” pod koniec XIX w. Linia kolejowa, która pozwalała dojechać do Krakowa w pół godziny (dziś nie jest krócej), ściągnęła tu wielu chętnych. W okolicy dworca powstała niemal willowa dzielnica murowanych domów. Wspomniany ks. Łobczowski pisał, że „do niedawna Rudawa miała prawdziwy wygląd wsi polskiej, domy drewniane, słomą kryte. Zaczęła się od roku 1896 wieś nagle zmieniać. Zapatrując się na plebanię, poczęli zamożniejsi gospodarze i przybywająca Inteligencyja z Krakowa stawiać domy murowane, kryte dachówką”.

Stadion, na którym karierę zaczynał Adam Nawałka

Ks. Łobczowski dostrzegał też zmiany obyczajowe, kiedy to pod koniec XIX w. większość gospodarzy zrezygnowała z krakowskich sukman: „Obecnie młodzież ubiera się w surduty, nosi kołnierzyki, krawatki i każdy stara się być przy zegarku. Obyczaje wskutek wyjazdów do takich miast jak Krakowa, Ostrawy i dalej w świat, znacznie się popsuły” – narzekał i dodawał, że dodatkowo przyjezdni „zaszczepiają wolniejsze obyczaje”.

Trochę to przypomina narzekania współczesnych. Jednak skoro Rudawa obroniła się wtedy, to może i teraz da sobie radę, nawet wchłaniana przez krakowską aglomerację. Jest to jednak chyba ostatni moment, żeby zobaczyć jeszcze kilka ostatnich starych drewnianych domów w okolicy, zrobić sobie spacer po historii czy po prostu przejść się po otoczonej wzgórzami okolicy pełnej pamiątek. Można stąd jeszcze wyprawić się do podkrakowskich dolinek (tu zaczyna się szlak warowni jurajskich), znaleźć niezłe pstrągi i karpie (Dubie), zwiedzić poniemieckie schrony i łatwo wrócić np. do Krakowa. Po drodze znowu miniemy zapewne stadion „Orląt”, gdzie zaczynał karierę m.in. Adam Nawałka, który zresztą też jest mieszkańcem Rudawy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts