Jako jedyny mógł ćpać na hipisowskiej pielgrzymce na Jasną Górę. Szpak pozwalał na to. Bardzo mnie to oburzało. Pamiętam też ostatnie koncerty. Miał już sztuczną szczękę. Było to skrajnie żałosne. Heroina wycisnęła go jak szmatę. Wcześniej był wielkim artystą. Największym. W Polsce tylko Czesław Niemen i Ewa Demarczyk grali na tej wysokości.

Był głosem pokolenia. Jego pogrzeb był wielotysięczną manifestacją wspólnej wrażliwości. Magazyn „Rolling Stone” napisał o nim: „odszedł ostatni prawdziwy hipis naszych czasów”.

Pochodził ze Śląska, panie sprzątające w klubie Górnik, w którym stawiał pierwsze muzyczne kroki, bezsilnie pytały członków jego pierwszej kapeli: „Chłopcy, chłopcy, a wy nie możecie, jak normalne chłopy, w knajpie posiedzieć? ”.

Do zespołu Dżem dołączył w 1973 r. jako 17-latek. Śpiewał w nim do 1994 r. Ćpać zaczął pod koniec lat 70. Zapisem jego uzależnienia są utwory, wielkie przeboje Dżemu, jak choćby „Niewinni i ja” czy „Detox”. „Niewinny” to była ksywa narkomana, którego ojciec prokurator zawsze wyciągał z tarapatów. „Do bramy, bo pada deszcz/Gdy zaćpiesz przejdzie dreszcz/I wróci, wróci tęcza barw I pęknie twój wrogi świat/I znów przed życiem, przed życiem pęknie strach/Twój strach, twój strach, twój strach/Który cię zmusza, aby ćpać”. Do tego genialna muzyka w tym kawałku – rockowa, oddająca niepokój przed i bluesowa po zaćpaniu.  I krzyk: „Gdzie byłeś, gdy płakał Bóg”.

Ze sceny miał absolutną władzę nad tłumem. Jego występy to były rockowe misteria. Trzy lata przed śmiercią napisał list do mamy: „Samotność to taka straszna trwoga,/Ogarnia mnie, przenika mnie/Wiesz, Mamo, wyobraziłem sobie, że/ Że Nie ma Boga, nie ma, nie”. Już wiedział, że wkrótce umrze. „Mamo, bardzo Cię kocham, kocham Cię! /Myślałem, że Ty skrzywdziłaś mnie, /A to  ja skrzywdziłem Ciebie./Szkoda, że tak późno pojąłem to”. W tekście nie ma  nic „artystycznego”. To po prostu szczere wyznanie syna marnotrawnego. A piosenka jest wstrząsająca. Wyciska i dziś łzy z oczu. Samotność wśród kochanych i kochających ludzi.

Był prostym chłopakiem ze Śląska, skończył tylko podstawówkę. Był wielkim artystą. Budującym swoją sztukę na naturalności i autentyzmie. Spoczywaj w pokoju, bracie. Ciekaw jestem, co dzisiaj śpiewasz, patrząc w twarz Najjaśniejszego? Kim jesteś teraz, już bez bólu i cierpienia? Z kim i jak śpiewasz Bogu? O czym? Mam nadzieję, że to usłyszę.